Odcinek 396: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, 1941 rok

List Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej do męża, Stefana

Środa [właśc. wtorek], 22 lipca 1941 roku
Kochany Loteczku!
Możliwe, że ten list przyjdzie do Ciebie niedopłacony i sam sobie zapłacisz za niego, mój Robaku, a to dlatego, że taką plajtę przeżywam, jak dawno nie pamiętam!
„Ta dama wydała 1 funta na swoje zęby.
Czyż nie były to dobrze wydane pieniądze?”.
Reklama gabinetu stomatologicznego.
Musiałam, bardzo nie chcąc, iść do dentysty, bo mi trzecia już plomba wypadła z przodu i przestraszyłam się, że mi nerw będzie potem chciał wyrywać, więc wyrywam ja ci do niego i mając całego majątku funta, mówię mu, że dziś jedna plomba i na tym koniec (10 szylingów). Tymczasem on się zabrał gracko i nic mi nie mówiąc (one były obok siebie te zęby), zaplombił mi dwa i zażądał sucho funta. Z nim żadnych targów nie ma, jest bardzo świetny dentysta, ale z walutą państwową obchodzi się stricte i poważnie bardzo. Z wielkim więc smutkiem wypłaciłam na stół cały stan posiadania i nie wiem, co jutro zrobię. [...] Taki bieg rzeczy ostatecznie zniechęca mnie do pozostawania tu bez Bajbaka, słowo Ci daję, że nie widzę żadnej możliwości na zdobycie kilku szylingów. Niech Bajbak natychmiast przysyła choć 10 szylingów w kopercie, może wytrzymam tak aż do Twojego przyjazdu. [...]
Przysłane moje pisma przez Ciebie bardzo mnie znudziły, nie masz racji, że mi wszystko tak odsądzasz. Uwagi pana Robaka bardzo interesujące i nawet zadziwiające, ale nie musisz mi Bajbak jakichś koszów redakcyjnych urządzać, bo tu chodzi o mój chleb także. Co do wysuszonych sklepów etc. to masz pełną rację i dziękuję za zwrócenie uwagi, bo to było bez sensu. A też i o słowikach – co racja, to racja. Ale wolałabym, abyś inne rzeczy ocenił lepiej. [...]
Papierosy dla Ciebie, mój Panku, mam, ale może będę zmuszona je wy sprzedać teraz po kawałku, bo nawet paczki nie mam za co wysłać. Ale plomby za to śliczne, nie powinnam się martwić zanadto, bo ten wydatek i tak mnie czekał.
Poza tym gotuję dużo bobu sama, radia nie wykupuję, bo nie wiem ile, zresztą w ogóle nic teraz finansować nie mogę. [...]
Ściskam Cię, dobra świnko, tylko mi nie rób dyktatorka, proszę Cię bardzo, a rób dobrego kotka białego, którego kocham. Dlaczego wszystko Ci się nie podoba? O samolotach, o słońcu, o tym i owym było ładnie. O Polkach i starych Polakach może być, że nie na czasie, ale powinieneś mi przyznać, że racy a. Jeszcze raz przyznaję, że słowa Bajbaka o wojnie są prawdziwie świetne i cała historia o wystawie, obrazie itd. Główka jak makówka, nie mówię, ale pisać to Ci się nie chce, a mnie się ma chcieć. Wcale się zresztą nie gniewając, naprawdę całuję ciepłą mają Robaczkę miliony razy i proszę pisać i przybywać niedługo.
Your wife, Ll.
PS Bądź spokojna, że nie poślę tych bzdur, wierzę Ci właściwie, tylko nie przesadzaj, aby nie popsuć sobie u mnie kredytu.
Lilka. Wspomnienia o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, oprac. Mariol Pryzwan, Państwowy Instytut Wydawniczy 2010, s. 110–111.

Komentarze

  1. Po raz kolejny potwierdzam swoją opinię, że niebiańska Lilka była jednak dość głupkowata- 3/4 listu o pieniądzach, dwa zdania o poezji :) Pani Alutka wiecznie żywa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Po tym, co do tej pory przeczytałam z korespondencji państwa Jasnorzewskich - nie darzę wielką sympatią pana Lotka, który sam decydował, co żona ma publikować, a czego nie. Ale i Lilka bywała irytująca.
    Kto wie, czy ich małżeństwo nie przetrwało tylko dzięki temu, że byli daleko od siebie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za proza życia :-) na szczęście wiersze miała lepsze niż zęby :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz