Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkacy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

Odcinek 963: Witkacy, 1927 rok

List Witkacego do żony, Jadwigi Witkiewiczowej

[Zakopane] 18 II 1927 [po południu]
Jadwiga i Stanisław Ignacy Witkiewiczowie.
N. N. = Rano w złości wrzuciłem list bez wyjaśnień. O ile otrzymałaś mój list pisany we środę, to chyba rozumiesz, że to nie ze względu na Ciebie tylko prosiłem Cię o przyjazd. Mogę powtórzyć:

1. Czuję się obecnie pod psem jak nigdy bez Ciebie. Nic mi żadnej przyjemności nie robi - narty etc.

2. Jestem bliski bzika jak nigdy.

3. Nie trzeba patrzeć na wieczność, tylko na miesiące, bo życie jest zbyt krótkie i oczekują nas rzeczy b. złe niedługo.

4. Nie będę się rozwodził nad moim stanem, bo widać, nic Cię to nie obchodzi.

5. Za tydzień przekręcę się pewno zupełnie albo sfiksuję z powodu sprzecznych stanów psychicznych.

6. Jeśli nie możesz przyjechać, to trudno.

7. Spodziewałem się Ciebie dziś. Myślałem, że pójdziemy razem na szopkę i zawody narciarskie. Bilans:

depesza I 1.40 zł

depesza terminowa Rp (!!) 6.35

3 listy 60

l kartka 10

Razem: 8.45 zł

DOSYĆ.

Z przeniesienia: Więcej dowodów przywiązania egoistycznego dać nie można. Kończę więc. Zresztą rozumiem Cię zupełnie i nie mam żadnej już pretensji.
Jadwiga Witkiewiczowa z lewkiem, Warszawa, czerwiec 1930 roku.
Fot. S.I. Witkiewicz
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do żony (1928-1931), opracował Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy 2007

wtorek, 1 października 2013

Odcinek 823: Stanisław Ignacy Witkiewicz, 1914 rok

List Stanisława Ignacego Witkiewicza do Bronisława Malinowskiego

P. & O. S. N. Co.
S.S. „Morea”
1 października 1914 roku
Kochany Broniu:

Przykro mi, że napisałem listy nieprzyjemne. Trudno, wie pan, psiakrew!
Prawdopodobnie nie zobaczymy się już w życiu i nie będziemy mieli sposobności dyskutowania tej kwestii.
„Morea” jest b[ardzo] sympatyczna, daleko lepsza od Orient-lainerów. Byliśmy w Bombay. Cudowne miasto.
S.S. „Morea”.
Jutro zajeżdżamy do Adenu, z Port-Said do Aleksandrii, a stamtąd do Saloniki.
Z flotą krucho, tylko żeby do granicy dobrnąć. Los w wysokim stopniu niepewny. Goldingowa jest cudowna kobieta. Szkoda, że stara.
Uwiodłem portugalską kurwę z Brazylii, ale bez wielkiej przyjemności. Dwa trepangi, po czym odechciało mi się.
Straszne jest moje życie.
Flirtuję z jakimiś obcymi babami. Nie poznaję siebie. Jestem zupełnie ogłupiały. Rysuję dość dużo portretów. Towarzystwo piekielne.
W chwilach jasnowidzenia jest okropnie. Staram się ogłupieć, aby wytrzymać tę podróż.
Potem cokolwiek będzie, niech uderza we mnie.
Ściskam Twoje zakrzywione szpony. Boję się chwilami o Twoje zdrowie.
Żal mi tropików. Ale w tym stanie piękność świata jest torturą.

Podpis na liście.









Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do Bronisława Malinowskiego, oprac. Tomasz Jodełka-Burzecki, Państwowy Instytut Wydawniczy 1981, s. 99–100.

środa, 9 maja 2012

Odcinek 322: Witkacy, 1931 rok

List Witkacego do żony, Jadwigi Witkiewiczowej
 
Zakopane, 9 maja 1931 roku
Stanisław Ignacy Witkiewicz,
zdjęcie z serii 21 min,
fot. Józef Głogowski, 1931 r.
Najdroższa Nineczko = jeśli do stu tysięcy syfilitycznych kaczorów chcesz gwałtem wszystko na opak sobie tłumaczyć, to nic na to poradzić nie mogę. Po 8miu latach małżeństwa muszą pewne uczucia trochę osłabnąć, więc wtedy — o ile nie ma tolerancji, tylko „przymus płciowy — mężowie rezygnują z życia, wariują lub opuszczają żony i żenią się. Ja Ciebie kocham na W. M. [Wielką Miłość] i dlatego tego robić nie chcę.
Wobec tego całuję Cię i przestań raz programowo fałszywie rozumieć.
Gdzie mam zajechać. Proszę o telegram. Nic nie wiem. Więcej pisać nie będę. Wyjeżdżam poniedziałek wieczór.
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do żony (1928-1931), opracował Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy 2007, s. 218.

sobota, 16 lipca 2011

Odcinek 24: Witkacy, 1931 rok

Z listu Witkacego do żony, Jadwigi Witkiewiczowej

16 lipca 1931 roku 
Witkacy
Puściłem Malinowskiego na całego. Ich muss dienen. Listy bez nagłówka są straszne (i bez zakończenia). Wprost fizycznie cierpię z tego powodu. Stan znowu okropny. Walczę beznadziejnie. Była tu Krystyna Ejböl (rozstała się z mężem, b. miła, ale brzydka i wypryszczała). Wypiłem dla niej piwo (ostatni raz) i narysowałem ją 4 czy 7 razy (bo potem poszliśmy do Filipowskich i do Totwena, gdzie rysowałem i dużo piwa). Wielkie Ejbolalia letnie.
Ach, Nineczko, gdybyś wiedziała, jak Ciebie kocham. Czy to, jak jest Caballero, to już nic dla mnie nie zostaje? Oto jakie są kobiety — nawet taka jak Ty.  
Przyszłość jest straszna (ból fizyczny, nędza i opuszcze­nie). Cóż więcej trzeba. Trzeba nakryć łóżko czymś białym (brudne prześcieradło np.), bo one to lubią i siadają, i wtedy bić. Zabiłem 14 i jest tyle samo. Albo otworzyć drzwi do sąsiedniego pokoju i potem u siebie zgasić, a tam zapalić. Po 10 minutach zamknąć. Przejdą tam. Koniec. 
Mama osłabiona, analiza dobra. Dla Krystyny jakaś Pani wydała raut z Księżnymi Krfi. Grała z nimi w brydża. Ejböl kupił zamek itd.
Jadwiga Witkiewiczowa
Jednak cieszę się, że nie mam dzieci. W dzisiejszych czasach wychować syna piekielnym jest zadaniem.  
Robię moczenie ręki, a Aleksiejewska masuje.  
Lepiej jest. 
Dziś jest dobrze z żołądkiem. 
Nie mów Waciowi, że jego list Ci przysłałem.  




Od lewej: Stanisław Ignacy Witkiewicz, Krystyna Ejböl, Jadwiga Witkiewiczowa

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do żony (1928-1931), opracował Janusz Degler, Państwowy Instytut Wydawniczy 2007, s. 225-226.