Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kowalska Anna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kowalska Anna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lutego 2013

Odcinek 604: Anna Kowalska, 1934 rok

Z dziennika Anny Kowalskiej

15 lutego 1934 roku
Anna Kowalska.
O Jerzym myślę z troską, by on był szczęśliwy, zadowolony, by mu się wiodło, myślę o nim z szacunkiem, ale fizycznie chcę nowego mężczyzny, inny świat, nareszcie kogoś silnego i nie męża, nie kłopoty brudnej bielizny i węgla, bez kompleksu macierzyństwa, silny seksualny stosunek bez upokorzeń, zatajeń.
Do Jerzego odczuwam macierzyńskie roztkliwienie i smutek matki, której syn dorósł i oddalił się. [...]
Popłoch, gdy nadchodzi wieczór, gdy coś się nie udaje. Brak mężczyzny. Lwów dotąd wydaje mi się miejscem niedoli, jakimś wiewiórczym gonieniem po klatce. Jerzego mi żal, ale nie czuję żadnej tęsknoty. Prawie wolę go nie widzieć, bo zdaje mi się, że coś tak zasadniczo niewłaściwego było w ostatnich czasach, takie wzajemne niedostrzeganie się czy też po prostu osłabienie popędu. Pamiętam Lozannę, tę torturę tęsknoty, prawdziwe męczarnie, podchodzące łzy na widok koperty - pamiętam, były niebieskie. Czytanie listu każdym włókienkiem, prawie jakby się dotykało żywego człowieka. Dziś bolesne wspomnienie dawnej tęsknoty jest wyrzutem, że oto dziś wszystko jest jak z drewna. [..]
Anna Kowalska, Dzienniki 1927-1969, Iskry 2008, s. 30-31.

piątek, 31 sierpnia 2012

Odcinek 436: Anna Kowalska, 1944 rok

Z dziennika Anny Kowalskiej

31 sierpnia 1944 roku
Ul. Koszykowa od strony Mokotowskiej w czasie Powstania.
Miesiąc już trwa powstanie. Od wczoraj nie ma wody. Niemcy zajęli pompy. Rano z panną Bieńkiewiczówną przeszłyśmy posterunek, który nas onegdaj zatrzymał, domagając się przepustki. Przyniosłyśmy trochę żywności z Polnej. Samoloty rano zrzucały bomby, raczej zdaje się małe. Ludność opiumuje się prasą i z niezrozumiałą wprost łagodnością znosi wszelkie udręki i cierpienia. Jerzy [mąż] przeprowadza książki z górnych sal  [Kowalscy wraz z Marią Dąbrowską i Stanisławem Stempowskim przenieśli się do Biblioteki Publicznej przy ulicy Koszykowej], zrzuca deski na podwórze z tego pokoju, do którego wpadła „krowa. Wczoraj wyciągnął spod gruzów płaszcz pocisku, spoczywający na bedekerach. Ma kilku chłopaków do pomocy, ale pracuje przeważnie sam, bo chłopcy są słabi i niechętni. AK przymusowo bierze ich do pracy, głównie przy barykadach.
Dziś na dziedzińcu biblioteki przybył drugi grób, nieznajomy zabity w przejściu przez Marszałkowską. Na grobie palą się świece. Ludzie przesunęli palmę. Oto nasze patio. AK przeszła do defensywy na wielu odcinkach. Na Starym Mieście cofnięto się. Zdaje się, że znowu oszczędzają amunicję jak na początku. Ale teraz chłopcy czekający z butelką benzyny na tank - nie patrzą już na niebo. Niebo jest równie wrogie jak ziemia. [...]
Tylko coś niespodziewanego może ocalić Warszawę, bo brak amunicji, wody i jedzenia, zupełna obojętność świata każą myśleć o najgorszej ewentualności. Warszawa znajduje się w wojnie z Niemcami.
Siedzę na dyżurze nocnym od dwudziestej do pierwszej. Jest ciepło. Ciepły wiatr szumi w liściach wina. Chwilami słychać świerszcze, dalekie gwizdy lokomotyw. Bliskie i dalekie salwy. Jedwabne rozdzierające cio” kul karabinowych. Przechodzą żołnierze. Młoda para: dziewczyna w kombinezonie z opaską i żołnierz. Dla nich powstanie jest radością.
Męczący jest dwoisty stosunek do wydarzeń: uczucie lojalności do walczących, do ciągłej tradycji i losu polskiego, a jednocześnie wstręt do rzeczy nieudanych, do ciągłych klęsk i niepowodzeń.
Kartka z kalendarza Powstania: 31 sierpnia 1944 rok..

Anna Kowalska, Dzienniki 1927-1969, Iskry 2008, s. 81-82.