Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuroń Grażyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuroń Grażyna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 marca 2012

Odcinek 272: Grażyna Kuroń, 1982 rok

Z zapisków internowanej Grażyny Kuroń

Darłówek, 20 marca 1982 roku
Grażyna Kuroń.
Wylądowałam tu po piętnastu godzinach podróży [z ośrodka internowania w Gołdapi] suką więzienną, bez okna, w warunkach niżej bydlęcych. Na skutek podróży dwie starsze panie są poważnie chore. W suce szesnaście kobiet w dwóch klatkach o kubaturze 5 m kwadr. [sic] każda. Na dworze mróz, w środku dziki smród i zaduch. Samochód stanął tylko raz w więzieniu w Olsztynie. Skręcałyśmy się z bólu pęcherza, większość miała torsje. Nasi opiekunowie byli tym rozbawieni. I taki stosunek do nas - internowanych pozostał do dziś.
Znacie mnie, wiecie, ile potrafię znieść z pogodą. Ogłaszam, tym razem to przekracza granice wytrzymałości. Bardzo chcę, żeby o tym wiedzieli ludzie. Tego nie można znieść z godnością.
Nie skarżyłam się mojej rodzinie. Trzymam przed nimi twarz - przecież mogą się zadręczyć. Nie mówię im o tym, że jestem chora. Lekarz uważa za niezbędną operację, ale może ona być zrobiona tylko w więziennym szpitalu, na co nie mogę się zgodzić. Muszę z tym czekać do końca wojny.

W stanie, Ośrodek Karta 1991, s. 123.