Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimbaud Artur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimbaud Artur. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 stycznia 2014

Odcinek 942: Artur Rimbaud, 1883 rok

List Artura Rimbaud do wicekonsula francuskiego w Adenie, de Gaspary'ego

Aden, 28 stycznia 1883 
Artur Rimbaud w Afryce, 1883 r.
Szanowny Panie,
Proszę wybaczyć, że zaprzątam Pana uwagę następującą okolicznością.
Dnia dzisiejszego, o 11 rano, niejaki Ali Szemmak, magazynier firmy, gdzie jestem zatrudniony, odniósł się do mnie nader bezczelnie, wobec czego pozwoliłem sobie wymierzyć mu policzek, nie nadużywając siły.
Pełniący służbę kulisi i arabscy świadkowie wydarzenia pochwycili mnie, by umożliwić ripostę temuż Alemu Szemmakowi, który uderzył mnie w twarz, rozerwał na mnie ubranie, następnie zaś chwycił kij i wygrażał nim.
Wskutek interwencji obecnych przy tym osób, Ali wycofał się i w chwilę później wyszedł, by złożyć na mnie skargę w policji miejskiej o pobicie i okaleczenie, powołał też wielu fałszywych świadków na poparcie swych twierdzeń, że groziłem mu sztyletem itd., itd., oraz innych kłamstw, mających na celu rozjątrzenie sprawy moim kosztem i wzburzenie przeciw mnie tubylców.
Stawiając się w tej sprawie w adeńskiej policji miejskiej, pozwoliłem sobie powiadomić P. Konsula Francji o gwałtach i groźbach ze strony tubylców, jakich byłem przedmiotem, prosząc o Jego opiekę w wypadku, gdyby skłaniał Go do tego bieg wydarzeń.
Poczytuję sobie za zaszczyt, Panie Konsulu, być sługą Pańskim.
Rimbaud
urzędnik firmy Mazeran, Viannay et Bardey w Adenie
"Ja to ktoś inny." Korespondencja Artura Rimbaud, wybór, tłumaczenie i opracowanie Julia Hartwig i Artur Międzyrzecki, Czytelnik 1970, s. 161-162.

czwartek, 23 maja 2013

Odcinek 700: Artur Rimbaud, 1880 rok

List Artura Rimbaud do rodziny

Mont Troodos (Cypr), niedziela, 23 maja 1880 roku
Artur Rimbaud w 1877 roku. Rysunek Izabeli Rimbaud.
Wybaczcie, że nie napisałem wcześniej. Być może, potrzebna Wam była wiadomość, gdzie jestem; ale dotychczas rzeczywiście nie byłem w stanie wysłać Wam wieści o sobie.
Nie znalazłem nic do roboty w Egipcie i przed miesiącem wyjechałem na Cypr. Po przyjeździe stwierdziłem, że moi dawni szefowie zbankrutowali. Po tygodniu znalazłem jednak pracę, którą wykonuję obecnie. Jestem nadzorcą przy budowie pałacu dla gubernatora generalnego, na szczycie Troodos, najwyższej góry na Cyprze (2100 metrów).
Dotąd byłem sam z inżynierem, w jednym z drewnianych baraków, stanowiących obóz. Wczoraj przybyło pięćdziesięciu robotników i rozpocznie się praca. Jestem jedynym nadzorcą i jak dotąd otrzymuję tylko dwieście franków. Zapłacono mi przed dwoma tygodniami, ale mam dużo wydatków: trzeba stale podróżować konno, komunikacja jest niezwykle kosztowna, wioski bardzo odległe, żywność bardzo droga. Poza tym, gdy na równinach jest gorąco, na tej wysokości panuje przykry chłód, który potrwa jeszcze miesiąc; pada deszcz, grad, wiatr zdolny przewrócić człowieka. Musiałem kupić sobie materac, koce, palto, buty itd., itd...
Na szczycie góry znajduje się obóz, do którego ściągną za kilka tygodni, skoro tylko zrobi się zbyt gorąco na równinie i mniej zimno w górach, oddziały angielskie. Wówczas zaopatrzenie będzie zapewnione.
  Cypr, Mount Troodos. Rycina z 1880 roku.
Jestem więc teraz w służbie administracji angielskiej: spodziewam się, że wkrótce otrzymam podwyżkę i będę zatrudniony do końca trwania prac. W ten sposób będę mógł zdobyć dobre zaświadczenie, przyjmą mnie dzięki temu do innych robót, jakie zapewne nastąpią, i odłożę kilkaset franków.
Czuję się źle; mam bardzo przykre bicia serca. Ale lepiej o tym nie myśleć. Zresztą, co robić? Powietrze jednak jest tu bardzo zdrowe. W górach są tylko sosny i paprocie.
Piszę ten list w niedzielę; ale muszę nadać go na .poczcie o dziesięć mil stąd, w porcie Limassol, i nie wiem, kiedy znajdę okazję, żeby tam pojechać albo go tam posłać. Chyba nie przed upływem tygodnia.
A teraz muszę Was prosić o przysługę. Potrzebuję koniecznie do mojej pracy dwu książek. Pierwsza to:
Album tartaków leśnych i rolnych, po angielsku, zawierający 128 rysunków, cena 3 franki.
(W tym celu musicie napisać do p. Arbeya, konstruktora-mechanika, Cours de Vincennes, Paris).
Następnie:
Podręcznik cieśli, zbiór 140 rysunków, autorstwa Merly'ego, cena 6 franków.
(Zapytać u wydawcy Lacroix, ulica Saints-Peres, Paryż).
Przyślijcie mi te dwie książki jak najszybciej, na adres:
Pan Artur Rimbaud 
Poste restante 
Limassol (Cypr)
Cypr, 1880 rok.
Będziecie musieli zapłacić za te podręczniki, bardzo Was o to proszę. Poczta tutejsza nie przyjmuje pieniędzy, nie mogę więc Wam przysłać. Musiałbym kupić jakiś mały przedmiot, który by poczta przyjęła, i ukryć w nim pieniądze. Ale jest to zabronione i wolałbym tego nie robić. Następnym jednak razem, gdy będę czegoś potrzebował, postaram się przesłać pieniądze w ten sposób.
Wiecie, ile czasu trwa droga na Cypr tam i z powrotem; zaś tu, gdzie się znajduję, nie mogę liczyć, przy największym pośpiechu, na otrzymanie tych książek przed upływem sześciu tygodni.
Jak dotąd, mówiłem tylko o sobie. Przepraszam. Ale to dlatego, że myślę, że jesteście zdrowi i wszystko idzie jak najlepiej. U Was jest oczywiście cieplej niż u mnie. Piszcie mi o codziennych sprawach. Jak tam ojciec Michał [stary służący]? A Cotaiche [imię klaczy]?
Postaram się przysłać Wam wkrótce niedużą paczkę ze słynnym winem Commanderie. Polecam się Waszej pamięci.


Wasz
Artur Rimbaud
Poste restante, Limassol (Cypr)
Zapomniałem o sprawie książeczki. Uprzedzę tu konsula Francji i co ma być — będzie.
"Ja to ktoś inny." Korespondencja Artura Rimbaud, wybór, tłumaczenie i opracowanie Julia Hartwig i Artur Międzyrzecki, Czytelnik 1970, s. 122-125.