Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okazje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okazje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 stycznia 2012

Odcinek 200: Maksymilian Gierymski, 1874 rok

List Maksymiliana Gierymskiego do ojca

Rzym, 8 stycznia 1874 roku
Kochany Ojcze!
Henryk Piątkowski,
Portret Maksymiliana Gierymskiego,
ok. 1874 roku.
Jakoś przecie ustaliliśmy się w Rzymie, rozpatrzyli – nie jesteśmy już zupełnie obcy. Z językiem bieda; gadają, że to tak łatwo się nauczyć włoskiego. Być może, ale znając dobrze łacinę, bo francuski, choć dużo jest pomocny, gdy idzie o rozumienie tego, co napisane, na bardzo mało zda się w mówieniu; bo sposób wymawiania francuskich wyrazów, nawet najbardziej podobnych do włoskich w pisowni, jest tak odmienny, jak powiadam w wymawianiu, że francuski często więcej mięsza niż pomaga do zrozumienia. [...]
Czas mamy zadziwiający. Niech sobie Kochany Ojciec wyobrazi cały grudzień i tę część stycznia – najpiękniejsza pogoda. Dla ogrzania pokoju otwieramy okna, które są tu drzwiami na balkon, i wygrzewamy się na słońcu. Dwadzieścia kilka stopni ciepła na słońcu, to nie jest rzeczą nadzwyczajną tutaj. [...]
Przed niedawnym czasem gazety niemieckie donosiły o cholerze w Monachium tak silnej i tak niewyleczalnej, że na 40 osób dziennie, które zachorowywały, 40 wywożono na cmentarz.
We Włoszech, chwała Bogu, ani słychać o niej; koło Neapolu tylko przed miesiącem zdarzały się rzadkie wypadki, ale teraz ustało wszystko. Ja tu też słaby byłem; dobrze ze dwa tygodnie taką miałem diarię [biegunkę], że po prostu woda się ze mnie lała. Myślę, że łażenie po chłodnych i wilgotnych katakumbach, które ciekawość każe zwiedzić, po muzeach nieogrzewanych, przyczyniło się do mojej choroby, bo bardzo często z zaziębienia dostaje się czegoś podobnego. Być może też, że kuchnia włoska żołądek mi od razu popsuła i to jest bardzo prawdopodobne, bo Włosi wszystkie potrawy przyrządzają na oliwie. Smażą, gotują, pieką – wszędzie oliwa jest w robocie. Włoch ma taki wstręt do masła, choćby najświeższego, jak my do oleju. Przez jakiś czas, a nawet teraz jeszcze, dla uniknienia złych skutków ich przyprawy jadam najczęściej zupę, tj. rosół, i roztboeuf albo sztukę mięsa, bo tu już trudno dolać oliwy; zdarzy się jednak, że weźmie mnie chętka na jaką pieczeń albo potrawę włoską, to potem mam niestrawność dzień cały, a czasem i drugi. Powiadają, że można się przyzwyczaić; może się i ja przyzwyczaję, a teraz całuję rączki Kochanego Ojca za siebie i za Olesia, bo go obecnie w domu nie ma, i życzę najlepszego zdrowia
Max
Maksymilian i Aleksander Gierymscy, Listy i notatki, oprac. Juliusz Starzyński i Halina Stępień, Ossolineum 1973, s. 145–146.

***
Mansfield, Plath, Mrożek, Nałkowska,
Kossak, Lechoń i Dąbrowska,
Czechow i Skłodowska-Curie
W płaszczach tutaj się stawili.
Już od dwustu dni co rano
Można przez nich popaść w amok.
Anegdoty, pieprzne, plotki,
Egzystencji urok słodki,
Lecz też ciemne życia strony
Chłoniesz wzrokiem rozpalonym.
Tu romansik, tam znów pogrzeb
Każdemu da według potrzeb
Autorów zacna gromada
Co się co dzień tu spowiada.
Dziś więc, czytelniku miły,
Urodziny obchodzimy.
Czyś więc panią jest, czy panem
Złóż życzenia rymowane
.