Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Potrykowski Józef Alfons. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Potrykowski Józef Alfons. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Odcinek 194: Józef Alfons Potrykowski, 1859 rok

Dziennik Józefa Alfonsa Potrykowskiego

2 stycznia 1859 roku
Witold, mój syn, nie wrócił do domu. Być może, że jest gdzieś zaaresztowanym albo też gdzieś pije i resztę dopija moich biednych pieniędzy. I cóż z nim zrobić? Wypędzić go, prawie ślepego, niepodobna. Wybić? Tego nie lubię i dusza moja na to się wzdryga. Do kozy wsadzić — byłoby to mnie samego i moje nazwisko sczernić.
3 stycznia 1859 roku
Witold  wrócił do  domu  nocy  zeszłej  pijaniuteńki,  bez  chustki  od  nosa, bez  portmonetki i  bez  grosza,  w  stanie   zabłocenia wszelkie wyobrażenie przechodzącego. Dziś rano niczegom się u niego dopytać nie mógł — pijany jak bestia; ocucony, sam nie wie, co gada. Zdaje mi się, że musi te nadużycia przechorować, bo się ani ruszyć nie może. [...]
Rycina dziewiętnastowieczna.
Józef Alfons Potrykowski, Tułactwo Polaków we Francji: dziennik emigranta, cz. II, Wydawnictwo Literackie 1974, s. 468-469.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Odcinek 48: Józef Alfons Potrykowski, 1855 rok

Dziennik Józefa Alfonsa Potrykowskiego

9  sierpnia 1855 roku
Dziś, idąc do biura, zdybałem emigranta Antoniego Miłaszewskiego, b. żołnierza w l pułku ułanów, a dziś mechanika przy drodze żelaznej du nord [północnej]. Jam mu pomógł lat temu kilkanaście do ożenienia się z jedną ni mężatką, ni wdową, ni rozwódką, to jest z kobietą, co swego męża rzuciła, rodem Angielką. Zaślubiny ich były we Francji w Paryżu urzędownie i prawnie w merii celebrowane. Po zamęściu żona jego Angielka mocno się rozpiła i cały czas prowadziła się jak najgorzej. Nareszcie dni temu parę, w czasie gdy mąż jej pracował u drogi żelaznej, żona jego, przy pomocy zapewne swych amantów, wyniosła wszystkie w ogólności rzeczy, bieliznę, meble, słowem wszystko, co się tylko w domu znajdowało, same nagie zostawując ściany, i z tymi rzeczami gdzieś uciekła. Miłaszewski biedak kontent z tej ucieczki, bo jakkolwiek sam spać musiał na słomie tylko, przecież ma nadzieję dorobienia się i postawienia się na nogi, nie mając osoby, która wszystko marnotrawiła i przepijała. Wyszukiwać on jej nie myśli. Przecież dał o tym znać komisarzowi policji. [...]
Józef Alfons Potrykowski, Tułactwo Polaków we Francji: dziennik emigranta, cz. II, Wydawnictwo Literackie 1974, s. 210.