Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sułkowski Antoni Paweł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sułkowski Antoni Paweł. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lutego 2012

Odcinek 240: Antoni Paweł Sułkowski, 1809 rok

List Antoniego Pawła Sułkowskiego do żony, Ewy

Toledo, 17 lutego 1809 roku
Antoni Paweł Sułkowski.
Najukochańszy fayciu!
Miałem szczęście otrzymać wczoraj Twoje listy z 9 i 12 stycznia z dopiskiem mamy, co dowodzi regularności poczty i daje nadzieję, że od tej pory będę mógł już stale mieć świeże nowiny. Nie podoba mi się, że nie jest tak z moimi listami, ale proszę Cię, abyś nie dawała wiary temu, co powiedziała Ci Madame Royale, że wszelka komunikacja z Hiszpanią została przerwana. To kłamstwo, a poza tym uważam, że źle zrobiła, iż powiedziała Ci to na balu, a więc tam, gdzie nie powinno się nikogo zasmucać. Niech Jej Królewska Wysokość wybaczy mi tę uwagę, ale nie lubię, kiedy ktoś sprawia Ci choćby najmniejszy ból. Taki już jest Twój pan małżonek, który Cię uwielbia. Opis balu dworskiego dał mi wielką przyjemność. Łaskawość naszego króla sprawi, że będzie kochany, i zupełnie nie znałem charakteru naszych rodaków, że wcale nie krępowali się zapraszać do tańca córkę ich suwerena.
Otrzymałem też wczoraj Twój portret, ale na nieszczęście zupełnie Cię nie przypomina, a więc nie mógł mi sprawić przyjemności. Szukałem daremnie tych małych oczek, które tak wiele mówią, tego noska a la Roxolana, tych ust pełnych gracji, tej całości pełnej piękna i świeżości i nie mogłem znaleźć niczego. Uważam, że malarz, jeśli nie jest bardziej szczęśliwy z innymi, nie powinien więcej robić portretów. Wszystko, co piszesz mi o sobie, zachwyca mnie i jestem wdzięczny Ci, że potrafiłaś, jak mówisz, odsunąć na bok swą skromność i dostosować się wiernie do mej wyobraźni. Libertyn chciałby używać, lecz co robić. Mój Boże, zaplątałem się w takie tarapaty, że sława musi mi zastąpić wiele rzeczy, ale odwagi, wszystko będzie dobrze i Twoje róże będą trwały niczym nieśmiertelne. Moja i Twoja przyszłość będzie piękna, jestem tego pewien.
Toledo.
[...] Nie jestem wcale zazdrosny o pana Serrę, bo pamiętam o jego siwych włosach. Prawdę mówiąc, to znaczy żartując, wszystkie te drobne prezenciki mogą niepokoić, ale upoważniam Cię do zrobienia z nim, co zechcesz, bo znam Twoją mądrość i przypominam sobie, że mam dopiero 23 lata i dwa miesiące. Jaki dumny, powiesz, ale taki właśnie jestem. Widzisz więc, że chociaż daleko jestem od tego wszystkiego, co kocham, potrafię zachować wesołość ducha. Dziękuję za to niebiosom, bo bez tego pośród tych Afrykanów można łatwo zostać hipochondrykiem.
Pozostajemy wciąż w całkowitej bezczynności. Słyszymy o ruchach na prawo i lewo, ale jeśli o nas idzie, to dano nam spokój, nie wiem dlaczego. To zaczyna mnie trochę niepokoić, bo lubię działanie, skoro już jestem w Hiszpanii, dokąd przybyłem tylko po to, by odznaczyć się. Zresztą mam dzięki temu czas na pisanie listów. Trzeba zawsze odwoływać się do filozofii, a to uspokaja.
Nie piszę dziś do mamy, bo nie mam już nic do powiedzenia, życie, jakie prowadzę, to absolutna monotonia. Jestem szczęśliwy, znając jej przywiązanie do nas, i po tysiąc razy całuję jej rączki za wszelką jej opiekę. Powtarzam i będę powtarzać zawsze, że nie ma podobnych kobiet na świecie jak wy, moje panie. [...] Całuję Cię miliard razy, a także mamę, jeśli pozwoli mi na tę poufałość. Na całe życie i jeszcze dalej Twój.
Antoni Paweł Sułkowski, Listy do żony z wojen napoleońskich, tłum. Robert Bielecki, Czytelnik 1987, s. 129-131.

sobota, 30 lipca 2011

Odcinek 38: Antoni Paweł Sułkowski, 1812 rok

List Antoniego Pawła Sułkowskiego do żony, Ewy

Szuchowo, o milę od Mohylewa, 30 lipca 1812 roku

Antoni Paweł Sułkowski
Pisałem do Ciebie, moje najdroższe serce, w wieczór naszego przybycia do Mohylewa, a raczej przybycia mojej brygady, która dokonała połączenia 5 korpusu z l korpusem marszałka Davouta. Mówiłem Ci, że marszałek przyjął nas, a mnie osobiście, w cudowny sposób. Nazajutrz całym korpusem oficerów złożyliśmy mu wizytę, a on oświadczył nam, że zbliżamy się do wielkich wydarzeń, które przesądzą o losie naszej ojczyzny. Marszałek nie czekał na przybycie naszej piechoty i natychmiast poszedł na Szkłów.
[...] Staliśmy tylko dzień w Mohylewie, to znaczy przedwczoraj, i poszliśmy dalej, czyli dywizja Kniaziewicza i moja brygada. Wydaje się, że pozostawią nas tutaj przez chwilę, abyśmy mogli wypocząć.
Kniaziewicz traktuje mnie, tak jak pragnę, aby mnie traktowano, i dzieli ze mną chałupę, przez co może ze mną zrobić wszystko, co chce. Mojej ojczyźnie zezwalam nawet na niewdzięczność i dla niej poddaję się wszelkim trudnościom i wyrzeczeniom, ale moi dowódcy winni umieć mnie doceniać.
Cesarz przeszedł Dźwinę i podobno pobił awangardę cara. To wszystko, co wiemy.
Ten kraj jest wyjątkowo piękny. Są tu pałace, piękne posiadłości, wspaniałe drogi wysadzane drzewami po obu stronach, które tworzą wyśmienite aleje. Gdyby wioski nie były tak nędzne, a chłopi nie przypominali swym wyglądem niewolnictwa, pod którego jarzmem jęczą, można by sądzić, że jesteśmy w Niemczech. Litwa jest straszna, ale Białoruś to piękny kraj. Mohylew miał być miastem zaopatrzeniowym, ale przechód ogromnych mas wojska sprawił, że są kłopoty z zaopatrzeniem. [...]
Jakże Taidka musiała urosnąć. Jakże byłbym rad ją zobaczyć. Jesteś już w czwartym miesiącu. Mam nawet nadzieję, że będę z Tobą w chwili połogu.
Proszę Cię, zmień mieszkanie. Kiedy dobrze mieszka się, wystarczy trochę upiększeń i już wydaje się, że ma się prawdziwy dom. Kocham cię nad wszystko. Ta kampania jest bardzo męcząca pod każdym względem. Chciałbym jeszcze tylko, abyśmy walczyli pod okiem cesarza. Niech Bóg sprawi, aby cesarz został naszym królem, jak to mówią. Zawsze pyta się on, czy Polacy kochają go.
Dzięki Bogu, cieszę się doskonałym zdrowiem. Żegnaj, moje wszystkości. Ściskam cię z duszy i z ciała. Zmęczenie wyczerpuje nadwyżkę mych sił, a więc nie musisz wcale obawiać się niewierności. Zresztą daję Ci słowo honoru, że nie będę zalecał się do żadnej kobiety, że nie posłużę się nimi, chyba tylko jako lekarstwem w pilnej potrzebie.

Antoni Paweł Sułkowski, Listy do żony z wojen napoleońskich, tłum. Robert Bielecki, Czytelnik 1987, s. 299-301.