Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzywicki Ludwik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzywicki Ludwik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 czerwca 2012

Odcinek 346: Ludwik Krzywicki, 1893 rok

Z dziennika Ludwika Krzywickiego

2 czerwca 1893 roku, Newark, New Jersey
Ulica w Newark, 1906 rok.
Dziwne wrażenie wywarła na mnie Ameryka na wstępie — w najwyższym stopniu nieprzyjemne. Brudy, kurz — nie, nasza niemyta ojczyzna nie potrzebuje się wstydzić swoich miasteczek, nie jest ostatnią na ziemi! Wszędzie na głównych ulicach leżą śmiecie, jak u nas w zaułkach. I przestrzenie wzdłuż linii kolejowej są dziwnie zaniedbane. W Niemczech każdy kawałek bywa troskliwie uprawiony, tutaj spotykamy ciągłe odłogi. Ze wszystkiego widać, że człowiek ma obfite i bogate siły przyrody do wyzysku, iż nie potrzebuje zadawać sobie pracy, aby gorszą uprawiać glebę. Zatem planty kolejowe biegną w pustkowiu. Nie, omyliliśmy się, zużytkowano je, gdyż, jak oko sięgnie, dźwigają na sobie olbrzymie parkany lub raczej rusztowania reklam. Pojedyncze litery są niekiedy mojego wzrostu, i pomimo szybkiej jazdy mogę z łatwością z okien wagonu wyczytać, o czym one głoszą. Reklamy towarzyszą nam na każdym kroku. Wchodząc na dworzec depczemy je na schodach, spostrzegamy na dachach wiejskich domków, kominach fabryk, podporach mostu.
Domy nie mają naszych spiętych, ostrych dachów, a zatem i strychów do suszenia bielizny. Amerykanin wynalazł inny środek. Wszędzie na niewielkich podwórkach sterczą słupy, zaś na wysokości każdego piętra od słupa do słupa biegną ruchome sznury. Gospodyni z okna rozwiesza bieliznę na sznurze, przymocowywa, aby nie spadła, i za pomocą przyrządu przesuwa. Wszędzie, gdzie spojrzę, powiewają takie białe sztandary. Widok ten naturalnie nie dodaje powabu, ale za to wybornie harmonizuje z koszykami śmieci wzdłuż chodników.
Cyt. za: Ameryka w pamiętnikach Polaków, oprac. Bogdan Grzeloński, Wydawnictwo Interpress 1975, s. 224-225.