Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Staff Leopold. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Staff Leopold. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 czerwca 2013

Odcinek 726: Leopold Staff, 1900 rok

List Leopolda Staffa do Ostapa Ortwina

Lwów. 26 czerwca 1900 roku
Leopold Staff.
Nuże! kochany chłopie! trzeba zebrać porządnie duszę w garść i za kark psią krew melancholię. Człowiek widzi, że to życie — od którego się tyle i tak niezwykłych rzeczy żąda i wymaga, a kiedy mu ani w myśli ziszczać je, zaczyna się kląć i chmurzyć, i pluć — że to życie przecie samo dla siebie jest dość ładnym i pożądanym celem. Niech sobie Leconte de Lisle psioczy, że „męka myślenia i hańba, żeś człowiek", jest jedynym Twoim udziałem. Psiakrew, bresze sobaka, wierzaj mi! Mam przykład na Mieciu [Wierzchleyskim], który też należy do gromady „życiopluj melancholijny pospolity", a teraz przecie widzi, że trzeba się tylko z innego punktu patrzeć, żeby to najgorsze w nieco różowszych wydawało się barwach. Już to dalibóg niezbyt wielką konsekwencją odznacza się nasza filozofia! Nauczyliśmy się za starym durniem Diogenesem powtarzać, że suma szczęścia zwiększa się z rosnącym brakiem potrzeb. A wiesz, jak wygląda nasze życie? Oto jest to list pięknie zaadresowany, który ma iść tysiące, tysiące mil; naturalnie trzeba go ofrankować. Więc nalepiamy marki, marki i marki, że w końcu list tak zalepiony markami, że nie widać adresu. Taki list może iść wszędzie, bo ma tyle marek, że mu na Marsa wystarczy, ale właśnie dlatego nie może iść nigdzie. Choć zdaje ini się, że w tej przypowieści powiedziałem największe głupstwo. Do stu diabłów, to banalne, ale prawdziwe, że człowiek ma w sobie wszystko. Im więcej aspiracji i żądań, tym więcej sposobów do wydobycia największych skarbów i szczęścia: wierz mi, Diogenes był najgłupszym z filozofów, jak mój dzisiejszy list jest najgłupszym z listów.

Poldek
[Dopisek I] O życiu Mięcia rozstrzygnie czwartek. Dotychczas groźny stan nie zmieniony.
[Dopisek II] Wkrótce napiszę ci porządny list. —
Leopold Staff, W kręgu literackich przyjaźni. Listy, oprac. Jadwiga Czachowska, Irena Maciejewska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1966, s. 44-45.

środa, 24 kwietnia 2013

Odcinek 672: Leopold Staff, 1900 rok

List Leopolda Staffa do Ostapa Ortwina

[24 kwietnia 1900 roku]
Lwów,  d.   dwudziestego  któregoś. 
Leopold Staff ok. 1898 roku.
Kochany chłopcze!
Pozwól   sobie   powiedzieć,   że   krew   bezczynu   płynie w Twoich żyłach, czyli przetłomaczywszy na język prozy, jesteś leń. Że też nie możesz się zabrać do napisania kilku słów. Już to ja jestem daleko skorszy w odpowiadaniu na twoje listy... Nie piszę tego gwoli wywyższenia mojej nicości, lecz iżby cnota chrześci[j]ańska tryumfowała jawnie i sprawiedliwie. A bacz, iżbyś nie nadużył cierpliwości mojej  i gniewu mego nie zbudził, jako iż mógłbym czarami dziwnej mocy, którą mędrek niektóry „telepatyją" zowie, zesłać na duszę twoją męki wyrzutów sumienia, jako milczeniem swoim w nirwanę podłą wtrącasz człeka niektórego, co umiera w nudach i melankolii, i ledwo patrzeć, jak w „smantny" i „tanskny" cyprys się przemieni... A czarne myśli przychodzą mi do głowy, które jeno w przeklętej cieplarni onego nieczystego dekadenta Materlenka róść winne. Nuda  spróchniałych  zębów  głodnego  żebraka.  —  Zapach kamfory w pokoju chorej  na  fluksję  dewotki. — Zgrzyt pilnika dentysty w zębach hipopotama. — Usta murzynów ociekające krwią zjedzonych misjonarzy, itp. niecne zmory. A wiedz, iż napisałem dramat w 3 aktach pt. Powieść o włosach,  w  którym  cudów  dokazuje  Krasnoroda,  kapłanka boru świętego, i który, jak tuszę, taki aplauz obudzi,  że  wdzięczny  naród  wieszczowi  swemu   w   podziękę wystawić każe posąg... woskowy w panoptikum.  Nie ma tylko nikogo, komu bym go czytał i kto by po każdym odczytanym akcie głową kiwał... (mniejsza o to, czy z zachwytu, czy ze śpiączki), a jeszcze w ruch nie puszczono tz. Gedichtzuhorerautomat [automat do słuchania wierszy].

Twoja wdowa.

Leopold Staff, W kręgu literackich przyjaźni. Listy, oprac. Jadwiga Czachowska, Irena Maciejewska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1966, s. 39-40.

piątek, 22 marca 2013

Odcinek 639: Leopold Staff, 1946 rok

List Leopolda Staffa do Juliana Tuwima

Pławowice, 22 marca 1946 roku 
Leopold Staff.
Drogi Julku
Otrzymałem Twój tęczowy list lotniczy i bardzo Ci dziękuję za przyobiecane paczki dla mnie i dla żony mojej. Żadna jednak dotąd jeszcze nie nadeszła, więc trwam w pełnym napięcia oczekiwaniu. Dochodzą mnie drukowane i ustne wiadomości, że lada dzień zjawisz się już w kraju. Jeżeli ten list zastanie Cię jeszcze na tamtej półkuli, więc zechciej tę czy te paczki skierować pod adres Pani Janiny Mortkowiczowej, z którą się komunikujesz, gdyż pobyt mój w Pławowicach się kończy i przenoszę swe lary i penaty do Krakowa, gdzie jednak mieszkania jeszcze nie mam i będę na razie mieszkał sur la branche
Julian Tuwim.
Czternastomiesięczny pobyt mój w pustelni pławowickiej, bardzo przypominający dziś Dom Usher Poego, był pełen prywacji, abnegacji i prostracji, więc wyruszam na nowo w nieznane, mniej więcej w tym samym stanie, co po powstaniu z Warszawy, bez mebla, garnka i edredona na poduszkę, ale podobno śpi się dobrze i na puchu łabędzim, którego wnet stanę się namiętnym poszukiwaczem.
Mam nadzieję, że resztę dośpiewam Ci niedługo, gdy się zobaczymy. Ściskam więc poprzez Atlantyk Twą dłoń i całego Ciebie. Pani Stefci ręce całuję.
Od żony mojej dla Państwa Obojga pozdrowienia i serdeczności.
Twój
Leopold Staff
Leopold Staff, Julian Tuwim, Z tysiącem serdeczności...: korespondencja z lat 1911-1953, oprac.  Tadeusz Januszewski, Irena Maciejewska i Janusz Stradecki, Państwowy Instytut Wydawniczy 1974, s. 98-99.

środa, 26 września 2012

Odcinek 462: Leopold Staff, 1934 rok

Wpis Leopolda Staffa w Księdze gości Janiny i Ludwika Hieronima Morstinów


26 września 1934 roku

Pszenno-źrała niedziela, 
Jak miedziana morela, 
Brzoskwinia malowana 
I róża herbaciana.

Pszenica w stawu wodzie 
Odbija się jak w miodzie, 
W lipcu słodkim i sytnym, 
Pod przestworem błękitnym.

Pogoda się zabawia 
W tęczującego pawia, 
A pawiejące rano 
W złotą banię mydlaną.

W tej modro-złotej bani, 
Upojenia otchłani, 
Topię, jak w tęgim winie, 
Morele i brzoskwinie.


Na pamiątkę ślicznej, już dawno skoszonej pszenicy za brzezinkami nad wodą — na odjezdnym 26. IX. 34
Leopold Staff
Leopold Staff, W kręgu literackich przyjaźni. Listy, oprac. Jadwiga Czachowska, Irena Maciejewska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1966, s. 536-537.

sobota, 26 maja 2012

Odcinek 339: Leopold Staff, 1957 rok

List Leopolda Staffa do brata, Alfreda 

Skarżysko, 26 maja 1957 roku 
Leopold Staff.
Kochany Fredziu! (Do wszystkich razem) 
Przyjechaliśmy zdrowi. Jest cudownie, ale zimno (5°). Dziś pięć stopni. Ale tlen już działa. Jesteśmy wciąż śpiący. Zażywam wszystkie leki. Ania [pielęgniarka] jest wzorowa. Jemy mało rozmaicie. Nic tu nie ma. Kupcie i przyślijcie konserwy ryby (bez oliwy!) w tomacie, jak pstrąg, sielawa i jeszcze coś jest, ale nie pamiętam. Może trochę bardzo suchej i chudej kiełbasy (myśliwska?). Przyślijcie od czasu do czasu ważniejsze Życie Warszawskie (Łojas, Tarwid). Kupcie z dziesięć lub 15 niebieskich kopert. — Na razie nie oglądamy okolicy, ale zamówiłem już konie na stałe dni, kiedy będziemy jeździć do lasów. I do Stawu. Jestem mimo chłodu szczęśliwy, żem się wyrwał z Warszawy. Z nudów uczę Anię po francusku, jest zdolna, ale leniwa — to odbijają się jej tarapaty w szpitalu. Ja nie zaglądam nawet do książek. Zapomniałem (oj, ta Zosia [żona Alfreda]!) jaśków! Przyślijcie! Piszę tak dorywczo, bo nie mam listowego papieru. Ale jutro będzie. Ściskam wszystkich w domu i za domem. Comprenez? All right! Eviva l'arte! Fredziu, wypij na mój koszt 4 piwa, ale nie pal, draniu. Podaj się do dymisji i przyjedź z Zosią tu. Odkupimy od Księdza probostwo i będziemy żyli jak króle. Chcę mianować Księdza kanonikiem albo nawet papieżem! Uściskajcie Jagodę, napiszę do niej osobno, jak trochę się wzmocnię tlenem. Zosię pozdrawiam. Co tam ujko, co tam coca, Łojas i Tarwid? Piszcie, padam do, nóg z szacunkiem
Poldek
PS. Szukamy tu szynki. Przyślijcie makaron rurkowy, Zosia wie. Szpinaku nie trzeba, chyba gotowany. 
PS. Co robi Krysia Idzikowska? Pocałuj ją 365 razy, tyle ile rok.
PS. Czy wiecie, co to jest szynka? Ja nie. A krakowska kaszka (prawdziwa)? Ja nie.
Prosimy o kaszę gryczaną paloną! prędko! Bo nie ma co jeść! Chudniemy!
Leopold Staff, W kręgu literackich przyjaźni. Listy, oprac. Jadwiga Czachowska, Irena Maciejewska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1966, s. 655.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Odcinek 300: Leopold Staff, 1900 rok

Karta pocztowa Leopolda Staffa do Ostapa Ortwina (Oskara Katzenellenbogena), dziennikarza i krytyka literackiego

Lwów, 17 kwietnia 1900 roku

Adresat: Pan Oskar Katzenellenbogen / bez zajęcia (hę! hę!) / Ottynia
Leopold Staff. Zdjęcie sprzed 1905 roku.
[...] Alkohol, wędliny, baby (martwa natura), mazurki, przekła­dańce, indyki, kapłony, wino, wizyty, panna Zosia, deszcz i błoto, katzenjamer, Übung im Nichtsdenken [ćwiczenie w braku myślenia], wylegiwanie dziury w sofie, rausch, banalna wiosna, dym z papierosów, panny grają na fortepianie (oj, oj, oj!), pan Kazimierz „pluje” na Przybyszewskiego, pisanki, malowanki, panna Cesia, darowana niegdyś bransoleta, wspomnienia, staro­polskie jajo, życzenia, pocałunek złożony na ręce starej baby, ucałowanie wąsów pana Józefa (brrr), udaję „chevalier servant”, panna Zosia robi oko, jest mi gorąco, szklanka wina! Kochane Święta.
Paul d'Eck 
Leopold Staff, W kręgu literackich przyjaźni. Listy, oprac. Jadwiga Czachowska, Irena Maciejewska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1966, s. 38.