Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Valmont de wicehrabia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Valmont de wicehrabia. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 października 2012

Odcinek 469: Wicehrabia de Valmont, 17** rok

List wicehrabiego de Valmont do markizy de Merteuil

Z zamku***, 3 października 17** roku 
Scena z filmu Niebezpieczne związki, reż. Steven Frears.
Markizo, oszukano mnie, zdradzono; jestem w rozpaczy, pani de Tourvel wyjechała. Wyjechała i ja nic nie wiedziałem! I nie było mnie, aby sprzeciwić się ucieczce, aby jej rzucić w oczy niegodną zdradę! Ach, nie sądź, że pozwoliłbym jej wyjechać; byłaby została; tak, byłaby została, choćby mi przyszło użyć przemocy. Ale cóż! Spokojny, łatwowierny spałem sobie bez troski: spałem, a piorun ugodził mnie we śnie.  Nie, nie rozumiem nic tego wyjazdu; w ogóle to daremny wysiłek chcieć rozumieć kobietę!
Kiedy sobie przypomnę wczorajszy dzień! Co mówię, wieczór nawet! To spojrzenie tak słodkie, głos tak tkliwy! To ściśnięcie ręki! I przez ten czas ona gotowała ucieczkę! O kobiety! Kobiety! I wy się skarżycie, skoro się was zwodzi! 
Z jakąż rozkoszą mścić się będę! Bo ja ją znajdę, tę przewrotną; odzyskam władzę! Jeżeli miłość sama umiała znaleźć środki, czegóż nie dokona wspomagana zemstą? Ujrzę ją na kolanach, drżącą, zalaną łzami, błagającą o łaskę swym kłamliwym głosem; ale będę bez litości.
I co ona robi teraz? Co myśli? Może czuje się dumna, iż potrafiła mnie oszukać. Tego, czego nie mogła zdziałać tyle wysławiana cnota, dokonał instynkt zdrady. I musieć łykać to upokorzenie! Móc okazywać jeno tkliwą boleść, gdy serce kipi wściekłością! Musieć jeszcze błagać zuchwałą, która wyłamała się spod mej władzy! I ja miałbym to znieść! Nie, moja przyjaciółko, nie przypuszczasz tego, nie masz o mnie tak złego mniemania!
Jakaż fatalność wiąże mnie do tej kobiety? Czyż sto innych nie łaknie moich względów? Po cóż gonić za tym, co ucieka, a gardzić tym, co nam wchodzi w ręce? Tak, po co?...
Nie wiem, po co, lecz czuję tym mocniej. Nie ma dla mnie szczęścia, nie ma spokoju, tylko w posiadaniu tej kobiety, której nienawidzę i którą kocham z jednaką furią. Życie stanie mi się znośne dopiero z chwilą, gdy jej losy dzierżył w ręku. Wówczas, spokojny i zadowolony, będę patrzył znów ja, jak nią miotają burze, których doznaję w tej chwili; tysiąc innych burz jeszcze w niej rozniecę. Nadzieja i obawa, ufność i niepokój, wszystkie cierpienia wymyślone przez nienawiść, wszystkie rozkosze zesłane przez miłość — chcę, aby napełniały jej serce, aby gościły w nim kolejno wedle mej woli. Ten czas przyjdzie... Ale ileż trudów! Blisko byłem wczoraj! A dziś jakże daleko! Jak przebyć tę drogę? Nie śmiem próbować żadnego kroku; czuję, że aby coś postanowić, trzeba by być spokojniejszym — tymczasem krew gotuje mi się w żyłach. [...]

Scena z filmu Valmont, reż. Miloš Forman
Do widzenia, droga przyjaciółko; jeśli ci przyjdzie szczęśliwa myśl, zbawienna rada, donieś mi. Przekonałem się nieraz, jak cenna może być twoja przyjaźń; doświadczam tego i w tej chwili, bo czuję się spokojniejszy, odkąd piszę do ciebie. Przynajmniej mówię do kogoś, kto mnie rozumie, a nie do automatów, które snują się koło mnie od rana. Doprawdy, im dłużej żyję, tym więcej skłonny jestem mniemać, że tylko my dwoje, ty i ja, warci coś jesteśmy na świecie.

Pierre Choderlos de Laclos, Niebezpieczne związki, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński Prószyński i S-ka 2009, s. 234-237.