Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puszkin Aleksander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puszkin Aleksander. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 października 2015

Odcinek 2039: Aleksander Puszkin, 1833 rok

List Aleksandra Puszkina do żony, Natalii

30 października 1833  roku. Z Bołdina do Petersburga
Wczoraj przyszły od Ciebie, moja kochana, dwa listy naraz. Dziękuję, ale muszę Cię trochę wyłajać. Zdaje się, żeś się zanadto rozflirtowała. Zauważ jednak: nie bez racji kokietowanie wyszło z mody i uważa się je za oznakę złego tonu. W kokieterii nie ma nic dobrego. Cieszysz się, że za Tobą jak za suczką biegają psy, podnosząc zwinięte w trąbkę ogony i obwąchują Ci ... Jest się z czego cieszyć! Nie tylko Ty, ale nawet Praskowia Pietrowna z łatwością może wyuczyć różnych hultajów, by za nią biegali, dość rozgłosić, że „ja na to jak na lato”. Oto cały sekret kokieterii. Będzie koryto, i świnie się znajdą. Po co podejmujesz mężczyzn, którzy się do Ciebie zalecają? Nie wiesz, na kogo natrafisz. Przeczytaj sobie bajkę A. Izmajłowa o Fomie i Kuźmie. Foma ugościł Kuźmę kawiorem i śledziem. Kuźma poprosił pić, ale Foma nie dał. Kuźma sprał więc Fomę jako łajdaka. Z tego poeta wywodzi morał: piękne panie, nie częstujcie śledziem, skoro nie chcecie dać pić, bo możecie natrafić na Kuźmę. Widzisz więc? Bardzo proszę, żeby mi nie było więcej tych akademickich śniadań. A teraz, aniele mój, całuję Cię jak gdyby nigdy nic i dziękuję, że tak szczegółowo i otwarcie opisujesz mi swój zdrożny tryb życia. Hulaj, żoneczko, ale nie zanadto i o mnie nie zapominaj. Okropną mam ochotę zobaczyć Cię w uczesaniu a la
Ninon de Lenclos.
Ninon [de Lenclos], musisz wyglądać przecudnie. Czemuś wcześniej nie pomyślała o tej starej k... i nie przejęła jej fryzury? Opisz mi swoje występy na balach, które pewnie już się rozpoczęły. Proszę Cię tylko, mój aniele, nie flirtuj. Nie jestem zazdrosny, bo wiem, że nie dopuścisz do niczego złego, ale wiesz, jak nie lubię wszystkiego, co trąci moskiewską pannicą, co jest nie
comme il faut, co jest vulgar... Jeśli po powrocie spostrzegę, że Twój miły, prosty, arystokratyczny sposób bycia zmienił się, rozwiodę się, jak mi Bóg miły i z rozpaczy zaciągnę się w sołdaty. Pytasz, co porabiam i czy wyprzystojniałem? Po pierwsze, zapuściłem brodę: wąs i broda — męska ozdoba: Wyjdę na ulicę, wujku mnie wołają. 2. Budzę się o siódmej, piję kawę i leżę do trzeciej. Niedawno zacząłem pisać i już napisałem mnóstwo. O trzeciej dosiadam konia, o piątej kąpiel, a potem obiad z kartofli i kaszy hreczanej. Do dziewiątej czytam. Tak wyglądają moje dni, wszystkie na jedno kopyto. [...]

Bóg z wami. Całuję Was i błogosławię.

Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s. 409–411.

niedziela, 9 listopada 2014

Odcinek 1189: Aleksander Puszkin, 1826 rok

List Aleksandra Puszkina do Piotra Wiaziemskiego

9 listopada 1826 r. Z Michajłowskoje do Moskwy
Jestem już na wsi. Dojechałem szczęśliwie bez żadnych szczególnych przeszkód — najprzykrzejszym figlem było to, że złamały mi się koła, roztrzęsione w Moskwie przez mego przyjaciela i dobroczyńcę Sobolewskiego. Wieś przypadła mi jakoś do serca. Jest w tym jakaś poetyczna radość, gdy człowiek powraca wolny do porzuconego więzienia. Wiesz dobrze, że nie jestem sentymentalny, ale spotkanie z moimi sługami, chłopami, z moją nianią — daję słowo, bardziej chwyta za serce niż sława, zaspokojona próżność, rozrywki, itd. Moja niania jest przezabawna. Wyobraź sobie, że w wieku lat 70-ciu nauczyła się na pamięć nowej modlitwy o zmiękczenie serca władcy i ujarzmienie ducha jego groźnego, modlitwy ułożonej prawdopodobnie za cara Iwana. Teraz popi wyłudzają od niej pieniądze na nabożeństwa i przeszkadzają mi pisać. [...] Długo tu nie pozostanę, do Petersburga nie pojadę, będę u was 1-go... ona tak chciała! Mój miły, Moskwa wywarła na mnie przykre wrażenie — ale lepiej jednak widzieć się z Wami niż do Was pisać. [...]
Bądź zdrów, książę Trzpiotowiczu, kłaniaj się księżnej Trzpiotowiczowej, która zapewne wróciła już zdrowia? Co się dzieje z Niedostępną Różą? Co z Timaszową? Jaka szkoda, że nie zdążyłem nawiązać z nią szlachetnego flirtu! Ale to także nie ucieknie.

Puszkin w Michajłowskoje, mal. Nikołaj Gay.
Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s. 214–215.

środa, 13 sierpnia 2014

Odcinek 1139: Aleksander Puszkin, 1825 rok

List Aleksandra Puszkina do Anny Kern

13 sierpnia 1825 roku 
Anna Kern.
 Odczytuję Pani list wciąż na nowo, wzdłuż i wszerz, i powtarzam: miła! urocza! boska!... a potem: ach, wstrętna! Proszę o wybaczenie, piękna i słodka, ale to prawda. Bez wątpienia, jest Pani boska, ale niekiedy brak Pani zdrowego rozsądku; proszę mi jeszcze raz wybaczyć i pocieszyć się, gdyż to tylko dodaje Pani uroku. [...] A teraz pomówmy o czymś innym. Pisze pani, że nie znam jej charakteru. Co mnie obchodzi Pani charakter! Drwię sobie z niego. Czy pięknym kobietom potrzebny jest charakter? Najważniejsze to oczy, zęby, rączki i nóżki (dodałbym jeszcze serce, ale kuzynka Pani zbyt wyświechtała to słowo). Mówi Pani, że łatwo Ją poznać; chciała Pani powiedzieć pokochać? Z tym się zgadzam i sam mogę posłużyć za dowód. Zachowywałem się wobec Pani jak czternastoletni smarkacz — to niegodne. Ale odkąd straciłem Panią z oczu, powoli odzyskuję utraconą równowagę i korzystam z niej, aby Panią zburczeć. Jeśli się kiedyś zobaczymy, proszę mi obiecać... Nie, nie chcę Pani obietnic; papier jest tak zimny, w błaganiu przesłanym pocztą nie ma żarliwości ani uczucia, a w odmowie — ani wdzięku, ani rozkoszy. Zatem do zobaczenia i pomówmy o czymś innym. Jak się ma podagra Pani czcigodnego małżonka? Spodziewam się, że miał porządny atak w dwa dni po Pani przyjeździe. Dobrze mu tak! Gdyby Pani wiedziała, jaki wstręt pospołu z szacunkiem żywię do tego człowieka! Na Boga, boska, niech mu Pani każe grać, żeby dostał podagry, podagry! To moja jedyna nadzieja!
Odczytując na nowo list Pani, znajduję w nim straszliwe „jeżeli”, którego początkowo nie dostrzegłem. „Jeżeli moja kuzynka zostanie, przyjadę jesienią etc.” Na Boga, niech więc zostanie! Niech Pani rozkaże jakiemuś oficerowi z waszego garnizonu, żeby się w niej zakochał, a gdy nadejdzie pora odjazdu, dokuczy jej Pani, odbijając wielbiciela — nic łatwiejszego. Niech jej Pani przynajmniej tego nie pokazuje — przez upór może postąpić odwrotnie, niż trzeba. Co Pani wyprawia ze swoim kuzynem? Proszę mi powiedzieć, ale szczerze. Niechże go Pani odeśle czym prędzej na uniwersytet, nie wiem dlaczego, nie lubię tych studentów, tak samo jak monsieur Kern. Cóż to za czcigodny człowiek, ten monsieur Kern, rozsądny, przezorny, ma tylko jedną wadę — jest Pani mężem. Jak można być Pani mężem? To przekracza moje wyobrażenie, tak samo jak raj.
Wszystko to napisałem wczoraj. Dziś jest dzień pocztowy — nie wiem czemu, wbiłem sobie do głowy, że dostanę od Pani list. Nic takiego nie zaszło, więc jestem w pieskim humorze, najbardziej niesłusznie pod słońcem. Wiem, powinienem być wdzięczny za poprzedni raz, ale co robić. Litości, boska, nad moim szaleństwem, niech Pani pisze do mnie, niech mnie Pani kocha, a ja postaram się być miłym. Adieu, proszę o rączkę.

Aleksander Puszkin, mal. Piotr Konczałowski.
Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s. 157-158.

piątek, 27 czerwca 2014

Odcinek 1092: Aleksander Puszkin,1834 rok

List Aleksandra Puszkina do żony, Natalii

27 czerwca  1834 roku 
Natalia Puszkina.
Wasza wielmożność zawsze raczy obszczekiwać mnie po próżnicy (Niedorostek)
Zlituj się, za co mi w samej rzeczy wymyślasz? Że przepuściłem jedną, pocztę? Przecież poczta idzie od Was codziennie, można pisać ile się chce i kiedy się chce; to nie Kaługa, skąd listy przychodzą co dziesięć dni. Przedostatni Twój list był tak miły, że ucałowałbym Cię, a ten tak niedorzeczny, że wytargałbym Cię za ucho. Będę opowiadał kolejno.
Kiedy prezentowałem się Wielkiej Księżnej, dyżur miała nie hrabianka Sołłohub, lecz moja przyszywana kuzynka Czyczerina, za którą nie przepadam, a gdyby nawet wartę trzymała Sołłohub, to jeśli się już w kimś podkochiwać... ech, żoneczko, gdyby nie poczta, nagadałbym Ci głupstw, ile wlezie. Pisałem Ci, że już odwykłem od fraka, a Ty pomawiasz mnie o kłamstwo, jak w petite misere ouverte i dowodzisz, że widziałem tego i owego, z czego ma wynikać, że bywam w wielkim świecie — ale nic z tego nie wynika. To prawda, że znów zacząłem chodzić do Dume i Klubu Angielskiego, ale tym nie ma się co chwalić.
Smirnowa urodziła szczęśliwie i wyobraź sobie, bliźnięta. Zuch baba i ten czerwonooki królik Smirnow! Pierwsze dziecko zrobili takie, że w ogóle nie mogło przeleźć, więc teraz musieli podzielić na dwoje. Dziś mija, zdaje się, dziewiąty dzień — jak słyszę, matka i dzieci cieszą się dobrym zdrowiem.
Piszesz mi, że chcesz wydać Katarzynę Nikołajewnę za Chlustina, zaś Aleksandrę Nikołajewnę za Ubri. Nic z tego nie będzie, obydwaj zakochają się w Tobie, stoisz siostrom na drodze i dlatego trzeba być Twoim mężem, aby zalecać się w Twej obecności do innych, moja Ty piękna. Chlustin cię zwodzi, a Ty mu wierzysz: skąd mu przyszło do głowy, że w sierpniu nie przyjadę? Czyżby się upił boćwiną z cebulą? [...]
Całuję Ciebie i dzieci i błogosławię Was z całego serca. Pewnieś na wsi tak wypiękniała i poprawiła się, że wyobrazić sobie niepodobna. [...]  Addio, vita mia; ti amo.
Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s. 446-447.

wtorek, 30 lipca 2013

Odcinek 760: Aleksander Puszkin, 1834 rok

List Aleksandra Puszkina do żony, Natalii

Najpóźniej 30 lipca 1834 r. Z Petersburga do Połotnianego Zawodu
Co to ma znaczyć, żono? Już przeszło tydzień nie dostaję od Ciebie listu. Co z tobą? Gdzie jesteś? W Kałudze czy na wsi? się. Cóż cię tak zajęło i zabawiło? Jakie sukcesy, jakie bale? Czyś przypadkiem nie chora? Niech Cię Bóg ma w swej opiece. A może po prostu chcesz mnie zmusić, bym wcześniej przyjechał? Proszę Cię, żonko, poniechaj tych wojennych forteli, które dręczą mnie nie na żarty o tysiąc wiorst od Ciebie. Przyjadę, gdy tylko zwolni mnie Jakowlew. Moje sprawy posuwają się: drukuję naraz dwa tomy. Nie każ mi z powodu jednego tygodnia zwłoki rzucać wszystkiego, a potem żałować przez rok, jeśli przez dwa albo trzy. Bądź rozsądna. Jestem bardzo zajęty. Pracuję od rana do czwartej i nikogo do siebie nie wpuszczam. Potem zjadam obiad u Dume, gram w klubie w bilard, wracam do domu wcześnie, spodziewając się zastać listy od Ciebie — i co dzień jestem oszukany. Smutno mi, ciężko...

Z księciem Wiaziemskim dogadałem się. Przejmuję jego mieszkanie. Do 10 sierpnia uzbieram dla niego 2500 rubli i każę przenieść manatki, sam zaś wypuszczę się do Ciebie. Tylko patrzeć. Zegnaj, bądźcie mi zdrowi. Całuję Twój portret, z którego spoglądasz, jakbyś coś zawiniła. Pilnuj się...


Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s. 465.

niedziela, 12 maja 2013

Odcinek 689: Aleksander Puszkin, 1834 rok


List Aleksandra Puszkina do żony, Natalii

12 maja 1834 roku. Z Petersburga do Jaropolca

Portret Natalii Puszkinej, mal. V. Hau, 1841 rok
Jakaś Ty głupia, mój aniele; oczywiście, nie będę się zamartwiał, jeśli przez trzy dni nie napiszesz listu, podobnie jak nie będę zazdrosny, jeśli trzy razy z rzędu zatańczysz walca z kawalergardem. Z tego bynajmniej nie wynika, że jesteś mi obojętna i że nie jestem zazdrosny. Wyprawiłem Cię z Petersburga pełen niepo­koju. Twój list z Bronnic poruszył mnie jeszcze bardziej. Ale gdym się dowiedział, że do Torżka dojechałaś zdrowa, ciężar spadł mi z serca i przestała mnie gnębić chandra. Twój list jest prze­miły, a obawy co do głębszych przyczyn mojej przyjaźni z Sophie Karamzine schlebiają mej próżności. Na Twoje zapytania odpo­wiadam: Smirnowa nie była u Karamzinów, nie dźwignie brzucha na takie schody. Zdaje się, że jest już na letnisku. Hrabina Sołłohub też tam nie bywa, ale spotkałem ją u Wiaziemskiej. Co się tyczy zalecanek, do nikogo się nie zalecam. Głowa mi pęka od kłopotów, wściekły jestem, żem przejął majątek, ale co było robić. Jeśli się mnie nie przyda, to dzieciom. Ciotka była u mnie wczoraj, całuje Cię. Wczoraj odbyła się wielka parada, podobno nieudana. Cesarz wpakował następcę tronu do aresztu. Oczekują tu pruskiego księcia i wielu innych gości. Zamierzam nie przyjść na żadną z uroczystości. Twoja nieobecność ma dla mnie jedną dobrą stronę, a mianowicie, że nie muszę drzemać na balach i opy­chać się lodami...
Czy wiesz, że księżna Mieszczerska i Sophie Karamzine wybie­rają się za granicę? Sophie płacze już od dwóch tygodni, zapew­ne odwiozę ją do Kronsztadtu.

Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s. 433-434.

sobota, 21 lipca 2012

Odcinek 395: Aleksander Puszkin, 1825 rok

List Aleksandra Puszkina do Anny Wulf

21 lipca 1825 roku
Puszkin. Pożegnanie z morzem,
obraz Iwana Ajwazowskiego i Ilii Repina
z 1887 roku.
Piszę do Pani, pijany na smutno — widzi Pani, iż dotrzymuję słowa.
Zatem jest Pani w Rydze? Czy podbiła Pani wiele serc? Czy wybiera się Pani za mąż? Czy zastała Pani ułanów? Proszę powiadomić mnie o wszystkim jak najdokładniej — wiadomo Pani przecież, iż pomimo mych złośliwych żartów, leżą mi bardzo na sercu wszystkie Jej sprawy. Chciałem Panią zwymyślać, ale nie śmiem tego uczynić na tak imponującą odległość. Zaś co do morałów i rad, oto one. Proszę słuchać uważnie: 1) Zaklinam, proszę być lekkomyślną jedynie wobec swych przyjaciół (rodzaju męskiego), którzy wykorzystają to wyłącznie dla siebie, podczas gdy przyjaciółki zaczną Pani szkodzić, będąc — proszę to sobie dobrze zapamiętać — tak samo próżnymi i gadatliwymi istotami jak Pani. 2) Proszę nosić krótkie sukienki, bo ma Pani prześliczne nóżki, i nie stroszyć włosów na skroniach, choćby to było najmodniejsze, gdyż posiada Pani, na nieszczęście, okrągłą buzię. 3) Ostatnimi czasy nabrała Pani doświadczenia, ale proszę nie dać tego po sobie poznać, i gdy jakiś ułan powie, [...] proszę się nie śmiać, nie krygować, nie okazywać, że Pani to schlebia — proszę wytrzeć nos, odwrócić się i zmienić temat rozmowy. 4) Proszę nie zapomnieć o ostatnim wydaniu Byrona.
Czy wie Pani, dlaczego chciałem ją zwymyślać? Hm? Przewrotna dziewczyna bez serca... itd. A obietnice — czy ich Pani dotrzymała? Nie będę już o nich wspominać i wybaczę Pani, zwłaszcza iż przypomniałem sobie o nich dopiero po Pani odjeździe. Dziwne — gdzie miałem rozum? A teraz pomówmy o czymś innym.
Całe Trigorskoje śpiewa Niemiły jej nocy czar, a mnie boli serce, wczoraj z Aleksym przegadaliśmy 4 godziny z rzędu. Nigdy dotąd nie rozmawialiśmy tak długo. Proszę zgadnąć, co nas tak raptem zbliżyło. Nuda? Pokrewieństwo dusz? Nie wiem. Każdej nocy spaceruję po ogrodzie i powtarzam sobie; ona tu była — kamień, o który się potknęła, leży na moim stole, przy gałązce zwiędłego heliotropu, piszę dużo wierszy — wszystko to, jeśli Pani chce, bardzo przypomina miłość, lecz przysięgam, wcale nią nie jest. Gdybym był zakochany, w niedzielę wiłbym się z wściekłości i zazdrości, tymczasem było mi tylko smutno. I jednak myśl, że dla Niej nic nie znaczę, że rozbudziwszy i zająwszy Jej wyobraźnię, syciłem tylko Jej ciekawość, że wspomnienie o mnie ani na chwilę nie uczyni Jej bardziej zamyśloną wśród flirtów ni też smutniejszą w chwili przygnębienia, że piękne Jej oczy zatrzymają się na jakimś ryskim elegancie z takim samym chwytającym za serce, namiętnym wyrazem — nie, ta myśl jest dla mnie nie do zniesienia. Proszę Jej powiedzieć, że umrę — nie, lepiej proszę Jej tego nie mówić, będzie się tylko śmiała, to urocze stworzenie.
Ale proszę Jej powiedzieć, że jeśli w jej sercu nie ma ukrytej czułości dla mnie, tajemnego i melancholijnego pociągu, to gardzę Nią, słyszy Pani? Tak, gardzę mimo całego zdumienia, które powinno w Niej wzbudzić to tak obce dla niej uczucie.
Żegnam, baronówno, proszę przyjąć pełne szacunku pozdrowienia od prozaicznego wielbiciela Pani. 
21 lipca PS. Proszę mi przysłać obiecany przepis — uczyniłem już tyle głupstw, że brak mi sił — przeklęty  przyjazd, przeklęty odjazd.
Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s. 146-149.


poniedziałek, 26 marca 2012

Odcinek 278: Aleksander Puszkin, 1831 rok

List Aleksandra Puszkina do przyjaciela, Piotra Pletniowa, poety i krytyka

26 marca 1831 roku. Z Moskwy do Petersburga
Piotr Pletniow.
Cóż to, mój kochany? Nie dajesz znaku życia. Od miesiąca nie ma od Ciebie ani słówka. Może znów otrzymałeś od generalnego gubernatora łaskawy zakaz korespondowania ze mną? Czyś nie chory – Boże uchowaj – czy wszystko u Ciebie w porządku? A może się lenisz i po próżnicy straszysz swych przyjaciół? Póki co masz tu dokładne sprawozdanie z mego życia, sytuacji rodzinnej i planów. W Moskwie za nic dłużej nie pozostanę – przyczyny są Ci wiadome, a co dzień przybywa nowych. Po świętach ruszam do Petersburga. Wiesz, mam diabelną ochotę nie dojeżdżając do Was, zatrzymać się w Carskim Siole. Błogosławiona myśl! Lato i jesień spędziłbym w zsyłającej natchnienie samotności, nie opodal stolicy, wśród miłych wspomnień i temu podobnych wygód. Kwatery są tam chyba teraz niedrogie – ani dworu, ani huzarów – musi ich być wiele na zbyciu. Z Tobą, mój serdeczny, widziałbym się co tydzień, z Żukowskim – także – Petersburg pod nosem, życie tanie, powóz niepotrzebny. Cóż lepszego? Pomyśl nad tym w wolnej chwili i napisz, co postanowiłeś. [...]
O swej sytuacji pieniężnej powiem Ci, iż dzięki ojcu, który dał mi do rąk 38 000 r., ożeniłem się i jako tako zagospodarowałem, nie wchodząc w nowe długi. Na teściową i majątek mej żony nie mogę liczyć, częściowo, ponieważ sprawy ich źle stoją, a częściowo, gdyż nie należy zbytnio ufać słowom. W każdym razie ze swej strony postąpiłem uczciwie i więcej niż bezinteresownie. Nie chwalę się, ani nie uskarżam – żonka moja to cudo nie tylko dla swej urody i nie uważam za ofiarę tego, co winienem był uczynić. Zatem do zobaczenia, mój miły.
Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s. 340–341.

poniedziałek, 3 października 2011

Odcinek 103: Aleksander Puszkin, 1832 rok

List do Natalii Puszkinej, żony poety

3  października  1832  r.  Z Moskwy  do  Petersburga
Natalia Puszkina
Punkt po punkcie odpowiadam na Twoje zarzuty. 1) Rosjanin w podróży nie przebiera się, lecz przyjechawszy na miejsce brudny jak świnia, idzie do łaźni, która jest naszą drugą matką. Czyś Ty niechrzczona, że o tym nie wiesz? 2) Na poczcie w Moskwie przyjmują listy do godziny dwunastej — ja zaś wjechałem przez Twerską rogatkę dokładnie o jedenastej i dlatego odłożyłem pisanie do Ciebie na dzień następny. Widzisz więc, że jestem w porządku, a Tyś pod każdym względem winna. Winna, bo 1) bierzesz sobie do serca byle głupstwo, 2) przesyłkę Benkendorfa (zapewne ważną) odsyłasz przez żal do mnie Bóg wie dokąd, 3) flirtujesz z całym korpusem dyplomatycznym i jeszcze uskarżasz się na swą sytuację, jakoby podobną sytuacji Naszczokina! Żonko, żonko... ale dajmy temu pokój. Zdaje mi się, że pod mą nieobecność wojujesz z całym domem, zmieniasz służbę, rozbijasz karety, sprawdzasz rachunki, doisz mamkę. Zuch baba z Ciebie, co tu gadać! Ja nie jestem tak obrotny. Zdążyłem ledwie napisać dwa upoważnienia, a pieniędzy jak nie ma, tak nie ma. [...] Tak mi za Tobą tęskno, tak tęskno, że nie wiem, co ze sobą począć. Chcesz plotek? Gorstkina wyszła wczoraj za księcia Szczerbatowa — dzieciaka. Piękniś Bezobrazow zawraca tutejsze główki, uczesane przez domowych fryzjerów a la Ninon [paryska kurtyzana]. Książę Urusow zakochał się w Maszy Wiaziemskiej  (nie mów o tym ojcu, będzie się niepokoił). Powiadają, że drugi Urusow  żeni się z Borozdiną — słowiczkiem. Moskwa oczekuje cesarza na początku zimy, ale zdaje się, że nadaremnie. Żegnaj, mój aniele, całuję Ciebie i Maszę. Żegnaj, moje kochanie. Niech Bóg ma Cię w opiece.
Aleksander Puszkin, Listy, tłum. Marian Toporowski, Danuta Wawiłow, Państwowy Instytut Wydawniczy 1976, s.388-389.