Odcinek 141: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, 1941 rok

List Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej do męża, Stefana Jasnorzewskiego

Poniedziałek noc – na wtorek, 10 listopada 1941 roku
Stefan Jasnorzewski, 1934 rok.
Loteczku, moje świństwo, widzisz, jaki Ty jesteś: dziś ani wczoraj (bo niedziela) i przedwczoraj (bo sobota) nic od Ciebie. Nie napisałeś jeszcze, czy paczka doszła? Czy przed listem objaśniającym, czy po? Chciałam utrafić po. Okropny tu panuje niepogodas.
Nie ma Bajbaka, aby mi dziury pozatykał w oknie, „strawy nagotował” i gorące bańki puszczał do łóżka. [...] Czy mu nie wysłać swetra tego bardzo ciepłego, niebieskiego, himalajskiego? Może skórzany płaszcz? Zastanów się i napisz, poświęciwszy część listu kwestii opału, która jest poważna. Dochodzi do tego, że się jest w opałach bez opału.
Bajbaczku, dlaczego my się nie widujemy i co to za warunki, twarde i nieswoje. Ja się na jakąś egoistkę starokawalerską wykieruję. Sobie jabłko, sobie garnek na piecyku, a w nim brukselka dzisiaj a la orzechy włoskie na maśle roślinnym z cebulą i cukrem, i solą uduszone. Tobie nawet świństwo zrobione dobrze robi się świetne, ale co to za sens, panie dobrodzieju, nigdy nie byłam sobek-radek, sobek-sohn. Potem spacery znowu samemu albo z babą Molką [Mary Jowett, nauczycielka angielskiego] i co to ma być? Tak samo i Robas mi się może wypaczyć w tym oddaleniu.
Ale można się inaczej wypaczyć, np. ostatnio, gdy Bajboczek paczki wciąż przysyłał, to owszem było bardzo grzecznie. Może czosnek zwykły będzie tam przypadkiem u Ciebie, Robaczeńku, to mi go wyślij, bardzo się ucieszę. Cukier Ci wyślę w tych dniach trochę. [...]
Ściskam Cię, kochana moja – Ll.
Lilka. Wspomnienia o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, oprac. Mariola Pryzwan, Państwowy Instytut Wydawniczy 2010, s. 111–112.

Komentarze

  1. Loteczku, moje świństwo - to się nazywa czuły początek listu. :)
    Czosnek jako wymarzony prezent od męża - warunki twarde i nieswoje to łagodne określenie tamtych czasów.

    OdpowiedzUsuń
  2. I znów pretensyje na początku. Ale poza tym, świetny, pełen czułości i humoru (mimo czasów) list. Więcej takich na jesienną porę :)
    PS. Odkąd się wyprowadziłem z rodzinnego domu, nie pamiętam jak to "(...) się jest w opałach bez opału." Ale tęsknię za kaflowymi piecami :(
    PS. Macie literówkę w cytowanym przeze mnie fragmencie. Trochę wypacza ona sens :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Lirael: jak widać poetka była niewymagająca w kwestii prezentów, chyba że czosnek w wojennej Anglii stanowił jakiś rarytas:P

    @Bazyl: literówkę poprawiłem, dzięki:) Ja właśnie jestem na etapie "opałów bez opału", mus coś na zimę zakupić:)
    Swoją drogą, zdaje się, że jest to przykład słynnego stylu Kossaków; chyba Madzia pisała, że pieścili się wszyscy, szczególnie na piśmie:D

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko kochana :)) a ja myślałam, ze takie... "ciucianie" jak do dziecięcia to tylko na przedwojennych filmach, jako dodatek komediowy :)) a tu proszę... sama poetka z Kossaków ;)

    prawdziwa podróż w czasie mogłaby być jednak szokująca :))

    OdpowiedzUsuń
  5. @Sempeanka: lepiej chyba zostawać przy własnych wyobrażeniach:)

    OdpowiedzUsuń
  6. @zacofany.w.lekturze: no żebyś wiedział :)) "Tak samo i Robas mi się może wypaczyć w tym oddaleniu." - no przepraszam bardzo, ale czy Robas nie kojarzy się w tym tekście ze znanym skądinąd "Dziubas" ? :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Stefciu zwany Loteczkiem- nie wygląda mi na Stefcię. Kiedy przeczytałam - ściskam cię kochana moja- aż się cofnęłam do początku listu - kto do kogo pisze.
    Mam podobnie, jak Sempeanka -takie zdrobnienia psują mi wizję poetki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Więc z przykrością informuję, że listy do męża tak właśnie wyglądały. Pewnie tak samo pisała do rodziców i siostry, bo kochany tatulek w tym samym stylu pisywał do nich, może kiedyś uda się tu opublikować jakiś przykład.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo zdrobnień nie odniosłam wrażenia, że list ocieka infantylną słodyczą. Wydaje mi się, że Lilka ćwierkaniem chciała zagłuszyć przerażenie tym, co się wtedy działo, był rok 1941.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niepokoje to mogła zagłuszać pisaniem o czosnku, ale styl chyba pochodził z lepszych czasów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zyczyłabym każdej pani a sobie w szczególności takiego męża jak Lotek Jasnorzewski...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz