Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sułkowski Tadeusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sułkowski Tadeusz. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 grudnia 2012

Odcinek 539: Tadeusz Sułkowski, 1955 rok

List Tadeusza Sułkowskiego do Marii Dąbrowskiej

[Londyn], 12 grudnia 1955 roku
Tadeusz Sułkowski.
Wielce Szanowna i Droga Pani,
za pamięć i list dziękuje z całego serca. Chyba zrobiłbym wszystko, aby mimo trudności dojechać do Berna. Ale skoro już Pani odwiedza miejsca z dawnych lat, to może kiedy odwiedzi Pani Londyn.
Uśmiechnąłem się nad Pani zdaniem o moim „spokoju". Mam koło siebie nie tylko te książki, które mi pomagają, ale i zeszyt z „nagłymi lekami". Są to wypisy najczęściej z Orzeszkowej i z Pani. Ostatnio doszły do tego zeszytu niektóre zdania z Pani studium o Prusie. Więc aż tyle trzeba obrony. Obrona piękna, ale broniący się ... słabeusz.
Zastanawia jedno: większa przydatność w tym względzie „pozytywistów", jeśli tak można nazwać to w sumie, niż pisarzy o typie np. Żeromskiego, który przecie był nauczycielem pierwszych burz młodości. Uspokajamy się, czy przynajmniej łakniemy tego. Oby nie wynikało to tylko ze zmęczenia, które jest często zawodnym, wysychającym źródłem wszelkiej poprawy. Piszę o łych „obronach" niechętnie, ale trzeba skoro jest sposobność powiedzieć drugiemu człowiekowi, ile daje pomocy.
U nas zima sucha, aż zapomnieliśmy, ze tu innymi laty padały deszcze. O Świętach przypominają tylko wystawy ozdobione sztucznym śniegiem i choinkami, które tutaj nie pachną domem. [...]
Na Święta i na Nowy Rok przesyłam dla Drogiej Pani i Jej bliskich najlepsze życzenia zdrowia i wszystkiego dobrego.
Łączę najserdeczniejsze pozdrowienia
Tadeusz Sułkowski
Tadeusz Sułkowski, Maria Dąbrowska, Listy 1943-1959, Miejska Biblioteka Publiczna im. Władysława Stanisława Reymonta, 2007, s. 47.