Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lespinasse Julia de. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lespinasse Julia de. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 września 2013

Odcinek 814: Julia de Lespinasse, 1774 rok

List Julii de Lespinasse do hrabiego de Guibert

Zaczęty we czwartek 22 września 1774 roku
Lżyj mnie: najsroższych imion z ust twych się nie boję;
Straszne mi jest milczenie, nie zniewagi twoje.

Mój przyjacielu, gdybym żyła namiętnością, twoje milczenie przyprawiłoby mnie
Antoine Watteau, Nadąsana, ok. 1728 roku
o śmierć; gdybym miała tylko miłość własną, zraniłoby mnie, znienawidziłabym; cię z całej siły: i oto żyję, i nie nienawidzę cię. Ale nie kryję, iż przekonałam się z przykrością, choć bez zdziwienia, że to jedynie mój pęd porywał pana. Musiałeś mi odpowiadać, ale nie umiesz mówić do mnie. Kiedy myślisz, że moje uczucie wygasło, nie czujesz żalu i nie znajdujesz w sobie nic, co by ci dawało prawo upominać się o to, coś stracił. Otóż, mój przyjacielu, jestem dość spokojna aby być sprawiedliwą; uznaję pańskie postępowanie, mimo iż sprawia mi przykrość; szanuję w panu to, iż nie starasz, się przesłonić prawdy. I, w istocie, na cóż byś się uskarżał? Zdjęłam ci ciężar. Okropne jest być przedmiotem uczucia, którego człowiek nie może podzielać: cierpi i zadaje ból. Kochać i być kochanym, to szczęście niebios; kiedy się je poznało i straciło, zostaje jedynie umrzeć. Dwie rzeczy w naturze nie znoszą mierności: wiersze, i... ale i nie łudzę się: uczucie, które miałami dla pana, nie było doskonałe. Najpierw, musiałam je sobie wyrzucać, było mi zgryzotą; a potem, nie wiem, czy to niepokój sumienia sprawił przewrót w mej duszy, i odmienił zupełnie mą naturę i sposób kochania, ale doznawałam bez ustanku uczuć, którymi się brzydziłam: poznałam zazdrość, niepokój, nieufność; obwiniałam cię bez ustanku; zmuszałam się, aby się nie skarżyć, ale ten przymus był mi okropny. Słowem, ten sposób kochania był tak obcy mej duszy, iż stał się dla niej męczarnią. [...]

Julia de Lespinasse, Listy, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, Warszawa-Kraków b.d., s. 135–136.

poniedziałek, 13 maja 2013

Odcinek 690: Julia de Lespinasse, 1773 rok


List panny Julii de Lespinasse do pana De Guibert, pułkownika dowodzącego Legią Korsykańską w Strassburgu (poste restante)

Paryż, sobota wieczór, 13 maja 1773 roku
Jedzie pan we wtorek, że zaś nie wiem jakie wrażenie zrobi na mnie ten wyjazd, czy będę miała możność i chęć pisania do pana, pragnę przynajmniej odezwać się raz jeden i zapewnić sobie nieco wiadomości ze Strassburga.
Julia de Lespinasse.
Powie mi pan, czy przybył w dobrym zdrowiu, czy podróż nie zdołała jeszcze ukoić pańskiej duszy; to nie ona jest chora; ona cierpi jedynie z przyczyny cierpień, których jest powodem, tak, iż nieco rozrywki, zmiana otoczenia wystarczą, aby ją oderwać od tego odruchu wrażliwości, który może być panu bolesny, ponieważ pan jest dobry i szlachetny. Tak, jest pan przemiły i zacny człowiek; odczytałam jeszcze raz pański list dzisiejszy; łączy słodycz Gessnera z siłą Jana Jakuba. Ach, Boże, po co jednoczyć wszystko, co może pociągnąć i wzruszyć, a zwłaszcza, po co ofiarowywać mi skarb, którego nie jestem godna, na który nie zasłużyłam, nie, nie; nie chcę pańskiej przyjaźni; pocieszyłaby mnie, doprowadziłaby mnie do rozpaczy, a ja potrzebuję odpocząć, zapomnieć pana na jakiś czas. [...]
Ach Boże, przez jaki czar, przez jaką fatalność, zjawił pan, aby mnie urzec? Czemuż nie umarłam we wrześniu! Umarłabym wówczas bez żalu i wyrzutów. [...]
Ale niech mi pan powie, czy to jest właściwy ton przyjaźni? ufności? co mnie ciągnie? wytłumacz mi mnie samą; pomóż odzyskać równowagę; dusza moja popadła w zamęt. Czy to wyrzuty sumienia? Czy to moja wina? Czy to pan? Czy może pański wyjazd? Co mnie nęka? Już nie mam sił. W tej chwili, mam ufność w panu aż do zupełnego oddania, a być może nie odezwę się do pana w życiu, Bądź zdrów; zobaczę pana jutro, może się nie będę wstydziła tego, co piszę dziś. Proszę nie zapomnieć, iż przyrzekł pan palić natychmiast moje listy.
Dałożby niebo, aby pan stał się moim przyjacielem lub abym nigdy pana nie była poznała! Jak pan sądzi: będzie pan moim przyjacielem? Niech pan pomyśli nad tym, tylko raz.
Czy to za wiele?
Julia de Lespinasse, Listy, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, Warszawa-Kraków b.d., s. 1–3.

niedziela, 9 października 2011

Odcinek 109: Julia de Lespinasse, 1774 rok

List Julii de Lespinasse do hrabiego de Guibert

Niedziela wieczór, 9 października 1774 roku
Jacques-Antoine-Hippolyte, hrabia de Guibert (1743– 1790).
Mój przyjacielu, odczytałam Twój list dwa razy, i ogólne wrażenie, jakie zeń wyniosłam, to że jesteś nieskończenie miły, i że o wiele łatwiej jest nie kochać cię wcale, niż kochać cię umiarkowanie [...].
Widziałam świeżo hr. de Crillon; pisał do pana, nie mam zatem co donieść o nim, wiesz bowiem, że jest bardzo miły. Jutro mam go spotkać na obiedzie u pani d'Anville. Lubię ten dom: to jeszcze jeden, w którym będę cię mogła widywać: będziesz żył dla drogich ci osób i dla całego świata co wieczór, ale czy nie poświęcisz mi czasem, często, obiadu? To ci pozwoli żyć w towarzystwie ludzi najbardziej harmonizujących z twoim tonem. Głupcy i dudki zaczynają krążyć dopiero około piątej lub szóstej wieczór; wówczas ja wracam do swego kącika przy kominku i odnajduję tam prawie zawsze, jeżeli nie tych których bym wybrała, to przynajmniej tych, których bym nie unikała. [...]
Nie zgadłbyś, co mnie zaprząta, czego pragnę w tej chwili: ożenić jednego z przyjaciół. Chciałabym, aby się udało urzeczywistnić pewną myśl, która mi przyszła do głowy. Arcybiskup Tuluzy wiele mógłby się przyczynić do powodzenia sprawy. Jest to młoda osoba lat szesnastu, posiada jedynie matkę, ojciec nie żyje; ma również brata. Otrzyma, wychodząc za mąż, trzynaście tysięcy funtów renty; matka da jej mieszkanie, i to na czas dłuższy, ponieważ syn jest jeszcze dzieckiem. Panna będzie miała co najmniej sześćset tysięcy franków, a może być jeszcze bogatsza; czy by ci to dogadzało, kochaneczku mój? Powiedz, a zaczniemy działać. [...] Pomówimy o tym: gdyby się to nie powiodło, znam kogoś, kto bardzo rad mieć cię za zięcia, ale córka ma dopiero jedenaście lat: jedynaczka i będzie bardzo bogata. Drogi mój, chciałabym ponad wszystko twego szczęścia, a troska o nie stałaby się pierwszą sprawą mojego życia. [...] Dobranoc, miły mój. Jeżeli będę miała, jak się spodziewam, wiadomość od ciebie jutro, dopiszę jeszcze coś do tego tomu. Od dwóch dni cierpienia moje zelżały: jem dwa skrzydełka kurczęcia na dzień, a jeśli ta dieta nie lepiej mi posłuży od innych, przejdę wyłącznie na mleko.

Julia de Lespinasse, Listy, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, Warszawa-Kraków b.d., s. 162-166.

sobota, 27 sierpnia 2011

Odcinek 66: Julia de Lespinasse, 1774 rok

List Julii de Lespinasse do hr. de Guibert

Sobota wieczór, 27 sierpnia 1774 roku
Panna de Lespinasse
Przyjacielu mój drogi, nie miałam wieści. Powtarzałam sobie sto razy: przyjechał za późno; nie pomyślał, co znaczy dla mnie godzina, że to robi różnicę czterech dni: i oto trzeba mi czekać do środy. I cóż! wszelkie wysiłki, aby nie opierać duszy na tej nadziei, nie posłużyły za nic; kurier przybył. Dostałam trzy listy, których nie byłam zdolna przeczytać, ponieważ brakło mi twego. Mój Boże, nie jesteś ani dość szczęśliwy, ani dość nieszczęśliwy, aby doświadczać podobnego uczucia. Mój drogi, jeśli nie będę miała od ciebie wiadomości we środę, nie piszę już do pana. Masz już wobec mnie jedną, dwie przewiny, będziesz ich miał tysiąc, ale oświadczam ci, że ich nie przebaczę, i że mimo to będę cię tak samo kochała. Widzisz dobrze, mówię niemożliwości, logika serca jest niedorzeczna. Na miłość Boga, spraw abym nigdy nie rozumowała ściślej. [...]
Donieś mi, ile napisałeś wierszy, czy przyzwyczajasz się spieszyć powoli, czy będziesz się starał czynić jak Racine, który pisał wiersze z wysiłkiem: Mój przyjacielu, zalecam ci rozkosz czytania, odczytania co rano jednej sceny tej boskiej muzyki, a potem przechadzaj się, pisz wiersze, i, z tym talentem, jaki ci wlała natura, dając ci mocno czuć i mocno myśleć, ręczę że stworzysz rzecz bardzo piękną. Ale na co ja się porywam! Dawać rady, komu? Człowiekowi, który lekceważy mój smak, który mnie uważa za dość głupią, który nie przyznał mi nigdy prawa sądzenia czegokolwiek, i który, oceniając mnie w ten sposób, jest może na trafnej drodze i składa dowód równej bystrości co do sprawiedliwości sądu.
Bądź zdrów, miły; gdybyś mnie kochał, nie byłabym tak skromna, zdawałoby mi się, że nie ma w całej przyrodzie nic, czemu bym mogła zazdrościć. Wysłałam ci wczoraj cały tom do Bordeaux. To słowo brzmi mi stra­sznie; dotyka tkliwej i bolesnej struny mej duszy. Bądź zdrów, bądź zdrów.

Listy panny de Lespinasse, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, Warszawa–Kraków b.d.w., s. 117–119.