Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien John Ronald R.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien John Ronald R.. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 lipca 2014

Odcinek 1111: John Ronald R. Tolkien, 1964 rok

Z listu Johna Ronalda R. Tolkiena do Christophera Brethertona

Sandfield Road 76, Headington, Oksford
16 lipca 1964

Rękopis Tolkiena.
Drogi Brethertonie!
Otrzymanie 14 lipca odpowiedzi na list wysłany zaledwie 10. było znacznym wyczynem, nawet jak na normalne warunki pocztowe. Nie uważam pisania na maszynie za nieuprzejmość. Ja w każdym razie zwykle tak robię, ponieważ moje pismo odręczne początkowo jest wyraźne, ale gwałtownie pogarsza się do stanu malowniczej tajemniczości. Poza tym lubię maszyny do pisania. Moim marzeniem jest nagłe wzbogacenie się, żebym mógł zlecić zbudowanie elektrycznej maszyny do pisania z czcionkami ze znakami pisma Feanora [...]. Napisałem Hobbita - oraz całego Władcę Pierścieni na maszynie dwa razy (a niektóre fragmenty wiele razy), na moim łóżku na poddaszu domu przy Manor Road. W mrocznych czasach, między utratą mojego dużego domu w północnym Oksfordzie, na który nie mogłem już sobie pozwolić, i krótkotrwałym wyniesieniem do godności starego domu kolegium przy Holywell. Gdy tylko skończyło się racjonowanie benzyny, mieszkanie tam stało się diabelnie uciążliwe. Ale i Headington nie jest oazą spokoju. Kiedy się tu sprowadziłem, Sandfield Road była ślepą uliczką, wkrótce jednak otworzono ją z drugiej strony i na jakiś czas stała się ona nieoficjalnym objazdem dla ciężarówek, dopóki nie ukończono budowy Headley Way. Teraz przy moim końcu zrobiono parking samochodowy dla bywalców boiska Oxford United. A mieszkańcy ulicy z całych sił starają się wyprodukować tyle hałasu, na ile im pozwalają radia, telewizory, psy, skutery, motorowery i samochody wszelkich rozmiarów, oprócz tych najmniejszych, i czynią to od wczesnego ranka do jakiejś 2 nad ranem. Na dodatek o trzy domy dalej mieszka członek grupy młodzieńców, którzy najwyraźniej chcą się zmienić w beatlesowski zespół. W dni, kiedy przychodzi jego kolej na zorganizowanie próby, hałas jest nie do opisania [...]. 
J.R.R. Tolkien.
J.R.R. Tolkien, Listy, tłum Agnieszka Sylwanowicz, Prószyński Media 2010,  s. 42.

wtorek, 4 lutego 2014

Odcinek 949: John Ronald R. Tolkien, 1938 rok

Z listu Johna Ronalda R. Tolkiena do CA. Furtha z wydawnictwa Allen & Unwin

Northmoor Road 20, Oksford
4 lutego 1938

J.R.R. Tolkien z synem, Christopherem.
Szanowny Panie Furth!
Załączam egzemplarz Rozdziału I „Zabawa z dawna oczekiwana" ewentualnego dalszego ciągu Hobbita [...].
Otrzymałem list od młodego czytelnika z Bostonu w Lincolnshire z erratą [do Hobbita]. Poprosiłem następnie mojego najmłodszego syna, leżącego w łóżku z powodu dolegliwości serca, żeby znalazł następne błędy, po dwa pensy za sztukę. Zrobił to.
Załączam wyniki - które po dodaniu do tych już przesłanych powinny (spodziewam się) utworzyć wyczerpującą listę. Mam też nadzieję, że kiedyś może się przydadzą.
Z poważaniem J.R.R. Tolkien
J.R.R. Tolkien, Listy, tłum Agnieszka Sylwanowicz, Prószyński Media 2010, s. 33.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Odcinek 857: John Ronald R. Tolkien, 1961 rok

Z listu Johna Ronalda R. Tolkiena do Joyce Reeves

4 listopada 1961 roku
Burza, ilustracja do Hobbita.
Zawsze lubiłem przenikliwe i rozsądne stare ciotki. Błogosławieni ci, którzy je mają lub je znają. Z moich doświadczeń wynika, że spotyka się je częściej niż ciotki Sakiego. Wykształcona ciotka jest, być może, dość świeżym wynalazkiem, ale ja miałem szczęście posiadać wczesny egzemplarz: była to jedna z pierwszych kobiet, która zdobyła stopień naukowy z przedmiotów przyrodniczych. Ma teraz dziewięćdziesiąt lat, lecz jeszcze przed kilku laty pojechała na wyprawę botaniczną do Szwajcarii. To w jej towarzystwie (w mieszanej grupie mniej więcej tej samej wielkości, co grupa w Hobbicie) obszedłem z ciężkim plecakiem większość Szwajcarii i pokonałem wysokie przełęcze. Na podejściu do Aletsch zostaliśmy niemal zmiażdżeni przez obluzowane promieniami słońca skały, spadające po ośnieżonym stoku. Olbrzymi głaz przetoczył się między mną i osobą idącą przede mną. To oraz „bitwa grzmotów" - nieprzyjemna noc, podczas której zgubiliśmy drogę i spaliśmy w zagrodzie dla bydła — pojawiają się w Hobbicie. Było to dawno temu [...].
Podobała mi się opowieść; mam nadzieję, że wybaczy mi Pani moją gadatliwość. Obawiam się, że moje uwagi muszą nieco przypominać pewnego legendarnego niemieckiego profesora, który napisał obszerną książkę o das Komische. Kiedy potem ktoś mu opowiadał jakąś zabawną historyjkę, zamyślał się na chwilę, po czym kiwał głową i mówił: „Tak, jest taki żart".
J.R.R. Tolkien, Listy, tłum Agnieszka Sylwanowicz, Prószyński Media 2010, s. 502-503.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Odcinek 765: John Ronald R. Tolkien, 1953 rok

Z listu Johna Ronalda R. Tolkiena do syna, Christophera 

4 sierpnia 1953 roku
Korekta jest dość nudna! Wydaje się wręcz nie mieć końca; poza tym bardzo mnie zraziła do kilku fragmentów Wielkiego Dzieła [pierwszego tomu Władcy Pierścieni], które, muszę wyznać, czytane w druku wydaje się miejscami bardzo rozwlekłe. Jakość druku jest jednak bardzo dobra, tak jak powinno być w przypadku korzystania z niemal bezbłędnego maszynopisu; oprócz tego, że bezczelni zecerzy podjęli się poprawiania, jak uważają, mojej pisowni i gramatyki: wszędzie zmieniając dwarves na dwarfs; elvish na elfish, further na farther; i, co najgorsze, elven na elfin. Dałem wyraz irytacji w uszczypliwym liście do A. & U., co wywołało akt skruchy.
Pierwsze wydanie Władcy Pierścieni.
J.R.R. Tolkien, Listy, tłum Agnieszka Sylwanowicz, Prószyński Media 2010, s. 277-278.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Odcinek 659: John Ronald R. Tolkien, 1956 rok

Z listu Johna Ronalda R. Tolkiena do p. M. Wilson

11 kwietnia 1956 roku
John Ronald R. Tolkien.
Widzę, że Władca Pierścieni interesuje, a nawet wciąga wiele dzieci w wieku od około 10 lat wzwyż. Właściwie szkoda, że tak się dzieje. Książka nie została napisana dla nich. No, ale ja sam jestem bardzo „nieżarłocznym” czytelnikiem, a ponieważ rzadko potrafię zmusić się do powtórnego przeczytania jakiejś książki, sądzę, że wiele rzeczy, które czytam, czytam za wcześnie! Nic, nawet (ewentualne) głębsze zrozumienie, nie zastąpi mi książki w pełnym rozkwicie, świeżości nieprzeczytanego. Zresztą i tak o tym, co i kiedy czytamy, podobnie jak o tym, jakich ludzi poznajemy, decyduje „los” .

J.R.R. Tolkien, Listy, tłum Agnieszka Sylwanowicz, Prószyński Media 2010, s. 407.

środa, 21 listopada 2012

Odcinek 518: John Ronald R. Tolkien, 1972 rok

Z listu Johna Ronalda R. Tolkiena do Sterlinga Laniera

21 listopada 1972 roku  
Cieszę się, że otrzymałeś nagrodę, lecz nie dziwi mnie, że okazała się bezużyteczna. Przeżyłem podobne rozczarowanie, kiedy jakiś wielbiciel przysłał mi puchar wykonany, jak się okazało, ze stali, z wygrawerowanymi straszliwymi słowami widocznymi na Pierścieniu. Oczywiście nigdy z niego nie piłem, lecz używam go jako popielniczki do fajki.
J.R.R.Tolkien.
J.R.R. Tolkien, Listy, tłum Agnieszka Sylwanowicz, Prószyński Media 2010, s. 687.