Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pepys Samuel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pepys Samuel. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 czerwca 2016

Odcinek 2066: Samuel Pepys, 1668 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

18 czerwca 1668 roku
Wstałem wcześnie i do urzędu, gdzie zasiadłem do porządkowania moich
Bilet do teatru, 1732 rok.
papierów, a lord Anglesey przymówił mi parę razy, rzekłbyś, ma coś na myśli wedle tego, żem tak długo wczasował, ale nie dbam o to; myślą, że albo ma do mnie jakąś nieprzyjaźń, albo żywi opinię, żem jest więcej sługą, niż jestem. W południe do domu na obiad, gdzie żona jeszcze w melancholicznym, nadąsanym humorze i płacze, i nie chce oni powiedzieć, o co idzie, ale z niektórych jej słówek dorozumiałem się, że zasłyszała o tym, jakom za jej niebytności chadzał do teatru i co dzień woził damy za miasto. Ale gdy nie chciała ze mną gadać ani do teatru nie chciała ze mną iść, choć nową sztukę dają, tedy poszedłem do urzędu i siła rzeczy odprawiłem. Wieczorem do domu, gdzie na kolacji pan Turner z żoną, Betty Turner, panna Mercer i pan Pelling, i wszyscy ledwie tyle się weselili, ile na to pozwalało złe, melancholiczne usposobienie mojej żony, co mnie gniewało, alem nic nie dał po sobie poznać myśląc, że to najlepszy sposób i że to samo jakoś przeminie. Po kolacji goście poszli, a my spać; aliści moja żona niespokojna przez całą noc, a około pierwszej godziny wylazłszy z łoża poszła do łóżka naszej panny, co mnie zgryzło, jako że płakała i szlochała nie mówiąc mi przyczyny. Po niejakim czasie wróciła do mnie, lecz ustawicznie płacząc; tedym wstał i chciałem przesiedzieć resztę nocy, ale kazała mi wrócić do łóżka; i mało-wiele się pogodziwszy, usnęliśmy.


Dziennik Samuela Pepysa, t. 2, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 338.

czwartek, 16 lipca 2015

Odcinek 2029: Samuel Pepys, 1666 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

16 lipca 1666 roku
Leżałem w łóżku całe rano i większą część popołudnia, nękany srogimi bólami a wiatrami, nie mogąc oddać wody albo mało. Niebo było tego dnia zadziwiająco ciemne i rano deszcz, a w Harwich spadł pono grad wielkości orzecha. Wypiłem tylko trochę rosołu, który lubię. Resztę dnia spędziliśmy z Baltym, który przybył z morza na dzień lub dwa. Wieczorem wziąłem lewatywę i poczułem się lepiej, i noc miałem niezłą.
W aptece, ryc. angielska z XVII wieku.

Dziennik Samuela Pepysa, t. , tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 65.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Odcinek 1201: Samuel Pepys, 1660 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

22 grudnia 1660 roku
Całe rano z malarzami, którzy, jak mam nadzieję, dzisiaj skończą wszystkie roboty. W południe do tawerny „Pod Słońcem”, gdzie dobra kompania, grzeczny obiad i wielka obfitość wina. Siedzieliśmy tam do późna, aż nareszcie wyszedłem z sir W. Pennem, który tak się upił, że musiałem go prowadzić przez ulicę, a humoru był nader wesołego i łaskawego. Do domu (skąd już robotnicy odeszli wszystkie roboty pokończywszy), a łeb mi kołował od wina, ale wesół poszedłem spać, acz głowa przez całą noc mnie bolała.
Pijaństwo, rycina z XVII wieku.


Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 124

środa, 17 września 2014

Odcinek 1166: Samuel Pepys, 1661 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

17 września 1661 roku
Powiadomiłem żonę o mej podróży, a ona kazała mi nająć konia dla siebie i chce ze mną jechać. Tedy pożyczyłem dla niej damskie siodło i nająłem dobrą kobyłę. Wyjechaliśmy karetą i na skraju miasta dosiedliśmy koni i okazało się, że żona dobrze jeździ konno. W Ware wieczerzaliśmy i nocowali. Bardzo wesoło i miło.

Hrabina de Saint Geran,
mal. Pierre Mignard,
lata 70. XVII wieku.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 187.

piątek, 29 sierpnia 2014

Odcinek 1155: Samuel Pepys, 1660 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

29 sierpnia 1660 roku
Zanim poszedłem do urzędu, indagowaliśmy i żona, i ja naszego pacholika wedle skradzionych rzeczy, ale on zaprzecza wszystkiemu bardzo rezolutnie i z największą w świecie przebiegłością. Atoli po obiedzie żona wykryła złodziejstwo naszego Willa i że skradł więcej rzeczy, niż się nam zdało, co mnie wprowadziło w gniew i chcę odprawić go ze służby. Posłałem po jego ojca i rozmówiłem się z nim; obiecał, że jeśli odeszlę mu chłopca, przyjmie go do domu, acz mam z nim kontrakt. Pod ten czas żona wykryła jeszcze, że pacholik ukradł 6 pensów z pokoju Willa Hewera i przechowywał je w izbach Urzędu, o co mi się serce stargało.
Chłopiec z koszem pieczywa, mal. Evaristo Baschenis, 1665 rok. 

Samuel Pepys, Dziennik, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 94.

wtorek, 22 lipca 2014

Odcinek 1117: Samuel Pepys, 1661 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

22 lipca 1661 roku
Wstałem o trzeciej i o czwartej wyruszyłem konno do Londynu. Było tak zimno, że nie mając pończoch, tylko onucze w butach, musiałem po drodze kupić parę wełnianych pończoch. Popasałem w Hatfield, gdzie przechadzałem się samotnie po winnicy, która teraz jest bardzo pięknie prowadzona; wracając spotkałem pana Lookera, ogrodnika tych dóbr, i pokazał mi dom, kaplicę z tęgimi malowidłami, a nade wszystko ogród taki, jakiegom w życiu nie widział; ani tak wdzięcznych kwiatów, ani tak wielkiego agrestu. Za czym znowu na koń i na łeb na szyję do Londynu.
Hall w Hatfield House, 1840 rok.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 171

piątek, 13 czerwca 2014

Odcinek 1078: Samuel Pepys, 1664 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

13 czerwca 1664 roku
Wstałem o piątej i z kapitanem Taylorem do Deptford, i na pokład jego okrętu, gdzie wszystko w nieładzie, tylko żołnierzy zastałem bardzo grzecznych. Wyłajałem kapitana Taylora, który wbrew moim oczekiwaniom jest łgarzem, szelmą i głupcem, niezdatnym do niczego, a przecie mówi się o nim w Marynarce, jakoby był doskonałym oficerem. Myślę, że przywiodę to do pomyślnego końca, ale wyznaję, że drżę, czy ten łotr uczyni, co powinien, a jeśli nie, najem się wstydu i stracę pieniądze, które słusznie spodziewałem się zarobić. Po powrocie — do Księcia i do pana Coventry’ego, z którym rozmowa o historii Marynarki angielskiej i jakby dobrze było, iżby ją kto napisał; i pan Coventry mówi, że miał na myśli, aby zaproponować mi napisanie historii ostatniej wojny z Holandią, com rad usłyszał, gdyż to jest rzecz, której pragnę i która idzie w parze z moim geniuszem; a jeśli dobrze się sprawię, może to być dla mnie piękną rekomendacją. Od pana Coventry’ego wodą do Greenwich, lustrowałem warsztaty portowe, gdzie teraz robota wre; potem do Czereśniowego Sadu i przywiozłem do domu czereśni; tedy po kolacji do łóżka, a żona spała ze mną, czego, okrom jednego razu, między nami nie było ze dwa lub trzy tygodnie z racji i jej choroby, i mego niedomagania.
HMS „Katherine” zwodowany w 1664 roku w obecności Samuela Pepysa.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 431.

piątek, 2 maja 2014

Odcinek 1036: Samuel Pepys, 1663 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

2 maja 1663 roku
Będąc znużony wczorajszym dniem spałem do siódmej rano — rzecz, która mi się nie przytrafiła od wielu dni. Przemówiliśmy się cierpkimi słowy z żoną o to, że nie dba o porządek w domu, za co nazwałem ją dziadówką, a ona mnie „kłuj-weszką”. Z tym poszedłem do urzędu, gdzie całe rano. Potem do Giełdy i na obiad i pogodziwszy się mile z żoną, znowu do urzędu.
Jan van Musschenbroek i jego żona,
mal. 
Pieter Cornelisz van Slingeland (1640-1691). 
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 316.

sobota, 8 lutego 2014

Odcinek 953: Samuel Pepys, 1662 rok


Z dziennika Samuela Pepysa

8 lutego 1662 roku
Rano w piwnicy z węglarzami przenosiliśmy węgiel ze starej skrytki do nowej, która robota kosztuje mnie 8 szylingów, ale teraz w piwnicy tak czysto i porządnie, że mi się to nadzwyczajnie podoba, więcej niż wszystko, com kiedy bądź dla mego domu zrobił. Proszę tylko Boga, żebym umysłu mego nadto tymi rzeczami nie zaprzątał. Około trzeciej, kiedy węglarze skończyli, poszedłem na obiad, do którego żona mnie już od chwili nagliła, ale ja w tych rzeczach tak bywam zaciekły, że nie mogą odstać od robotników, póki nie narządzą wszystkiego wedle mej chęci, co jeśli nie jestem z nimi, rzadko mi uczynią jak należy. Za czym do urzędu. Wieczorem chodząc po naszym ogrodzie rozmawiałem z sir W. Pennem o złym gospodarstwie Urzędu i że Wood, kupiec drzewny, jak i niektórzy inni kupcy, są wierutnymi łotrami, w co bardzo wierzę.

Widok Tamizy w Londynie, XVII wiek.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 213–214.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Odcinek 913: Samuel Pepys, 1668 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

30 grudnia 1668 roku
Wstałem trochę zirytowany, że musiałem zapłacić 40 szylingów za szybę, która się stłukła w mojej kolasce, nikt nie wie jakim sposobem, ale obawiam się, że ja sam stłukłem ją kolanem. Po obiedzie żona i ja do Książęcego Teatru na Henryka VIII [Szekspira] i bardzo mi to przypadło do smaku, lepiej niż się spodziewałem; i sama historia, i gra.
 
Duke's Theatre, widok z końca XVII wieku.

Dziennik Samuela Pepysa, t. 2, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 377.

sobota, 12 października 2013

Odcinek 834: Samuel Pepys, 1666 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

12 października 1666 roku
Wstałem i pożegnawszy się z ojcem, który dziś wyjeżdża koczem idącym na Cambridge, udałem się do St. James, gdzie sir W. Coventry powiedział mi, że Izba okroiła nam wydatki o 150 000 funtów. Wszelako zdaje się być kontent, a ja to samo, że nie obcięli nas o więcej; i pono mają przyzwolić nam 28 000 na okręty na przyszły rok; a dzień dzisiejszy wyznaczyli na oznaczenie sumy, jaką chcą dać Królowi, i na obmyślenie sposobu zebrania tych pieniędzy; tedy mamy dziś, zda się, wielki dzień. Żona przywiozła dziś do domu swoją nową pannę, którą sam jej naraiłem z poręki pana Falconbridge. Ale jest żałośnie uboga i pospolitej urody; będziemy musieli wyłożyć z jakie 8 funtów, żeby miała co włożyć na grzbiet, co mi jest bardzo nie po sercu, i nie sądzę, abym ją kiedy mógł tak szacować jak ową, co przybyła do nas wytworna i piękna; a co więcej, głos jej, że go nie używała, tak jest schrypnięty, że wcale mi się nie podoba; ale manierę śpiewu ma tak dobrą, że, jak myślę, będzie mi z czasem przyjemna. Tak czy owak, przybyła i oby nam się z nią szczęściło.
Uboga kobieta grzejąca ręce nad garnkiem z węglami,
mal. Maestro della Tela Jeans, koniec XVII w.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 2, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 100.

środa, 18 września 2013

Odcinek 810: Samuel Pepys, 1661 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

18 września 1661 roku
Wstaliśmy wcześnie i dalej w drogę; koło Puckeridge droga jest bardzo zła i żona spadła w błoto, ale bez żadnego szwanku, tylko się zabłociła. Ale na koniec, biedactwo, zmęczyła się, a ja w złość, ale nie miałem racji, bo z niej dobry towarzysz, o ile tylko jest zdrowa. Po południu przybyliśmy do Cambridge, gdzie wypocząwszy — dalej do Impington, gdzie mój stryjeczny dziad Talbot przyjął nas bardzo mile. Niebawem przybył mój ojciec, tedyśmy z nim wieczerzali i gawędzili bardzo wesoło, ale będąc zmęczeni i śpiący poszliśmy z żoną do łóżka nie pogadawszy z ojcem o naszych interesach.
Księżna De Bouillon,
mal. Joseph Parrocel,
lata 70. XVII wieku.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 187–188.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Odcinek 788: Samuel Pepys, 1663 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

27 sierpnia 1663 roku
Mile pogawędziwszy z żoną wstałem, ale byłem trochę zirytowany. Bo żona moja nabrała przekonania, że ja ciągłe roboty i przeróbki w domu podejmuję umyślnie, aby mieszkanie utrzymywać w nieładzie i ją zmuszać do roboty i pozbawiać rozrywek, co, acz niemiło mi, że ona tak myśli, do pewnego stopnia jest prawdą. Ale dzisiaj robotnicy skończyli i wróciwszy do domu zastałem go z góry na dół bardzo czystym i schludnym ku mojemu wielkiemu zadowoleniu.
Widok Londynu z Orbis habitabilis oppida et Vestitus Carela Allarda, ok. 1695 roku.
Samuel Pepys, Dziennik, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 352–353.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Odcinek 724: Samuel Pepys, 1664 rok

Z dziennika Samuela Pepysa

24 czerwca 1664 roku
Portret króla Karola II, mal. Thomas
Hawker, 1680 rok.
Pan Pierce, chirurg, pokazał mi dziś sypialnię Królowej i jej przyboczną komnatę, gdzie nie ma nic okrom kilku dobrych pobożnych obrazów i książek do nabożeństwa; a przy łóżku, jak śpi, to ma wodę święconą i zegar z lampą we środku, która jej w ciemności pokazuje czas o każdej godzinie nocy. Potem zaprowadził mnie do komnaty Króla, gdziem widział taką mnogość i rozmaitość malowideł i innych rzeczy bardzo rzadkiej wartości, żem był po prostu stropiony i nie zaznałem żadnej uciechy z ich oglądania; co mi się pierwszy raz przytrafiło, żebym tak był bez uciechy pośród obfitości rzeczy mogących jej dostarczyć.

Samuel Pepys, Dziennik, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 433–434.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Odcinek 669: Samuel Pepys, 1667 rok


Z dziennika Samuela Pepysa

21 kwietnia 1667 roku (niedziela)
Jan, stangret kolaski, którą zazwyczaj najmuję, przyszedł zapytać, czy będę go dziś
Stajnia i wozownia z XVII w. przerobione na dom mieszkalny.
potrzebował. Tedy wziąłem go ze sobą, żeby obejrzał grunt przylegający do mego ogrodu, a którego kawałek mam chęć kupić, abym na nim zbudował stajnię i wozownię, bo nachodzi mnie ostatnimi czasy myśl, że teraz to już nie za wiele ani na moje stanowisko, ani na moją kieszeń, żeby mieć własny powóz, i że, owszem, wstydzić się muszę bez mała, że ustawicznie widzą mnie w najmowanych pojazdach. Miejsce jest dobre, przylega do mego domu, chcę je więc sobie zabezpieczyć przynajmniej do czasu, póki pokój nie stanie, abym miał zachętę do kupienia powozu, co jeśli się nie da, plac będę mógł zawsze odprzedać.
Siedemnastowieczny powóz, rys. Gerard ter Borch.
Samuel Pepys, Dziennik, t. 2, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 176.

sobota, 16 lutego 2013

Odcinek 605: Samuel Pepys, 1667 rok


Z dziennika Samuela Pepysa

16 lutego 1667 roku
[...] Po południu do lorda Brounckera, gdzie przybyli włoscy muzykowie, czyli: signor Vincentio, mistrz-kompozytor, i sześciu z chóru, w tym dwu eunuchów tak wysokiego wzrostu, że sir T. Harvey dobrze powiedział, iż rosną snadź po wykastrowaniu, właśnie jak nasze wielkie woły; była i jedna kobieta, dobrze ubrana i dość urodziwa, o której Toni Killigrew szepnął nam, iż nie życzy sobie, aby ją kto całował. Tedy po nastrojeniu dwu szpinetów zaczęli, i przyznaję, że muzyka była bardzo dobra, to znaczy kompozycja bardzo dobra; lecz ani troszkę nie podobało mi się tak, jak to, com był słyszał po angielsku, śpiewane przez panią Knipp, kapitana Cooke’a i innych. Za eunuchami też nie przepadam; biorą wysokie nuty i głos ich miękko dźwięczy, lecz wolę delektować się tak samo przyjemnymi głosami kobiet albo też mężczyzn. Kobieta dobrze śpiewała, lecz rzeczą, która stanowi tu o wszystkim, jest, że w śpiewie słowa są ważne i to, jak przystają, do nut; i trzeba znać akcenty właściwe mowie, w której pieśń jest ułożona, inaczej nie możesz być dobrym sędzią wokalnej muzyki obcego kraju. Tak że nie byłem wcale oczarowany, choć jak mówię, kompozycja była nadzwyczaj dobra, a co do nieomylnej trafności w taktowaniu i zachowaniu rytmu stoją daleko wyżej od nas. Stamtąd do pani Pierce po żonę, a tam bawili się w wybieranie „Walentych” i mała córeczka pani Pierce mnie wyciągnęła, bo wyciągali kartki, a na każdej okrom imienia wypisane było motto. Jakie motto było dla mnie, to zapomniałem, ale motto żony było: „Najcnotliwsza i najpiękniejsza”. Stamtąd do urzędu, zły, że to światowe życie przeszkadza mi pracować. Zauważyłem jako dziw nad dziwy, że u sir W. Penna nie było dzisiaj rano muzyki budzącej państwa młodych, jak zwyczaj każe; co zdało mi się bardzo lada jako i tak właśnie, jakby pies żenił się z suką.
Muzycy, malarz nieznany, XVII wiek.

Samuel Pepys, Dziennik, t. 2, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 149–150.

sobota, 12 stycznia 2013

Odcinek 570: Samuel Pepys, 1668 rok


Z dziennika Samuela Pepysa

12 stycznia 1668 roku 
Odziewając się rano, wszedłem do pokoju żony, ona sama ze siebie, bom jej nie dał do tego żadnej okazji, zaczęła mówić o przeniesieniu się mojego ojca na dobre do nas, jak moja siostra wyjdzie za mąż. A bojąc się jeszcze wybuchnąć z całą swą nienawiścią do ojca z czasu ich zwady o Colemana, oświadczyła, że nie życzy sobie, by ojciec się tu sprowadził; a gdy nie od razu się z tym zgodziłem, oznajmiła, że jeśli ojciec przyjedzie, to ona nie będzie ze mną żyła i poda mnie na wstyd przed całym Miastem i Dworem, na co rzekłem, że kpię sobie z tego, i doszło między nami do srogiej kłótni; zaczęła się uskarżać, że żałuję jej pieniędzy i swobody, ale ja wolę słyszeć i cierpieć takie skargi, jak folgować jej w obu tych rzeczach; wszelako na koniec powiedziałem jej, zgodnie z moją intencją, że ojciec do nas nie przybędzie, i że on sam ani tego chce, ani zamiarów takich nie ma. I tak rozeszliśmy się dosyć zgodnie.
Portret małżonków, mal. Frans Hals.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 2, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 277.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Odcinek 509: Samuel Pepys, 1662 rok


Z dziennika Samuela Pepysa

12 listopada 1662 roku
Żona zaprosiła dwie młode panny, siostry, mające znajomość z żoną Balty’ego, które ofiarowują mojej żonie swoje służby jako damy do towarzystwa. Młodsza ma rzeczywiście dobry głos i bardzo dobrze śpiewa, jednak lękam się, że nazbyt wzwyczajona do zbytku jak na mój dom – i boję się kłopotów z rozchodami, zwłaszcza gdy żona zechce naśladować jej rozrzutność, czego się muszę wystrzegać, póki nie będę miał pełniejszego trzosa; acz wyznaję, żem nie od tego, aby mieć w domu pannę dosyć gładką i umiejącą śpiewać. W tawernie „Pod Delfinem” postanowiliśmy z kapitanem Evettem podjąć jeszcze jedną próbę szukania skarbu i oby Pan Bóg dał, iżby nam się lepiej powiodło niż tamtymi razy; co do mnie, ufam, że ci ludzie nie oszukują, tylko ów zaufany źle im pokazał miejsce. Do domu, a po kolacji poróżniliśmy się z żoną o tę pannę do towarzystwa, zwłaszcza gniewałem się, że mnie się nie poradziwszy posunęła rzeczy tak daleko w porozumieniu ze swoim bratem.
Damy i pokojówki, mal. Lancelot Volders, II poł. XVII wieku.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 271–272.

czwartek, 27 września 2012

Odcinek 463: Samuel Pepys, 1662 rok


Z dziennika Samuela Pepysa

27 września 1662 roku
Podsłuchująca służąca,
mal. Nicholaes Maes, 1657 rok.
Dzisiaj wieczorem powróciła moja żona z dziewką służebną i psem, wszyscy w dobrym zdrowiu, a żona potłuściała. Bardzo rad ją ujrzałem, a po kolacji do łóżka i cieszyłem się nią z wielkim obojga zadowoleniem i wzajemną miłością; rano jeno postrzegłem, że była tam jakaś zwada moich rodziców z żoną, ale mam nadzieję, że to minęło, a widzę, że żona polubiła Brampton, dom, i całą miejscowość bardziej nawet niż ja. Podobno Milord i Milady z wielką byli dla żony czułością, a kapitan Ferrers taki był czuły, aż jestem o niego trochę zazdrosny, ale ja znam te maniery kapitana Ferrersa i wiem, że nic w tym nie ma. Żona mówi, że nasza sprawa ze stryjem Tomaszem niebawem będzie sądzona, co szkoda, bo nie mam teraz ochoty wyjeżdżać z miasta.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 259.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Odcinek 424: Samuel Pepys, 1660 rok


Z dziennika Samuela Pepysa

19 sierpnia 1660 roku, niedziela
Dzieci króla Anglii Karola I,
mal. Anthony van Dyke, 1637 rok.
Rano żona mi powiedziała, że suczka urodziła cztery szczeniaki i miewa się dobrze, acz żona była w strachu, czy nie zdechnie przy tym porodzie, ile że pies, co je spłodził, był bardzo wielki. Tego ranka sir W. Batten, Penn i ja poszliśmy do zakrystiana z żądaniem ławek dla Urzędu [Marynarki] w kościele, których na poczekaniu dać nam nie mogli, ale powzięli rezolucję, że zbudują dla naszych urzędników osobną galerię. Potem na nabożeństwie i słuchaliśmy kazania pana Millesa, bardzo dobrego ministra. Do domu na obiad, gdzie żona przyodziała się w nowe szatki, które wczoraj kupiła, i w samej rzeczy materia i galoniki są przednie, ale przy jasnej barwie srebrne obszywki nie nadto świetnie się prezentują. Pan Creed i mój brat Tom obiadowali z nami. Po obiedzie żona przyniosła nam pokazać szczeniaki, które są bardzo wdzięczne. Kiedy goście odeszli, poszedłem na górę, by ułożyć moje papiery, a ujrzawszy suknie żony porzucone w nieładzie, rozgniewałem się na nią, co mnie potem gryzło.
Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 91.