Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malinowski Bronisław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malinowski Bronisław. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2014

Odcinek 976: Bronisław Malinowski, 1926 rok

List Bronisława Malinowskiego do Elsie Masson 

The Shelton 
Nowy Jork 
środa, 3 marca 1926 
Imigranci na Ellis Island.
Moje Jedyne Kochanie!
Opiszę ci krótko moje pierwsze kroki w Stanach. Ogólne wrażenie: kolosalny rozmiar, ilość, szybkość, raczej przyjemnie i miło, ale nie spokojnie i naprawdę życzliwie jak w Anglii; jedzenie dużo lepsze, napoje jak dotąd nieistniejące (z wyjątkiem wody z lodem, która jest na każdym rogu, na każdym stole). Domy to prawdziwy wyczyn: myślałem, że jest tylko kilka drapaczy chmur, a tymczasem całe miasto jest ich pełne - piszę to na 20 piętrze i wydaje się, że jestem całkiem nisko.
Teraz przechodząc do opowieści: wpłynęliśmy pomiędzy wyspy, Coney Island, itp. o 4 po południu w pogodny, mroźny dzień. Potem zatrzymali nas na kwarantannę, o 5.30 podano kolację i niestety przegapiłem całe wpływanie do portu, ale i tak był już wieczór. Kontrola imigracyjna przeszła bez kłopotu i odbyła się w sali balowej. Zabawnie było zobaczyć grubego amerykańskiego inspektora policji w mundurze khaki; amerykańską flagę na budynkach i łodziach. Potem przybiliśmy o 8, w doku powstała szarpanina i zamieszanie, którego można się było spodziewać. Miałem nadzieję, że ktoś po mnie wyszedł i godzinami czekałem przy bagażu, ale nikt nie przyszedł. Podobno się minęliśmy, co było całkiem możliwe przy tym zamieszaniu.

Nowy Jork, zdjęcie z 2 marca 1926 r.
Zostawiłem duże kufry pod opieką Expressu i wziąłem taksówkę do taniego hotelu, bardzo żydowskiego w biednej części Broadwayu. Potem poszedłem na pierwszy spacer. Orgia świetlnych reklam przewyższa wszystko, co można zobaczyć w Londynie czy Paryżu. Sklepy nie robią wrażenia, ale ceny tak. Było zimno i wietrznie, więc poszedłem do domu o 11 i usnąłem.
Dziś rano wstałem o 9, wyszedłem i pojechałem tramwajem do południowej części miasta - Broadway biegnie wzdłuż wąskiej wyspy o nazwie Manhattan. [...]
Potem Outhwaite zabrał mnie na lunch do Yale Club (gdzie zakwaterowano mnie jak członka). Następnie przesadził mnie z mojego żydowskiego hotelu do tego raczej wykwintnego miejsca. Mój pokój tutaj kosztuje $4.50 - około 150 lirów za dzień! - jest wygodny (telefon w pokoju, łazienka z prysznicem, w.c. i garderoba), ale mały i skromnie urządzony.
Teraz wychodzę - jest piąta po pół. i robi się coraz ciemniej. Pod moimi oknami budują pierwsze piętra nowego drapacza chmur i nieprawdopodobny łoskot dochodzi nawet do mego 20 piętra. Pójdę na spacer do Central Parku, po Piątej Alei i zobaczę jeszcze kilka z tych mitycznych miejsc.
Z całą miłością najdroższa - myślę o Tobie cały czas, nawet w metrze - jednym z najgłośniejszych urządzeń na świecie. Ucałuj krasnale.
Twój i tylko Twój B.
Times Square w latach dwudziestych.

Historia pewnego małżeństwa. Listy Bronisława Malinowskiego i Elsie Masson, tłum. Anna Zielińska-Elliot, Wydawnictwo MUZA S.A., s.  333-335.