Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zieliński Bronisław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zieliński Bronisław. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 października 2013

Odcinek 829: Bronisław Zieliński, 1958 rok

List Bronisława Zielińskiego do Ernesta Hemingwaya

7 października 1958 roku
Bronisław Zieliński i Ernest Hemingway.
Szanowny Panie,
stosując się do rady pana Brague'a, pozwalam sobie skierować ten list bezpośrednio do Pana. Jestem autorem przekładów Pana prozy na język polski, członkiem Związku Literatów Polskich, Polskiego Pen Clubu i przewodniczącym jego sekcji tłumaczy. Przybyłem do Stanów trzy tygodnie temu na stypendium Fundacji Forda i pozostanę tu do 10 grudnia. Za wyjątkiem kilku opowiadań przetłumaczyłem dotąd prawie wszystkie Pańskie dzieła, jakie opublikowano w Polsce (pośród moich przekładów znalazły się Słońce też wschodzi, Pożegnanie z bronią, Komu bije dzwon, Stary człowiek i morze i wybór około dwudziestu opowiadań).
Powiedzieć, że jestem wielbicielem Pańskiej twórczości, to zdecydowanie za mało. Moim gorącym życzeniem pozostaje poznać Pana osobiście. Nie należę już do młodzików (przekroczyłem czterdziestkę) i, zważywszy na obecną trudną sytuację Polski, moja wizyta w Stanach może okazać się ostatnią. Z tych powodów byłbym niezmiernie wdzięczny, gdyby zechciał Pan spotkać się ze mną. Obecnie udaję się do Kalifornii, ale wrócę do Nowego Jorku na początku grudnia i mam nadzieję, że do tego czasu otrzymam Pańską odpowiedź. Będę jej czekał niecierpliwie.
Panie Hemingway, proszę przyjąć wyrazy oddania i wdzięczności za wszystkie wspaniałe chwile spędzone na tłumaczeniu Pańskich książek.
Z szacunkiem
B.Z

Cyt. za: Bartosz Marzec, Na wzgórzach Idaho. Opowieść o Bronisławie Zielińskim, tłumaczu i przyjacielu Ernesta Hemingwaya, Muza 2008, s. 202.