Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klemperer Victor.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klemperer Victor.. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lipca 2014

Odcinek 1121: Victor Klemperer, 1942 rok

Z dziennika Victora Klemperera

26 lipca 1942 roku, niedziela rano
Victor Klemperer.
Wobec wszystkich tych zdarzeń i scen trzymam na wodzy mój altruizm, próbując pozostać zimnym jak lód, nikczemnie zimnym. Cały mój wysiłek skierowany jest na to, żeby uniknąć dreszczu śmiertelnego lęku. Wciąż się boję, że przyjdą także po mnie. Teraz już nie chodzi o to, co się ma - każdego mogą zamordować. Bo proszę, Joachimsthal: mieszane małżeństwo, majątku nie posiadał, kombatant, robotnik w zakładach zbrojeniowych, umieszczony na liście najbliższego (odchodzącego w poniedziałek) transportu (czemu?) - a tymczasem go zabili. (Czemu?) Jeśli mnie zabiją, zaoszczędzą jedną urzędniczą emeryturę. - Ilekroć idę do skrzynki na listy, prześladuje mnie myśl, że mogę w niej znaleźć wezwanie na gestapo. - Wczoraj wieczorem, gdy się pożegnałem z panią Idą Kreidl przy drzwiach na korytarzu, słyszałem jak mruczała sama do siebie: „Ernsta, profesora, brata pani Voß... Oni wszystkich mordują”. Powiedziała: „profesora”. Miała na myśli „doktora” (Friedheima). Zawsze o nas mówiła: „doktor”, „profesor”. Pomyliły jej się tytuły. Zwykła sprawa, a jednak przeszedł mnie okropny dreszcz. - Jakże bardzo chciałbym pożyć jeszcze parę lat. Przeraża mnie śmierć, na którą musiałbym czekać całymi dniami, będąc pewnym, że czekam na śmierć, którą poprzedzałyby być może tortury, która byłaby gaśnięciem w absolutnej samotności. Próbuję się przed tym ratować, uciekając w pracę, w notatki, w lektury. - Jestem nie tylko zimny przy wszystkich tych okropnościach. Towarzyszy temu również pewien rodzaj przyjemności połączonej z ciekawością i satysfakcją: „Więc i o tym możesz osobiście zaświadczyć, także i to przeżywasz, kolejne doświadczenie wzbogacające Curriculum albo LTI!” A później nachodzi mnie myśl, że jednak jestem dzielny, skoro mam odwagę to wszystko notować. I oczywiście gdzieś w tle, głęboko, tkwi także przeświadczenie: Już tyle razy mi się udało - dlaczego i teraz nie miałoby mi się poszczęścić? Niemniej jednak długie chwile panicznego strachu stają się coraz częstsze.
Niemieccy Żydzi przed deportacją, Wiesbaden, sierpień 1942 roku.
Victor Klemperer, Dziennik 1933-1945. Wybór dla młodych czytelników, tłum. Anna i Antoni Klubowie, Universitas 1999.