Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Węgierski Tomasz Kajetan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Węgierski Tomasz Kajetan. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 października 2012

Odcinek 486: Tomasz Kajetan Węgierski, 1783 rok

Z dziennika Tomasza Kajetana Węgierskiego

20 października 1783 roku 
Kats-Kill Mountains.
Wstając ujrzałem z mego okna szczyty niebieskich gór albo Kats-Kill Mountains, pokrytych śniegiem; było dość mroźno, jednak pogoda była bardzo piękna i wiatr uspokoił się zupełnie; postanowiliśmy wyruszyć w dalszą podróż i pożegnaliśmy się z naszymi gospodarzami. Żałowałem, że nie mogłem powracać rzeką, ale oprócz tego, że wiatr był przeciwny, nie bylibyśmy mogli znaleźć łodzi. Jedyny sposób podróżowania w tym kraju, gdy się nie ma własnych koni, jest wynajęcie wózków, które robią prawie 40 mil tutejszych albo 13 mil francuskich na dzień; powozy te są bardzo niewygodne, szczególnie kiedy drogi są złe jak teraz; ale możliwym jest znieść takie zmęczenie i myślę, że przez dłuższy czas daje się ono mniej uczuć aniżeli jadąc konno. Można przy pomocy tych wozów przebyć całą Amerykę i dotrzeć do posiadłości najbardziej oddalonych; chociaż oberże na drogach nie są bardzo dobrze umieszczone, jest się zawsze czym pożywić; dobry chleb, świeże masło, kartofle, które są daleko smaczniejsze od europejskich, a często nawet dobra baranina stanowią doskonałe posiłki, gdy się jest trzęsionym i gdy się pościło przez cały ranek. Spotyka się często zajazdy, które mają łóżka, ale najpewniej jest mieć materac i kołdrę ze sobą. Świeża słoma tworzy posłanie daleko wygodniejsze niż stare łóżko, po większej części napełnione robactwem i nigdy dość czyste, by przyprawić podróżującego o zupełny spokój. [...]
Straciliśmy z oczu rzekę o dwie mile od Esopus i minęliśmy lasy hrabstwa Rhinebeck; w całej rozciągłości tego kraju nie ma nic do zauważenia oprócz tego, że jego mieszkańcy są wszyscy Niemcami albo Holendrami; mówią oni złą angielszczyzną, a ich wymowa jest całkiem cudzoziemską. Spotkaliśmy na naszej drodze prawie tyle kościołów co teraz i spostrzegliśmy, że tutejsi mieszkańcy są lepszymi nabożnisiami niż rolnikami. W ogóle powiat ten jest źle uprawiany i lasy są niszczone w taki sposób, że wkrótce da się odczuć bardzo ich brak. Gdy chcą eksploatować mórg ziemi, podpalają las, który go pokrywa; wiele drzew nosi jeszcze nacięcia, które im robią, aby wydobyć żywicę, z której wyrabiają następnie smołę i dziegieć. Wszystkie ogrodzenia są zrobione z budulca, a nieroztropna rozrzutność panuje w sposobie ich budowania. Toteż nie spostrzegliśmy na przestrzeni 12 mil stu drzew okazałej wielkości. [...]

Cyt. za: Ameryka w pamiętnikach Polaków, oprac. Bogdan Grzeloński, Wydawnictwo Interpress 1975, s. 20-21.

wtorek, 18 października 2011

Odcinek 118: Tomasz Kajetan Węgierski, 1783 rok

Dziennik Tomasza Kajetana Węgierskiego

18 października 1783 roku
Tomasz Kajetan Węgierski
Spodziewaliśmy się wyjechać tego ranka i dostać się lądem do Levingston, ale ponieważ padał deszcz cały dzień i że powozy używane w tym kraju nie są kryte, woleliśmy zostać i czekać na piękniejszą pogodę. Skorzystałem z tego wolnego czasu, aby ułożyć materiały mego dziennika i żeby Ci zaznaczyć kilka rysów, których brak do zupełnego scharakteryzowania obyczajów i sposobu życia Amerykanów. Prawie na pewno przyjąć możemy, że podróżny obiadujący codziennie u innej osoby będzie się żywił przez miesiąc jednymi i tymi samymi potrawami, przyrządzonymi w ten sam sposób. Stół generała, gubernatora, dzierżawcy, oberżysty podobny jest do siebie zupełnie: baran, wół, świnia; świnia, wół, baran; wół, świnia, baran stanowią zasadniczą treść posiłków. Składają się one zwyczajnie z 2 wielkich kawałków, które podają z kartoflami i rozmaitą sałatą. Widziałem tylko jeden wyjątek w tym sposobie podania, i to u najbogatszego prywatnego człowieka z Filadelfii, na obiedzie podanym dla 20 osób.
Przyzwyczajonym się jest tu zadowalać apetyt, nie zaś go drażnić i z pewnością 2 znaczniejsze kawałki wystarczyłyby do nasycenia wszystkich zaproszonych.
Rycina z początku XIX wieku

Najbiedniejszy dzierżawca w Ameryce je więcej mięsa w jednym tygodniu aniżeli wielu chłopów europejskich (nawet w krajach, gdzie im się najlepiej powodzi) w całym roku. Rum, zmieszany z wodą, jest napojem najpospolitszym, ale znajduje się wszędzie wino z Porto albo Madery.
Sporządzają tu z melasy i z pewnego rodzaju jodły doskonałe piwo, znane pod nazwą spruce beer. Wszystkie wynalazki, które czynią życie wygodniejszym i przyjemniejszym, wszystkie zbytki luksusowe są im całkiem nie znane, z wyjątkiem kilku miast, i tam nawet są one bardzo rzadkie, ale za to ta mała ilość mebli, służąca im do użytku dziennego, jest utrzymywana z czystością i elegancją nie widzianą w naszych krajach.
 
Cyt. za: Ameryka w pamiętnikach Polaków, oprac. Bogdan Grzeloński, Wydawnictwo Interpress 1975, s. 19-20.