Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkiewicz Stanisław Ignacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkiewicz Stanisław Ignacy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

Odcinek 1010: Witkacy, 1923 rok

List Witkacego do żony, Jadwigi Witkiewiczowej

[Zakopane] 6 kwietnia 1923 roku
Witkacy.
Kochana Nineczko:
Dziękuję Ci za list. Wszystko zależy od tego przeklętego Wścieklicy. Wczoraj czytaliśmy tę cholerę z Brackim i mam wrażenie, że on dużo z tego skorzystał (raczej obaj). Może będzie koło 24 IV Ale co można wiedzieć na pewno, mając do czynienia z teatrem w ogóle, a jeszcze do tego z takim dyrektorem jak Teofil. Jest większy fantasta od Nas Obojga razem wziętych. Z powodu ostatnich moich papojek krążą o mnie potworne ploty. Sądzę to po minach. Ale nie dbam o to zupełnie. Podkochuję się w Tobie powoli, ale za to systematycznie. Jest metoda w tym obłędzie. Znowu nie piję oczywiście. Nie rozumiem, czemu tak długo masz siedzieć w Warszawie. Czy nie lepiej już raz przebrnąć szybko przez tę pustynię Szamo, czyli Gobi. Przeczytałem głośno wyprztyk Madzi [Samozwaniec] Matce i Ciotce. Ryczeliśmy ze śmiechu. Jednak to b. dobrze, że taka rzecz wstrząsająca przeponę egzystuje. Ojciec Twój zachwyca mnie wprost swoją nonszalancją.
Gdyby Wścieklica była koło 24 IV, to lepiej by było pojechać tam już po "szlubie" (tak mówią w Twoich rodzinnych stronach). A potem może dalej (Paryż, Sumatra, czy ja wiem wreszcie!). Książka się kończy w tych dniach. Pamiętaj, żebyś nie drgnęła nawet przez ten czas. B. się martwię kaszlem i gorączką. Kup rurkę i wciągaj eukaliptus. Zażywaj Thiocol (koniecznie!). Chciałbym b. pocałować Cię w usta, ale nie mogę. Czytam Russella o Leibnizu. B. dużo podobieństwa z moim systemem. Fizdejko i Janulka znowu się konsolidują. Ale uspokoić mnie może tylko definitywne zakorkowanie życia przez małżeństwo z Tobą (morganatyczne). W załączniku listy Marmorka i Beauraina. Pociesz Gucia, który jest jakiś niewyraźny. Dodaj mu otuchy, której tyle posiadasz w Twoich magazynach.

 Kończę list, bo mogę pęknąć i co wtedy?

 Całuję Cię b.

 Twój ukochany Staś

 Mama przesyła Ci pozdrowienia.

 Wszyscy się zachwycają, chociaż nie wiem dobrze czym. Ale to się wyjaśni później.

 Będziemy mieli czas.
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do żony (1928-1931), opracował Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy 2007, s. 18-19.

wtorek, 18 lutego 2014

Odcinek 963: Witkacy, 1927 rok

List Witkacego do żony, Jadwigi Witkiewiczowej

[Zakopane] 18 II 1927 [po południu]
Jadwiga i Stanisław Ignacy Witkiewiczowie.
N. N. = Rano w złości wrzuciłem list bez wyjaśnień. O ile otrzymałaś mój list pisany we środę, to chyba rozumiesz, że to nie ze względu na Ciebie tylko prosiłem Cię o przyjazd. Mogę powtórzyć:

1. Czuję się obecnie pod psem jak nigdy bez Ciebie. Nic mi żadnej przyjemności nie robi - narty etc.

2. Jestem bliski bzika jak nigdy.

3. Nie trzeba patrzeć na wieczność, tylko na miesiące, bo życie jest zbyt krótkie i oczekują nas rzeczy b. złe niedługo.

4. Nie będę się rozwodził nad moim stanem, bo widać, nic Cię to nie obchodzi.

5. Za tydzień przekręcę się pewno zupełnie albo sfiksuję z powodu sprzecznych stanów psychicznych.

6. Jeśli nie możesz przyjechać, to trudno.

7. Spodziewałem się Ciebie dziś. Myślałem, że pójdziemy razem na szopkę i zawody narciarskie. Bilans:

depesza I 1.40 zł

depesza terminowa Rp (!!) 6.35

3 listy 60

l kartka 10

Razem: 8.45 zł

DOSYĆ.

Z przeniesienia: Więcej dowodów przywiązania egoistycznego dać nie można. Kończę więc. Zresztą rozumiem Cię zupełnie i nie mam żadnej już pretensji.
Jadwiga Witkiewiczowa z lewkiem, Warszawa, czerwiec 1930 roku.
Fot. S.I. Witkiewicz
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do żony (1928-1931), opracował Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy 2007

wtorek, 1 października 2013

Odcinek 823: Stanisław Ignacy Witkiewicz, 1914 rok

List Stanisława Ignacego Witkiewicza do Bronisława Malinowskiego

P. & O. S. N. Co.
S.S. „Morea”
1 października 1914 roku
Kochany Broniu:

Przykro mi, że napisałem listy nieprzyjemne. Trudno, wie pan, psiakrew!
Prawdopodobnie nie zobaczymy się już w życiu i nie będziemy mieli sposobności dyskutowania tej kwestii.
„Morea” jest b[ardzo] sympatyczna, daleko lepsza od Orient-lainerów. Byliśmy w Bombay. Cudowne miasto.
S.S. „Morea”.
Jutro zajeżdżamy do Adenu, z Port-Said do Aleksandrii, a stamtąd do Saloniki.
Z flotą krucho, tylko żeby do granicy dobrnąć. Los w wysokim stopniu niepewny. Goldingowa jest cudowna kobieta. Szkoda, że stara.
Uwiodłem portugalską kurwę z Brazylii, ale bez wielkiej przyjemności. Dwa trepangi, po czym odechciało mi się.
Straszne jest moje życie.
Flirtuję z jakimiś obcymi babami. Nie poznaję siebie. Jestem zupełnie ogłupiały. Rysuję dość dużo portretów. Towarzystwo piekielne.
W chwilach jasnowidzenia jest okropnie. Staram się ogłupieć, aby wytrzymać tę podróż.
Potem cokolwiek będzie, niech uderza we mnie.
Ściskam Twoje zakrzywione szpony. Boję się chwilami o Twoje zdrowie.
Żal mi tropików. Ale w tym stanie piękność świata jest torturą.

Podpis na liście.









Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do Bronisława Malinowskiego, oprac. Tomasz Jodełka-Burzecki, Państwowy Instytut Wydawniczy 1981, s. 99–100.