Odcinek 85: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, 1943 rok

List Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej do Jana Hulewicza


15 września 1943 r.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska,
lata czterdzieste.
Drogi Panie!
Jestem strasznie, po prostu nie do zniesienia zatrwożona o Madzię, która do mnie od czasu śmierci Mamy (15 marzec tego roku) nie pisze wcale. Córka jej jest podobno uwięziona, może i Madzia też? Czy Drogi Pan nic nie wie i czy były jakie kwity od tego czasu (z Czerwonego Krzyża). Przepraszam, że Pana tak wciąż sobą zajmuję, ale Pan taki jedyny i kochany, może ma Pan dla mnie jakieś uspokojenie... Nigdy nie byłam tak daleko od swoich jak dziś po 4 latach. Dwoje najdroższych odsunęło się dalej, skąd już nigdy wiadomości nie przenikną, chyba przez obrzydliwą, nienawistną mi już pocztę snu i jej niezrozumiałe szyfry męczące. Została garstka, a w niej jedyny mój wielki afekt, Madziusia, biedna o bardzo słabym zdrowiu, nerwowa i wrażliwa. Czy wytrzymuje to wszystko? I czemu już nie tylko ona, ale nikt nie pisze do mnie? Ach, co za dolina Józefata, psiakrew.
Drogi Panie Janie, Kolin [wydawca] wciąż zapowiada i nie wydaje mojego tomiku, jeszcze mi tej złośliwej muchy wydawniczej brakowało. Nie chce też oddać rękopisów? Ani odpisywać. Coś strasznego, niebywałego w swoim rodzaju. I nie ma na to rady, wiem dobrze o tym.
Łączę najczulsze pozdrowienia - 
Maria Jasnorzewska

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Listy 1940–1945, oprac. Paweł Kądziela, Interim 1994, s. 63.

Komentarze

  1. Strasznie to smutne. I życie w niepewności o los najbliższych. I bycie wykorzystywanym ze względu na sytuację. Kilka wierszy, a cała wojenna rzeczywistość jak na dłoni :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Pawlikowska-Jasnorzewska była bardzo silnie związana z rodziną, o tym wiadomo, Kossaki bez siebie żyć nie mogły. Niewykluczone że to odcięcie od wiadomości i rodziny przyczyniło się do pogorszenia zdrowia poetki, która zresztą do ostatniego dnia życia oczekiwała wiadomości od siostry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie smutny list. Zaskakujące, że nie prawie nie zawiera żadnej informacji, co u niej- poza tymi bojami z wydawcą- ani pytania co u adresata. Musiała rzeczywiście umierać z niepokoju.

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę umierała z niepokoju, rozpytywała na wszystkie strony, a wiadomości dochodziły najdziwniejszymi drogami. Boje z wydawcą skończyły się marnie - zgubił rękopis całego tomiku wierszy!

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż- niebacznie napisałeś o córce Magdaleny- masz jak w banku milion wejść w poszukiwaniu Teresy. Nie wiem dlaczego wszystkich ona tak fascynuje:)
    Wydawca zgubił tomik? A to dziad:(.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tą córką to w ogóle dziwne historie. Tu ciotka pisze, że uwięziona, kto inny pisał, że kolaborantka:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciotka mogła nie mieć pełnych informacji:).

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak widać na załączonym - nie miała żadnych:P

    OdpowiedzUsuń
  9. A co ciekawe, o Teresie Starzewskiej w ogóle słuch zaginął, skoro poszukiwał jej nawet Rafał Podraza, skoligacony z Kossakami autor książki o Samozwaniec. http://republika.onet.pl/webadmin_ksiega.html?id=115442&pgnum=4. Udało mu się zebrać nieco informacji: http://members.chello.pl/a.szkoda/plotki5/broniarek_445/broniarek_445.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie samotna musiała być Lilka pisząc te słowa - rodziców już nie było, o Madzi też brak wiadomości... I jeszcze wydawca oszust na dokładkę:(

    OdpowiedzUsuń
  11. A tak, sama znalazłam tego linka przy oakzji posta o Zygmusiu. Ale to się chyba kupy nie trzyma. Pozostaje udac się na poszukiwanie Teresy do Argentyny (tam urywa się trop).

    OdpowiedzUsuń
  12. A RP jest dośc odlegle skoligacony z Kossakami- przez męża Magdaleny. Twojego ulubionego:).

    OdpowiedzUsuń
  13. Co się kupy nie trzyma? Wersja że zakapowała na spółkę z mężem cioteczną ciotkę i musiała wiać za ocean, czy że mamusia jej poderwała Zygmusia?

    OdpowiedzUsuń
  14. @Iza: faktycznie siódma woda, ale ciotecznym wnukiem się dumnie nazywa:) http://magazynprestiz.com.pl/magazyn/45/ludzie/rafal-podraza-nie-jestem-cieniem-samozwaniec

    OdpowiedzUsuń
  15. To drugie faktycznie jakaś sensacyjna ciotka mogła wymyślić:)

    OdpowiedzUsuń
  16. A Kossaki to fascynujące są w ogóle. Gdy się dowiedziałam, ilu to sławnych ludzi do tej rodziny należy, to aż w szoku byłam. A do tego nudni nie są, bo albo się kochają albo nienawidzą :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Fascynujący, ale zrobili sobie dobre publicity również:) Co do rozległości koneksji, to żona Witkacego też była z Kossaków przez matkę, siostrę Wojciecha.

    OdpowiedzUsuń
  18. O właśnie, właśnie...! Aż dziw człowieka bierze, skąd oni się biorą! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Podejrzewam, że z planety Melmac:PP http://en.wikipedia.org/wiki/Melmac_%28planet%29

    OdpowiedzUsuń
  20. hahahahaha... może być, że stamtąd!

    OdpowiedzUsuń
  21. Madziusia przecież miała końskie zdrowie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz