Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kniaziew Gieorgij. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kniaziew Gieorgij. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

Odcinek 987: Gieorgij Kniaziew, 1942 rok

Z dziennika profesora Gieorgija Kniaziewa, kierownika archiwum Akademii Nauk w Leningradzie

14 marca 1942 roku
Dwieście sześćdziesiąty szósty dzień wojny. Nic szczególnego się nie dzieje. Dzień jak każdy inny. Noc jak każda inna podczas oblężenia. Blokada nie została przerwana i cała jakość naszego życia wynika z tego faktu. Już dawno zdecydowałem się nie myśleć o przyszłości, ale teraz pytanie samo się nasuwa: co mamy robić? Dla nas decyzja jest nieodwołalna – zostajemy w Leningradzie i nie wyjeżdżamy nigdzie indziej. Nie przeżyjemy kolejnej zimy, nawet jeśli dotrwamy do niej, w zrujnowanym mieście, bez drewna opałowego. Tej zimy dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy ludzi wycieńczonych głodowaniem po prostu zmarło z powodu zimna i mrozu w swoich nieogrzewanych mieszkaniach. Oczekiwanie na taką ewentualność z filozoficzną obojętnością nie przyniesie owoców. To oznacza, że trzeba zadać sobie pytanie o wyjazd z Leningradu. Tylko gdzie moglibyśmy pojechać? I co z Archiwum?
Nagle przyszłość pojawiła się przed nami jak szara ściana i trzeba o niej myśleć.
Nie mogłem udać się dzisiaj do pracy, ponieważ mój wózek wymaga naprawy, a osłabiona żona nie była w stanie podołać połączonej funkcji konserwatora i szofera.
Spędziłem cały dzień, czytając poezje Baudelaire’a, Verlaine’a, Verhaerena i innych poetów.

Newski Prospekt w Leningradzie, 1942 rok.
Aleś Adamowicz, Danił Granin, W oblężonym Leningradzie. Dramatyczne wspomnienia, tłum. Anna Wrzosek, Bellona 2011, s. 186–187.

poniedziałek, 5 września 2011

Odcinek 75: Gieorgij Kniaziew, 1941 rok

Z dziennika profesora Gieorgija Kniaziewa, kierownika archiwum Akademii Nauk w Leningradzie

Leningrad, 5 września 1941 roku
Siedemdziesiąty szósty dzień [wojny]. Zaczęliśmy jadać obiady w akademickiej stołówce, mimo że ustawiają się w niej teraz długie kolejki.
Na dworze jest zimno i deszczowo. Kwiaty zdobiące moją drogę do pracy zwiędły i pomarszczyły się, dożywając swoich ostatnich dni. Sfinksy błyszczą mokre od deszczu. Szara mgła nad Newą zaciera wyraźne kształty Soboru św. Izaaka, Admiralicji, Pałacu Zimowego, Senatu i ogierów nad łukiem budynku Sztabu Generalnego. A gdzieś, kilkadziesiąt kilometrów stąd, przy drogach dojazdowych do Leningradu stacjonują Niemcy... Nie do wiary, to jak sen w malignie, a nie rzeczywistość. Jak mogło się to stać? Niemcy u bram Leningradu!
Siedzący przy wejściu administrator naszego budynku podzielił się ze mną wrażeniami: „Jeśli wcześniej bylibyśmy tak zorganizowani jak teraz, nie pozwoliłoby się Niemcom podejść tak blisko Leningradu”.
Pomoc ofiarom bombardowania, Leningrad, 10 września 1941 roku.
Aleś Adamowicz, Danił Granin, W oblężonym Leningradzie. Dramatyczne wspomnienia, tłum. Anna Wrzosek, Bellona 2011, s. 50.