Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kietlińska Elżbieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kietlińska Elżbieta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 lipca 2014

Odcinek 1113: Elżbieta Kietlińska, 1909 rok

Z dziennika Elżbiety Kietlińskiej

18 lipca 1909 roku
Helena Modrzejewska.
Więc już naprawdę wszystko skończyło się z Modrzejewską... Jeszcze raz głośno wymówione nazwisko z okazji pogrzebu, sprawionego godnie, lecz z tym pośpiechem pory wakacyjnej, kiedy cały ten tłum zgromadzony na żałobnym obchodzie pragnie tylko rozpierzchnąć się jutro na wszystkie strony, a dziś jeszcze pogrąży się cały w przygotowaniach odjazdu. Znowu więc wczoraj te sceny tłumne, wstrętne, jarmarczne - te śmiechy, tłoki, stroje, rabunki kwiatów. I cisza... Grób na cmentarzu, jak każdy inny, i tylko pamięć tych, co mieli szczęście ją widzieć, rozróżni go do końca życia od innych.
Ulubionym motywem średniowiecznych malarzy było zestawienie pięknej strojnej kobiety z kościotrupem. Tu miało się całą grozę tego porównania, zwiększoną tym, że zmarła była aktorką, czyli istotą wedle pojęć tłumu opływającą w rozkoszach i marnościach tego świata. I istotnie: żałowało się nie tylko ducha, który odszedł - jak zwykle przy pogrzebach - ale tej masy wdzięku, której nikomu przekazać nie można, która nie może trwać nawet tyle czasu, co dzieło artysty lub choćby drzewo olbrzymie. Jakąż potężną dźwignią w działaniu artystycznym tej kobiety był jej osobisty urok! I to wszystko natura tworzy na to, by sama zniszczyła - by nie trwało dłużej wobec wieczności niż kwiat... Długo o tym wszystkim myślałam wczoraj w porze obiadowej, kiedy korzystając z odpłynięcia tłumów na posiłek, zdołałam dostać się do cichej nawy kościoła św. Krzyża i posiedzieć spokojnie przed stosem kwiatów - tęczowych mieczyków zwłaszcza - pokrywających czarną trumnę...
W tej smutnej okazji odwiedziła nas znowu p. Anna Wolska i opowiedziała różne bolesne szczegóły. Modrzejewska umarła na trapiącą ją od lat paru sklerozę nerek. Skrócił jej cierpienia lekarz amerykański („konował" - jak się wyraziła p. Anna), dawszy zbyt silną już dla serca chorej dozę środka nasennego. Jeżeli mniej przez to cierpiała - to lepiej...
Pogrzeb Heleny Modrzejewskiej w Los Angeles.
Elżbieta Kietlińska, Wrażenia i wspomnienia młodej teatromanki, oprac. Jan Michalik, Księgarnia Akademicka 2012,  s. 279.

środa, 11 grudnia 2013

Odcinek 894: Elżbieta Kietlińska, 1906 rok

Z Wrażeń i wspomnień młodej teatromanki Elżbiety Kietlińskiej

11 grudnia 1906 roku
Elżbieta Kietlińska.
Gdyby duch Arystofanesa zajrzał był wczoraj do naszego teatru na akademickie przedstawienie Żab [spektakl w Teatrze Miejskim], byłby zapewne olśniony helleńską wolnomyślnością Krakowa: na jego sztuce teatr w trzy rzędy ugarnirowany podlotkami (z których niejeden stanowiłby rozkosz helleńskich oczu), a w krzesłach pełno księży! Na uspokojenie moralistów wszakże powiedzieć należy, że był to Arystofanes nieco stonowany, choć nie w tym znaczeniu, co ongiś Lizystrata w przeróbce Koźmiana. Spektakl był nie tylko ciekawy, ale ładny. Grano tak dobrze, o ile to tylko amatorzy potrafią.
Zapał, praca, biegłość w tekście w tym stopniu nieraz przydałaby się zawodowym aktorom. Gdyby jeszcze choć jeden wymawiał „ł"! Wsłuchiwanie się w ten bełkot jedynie było męczące. Najlepiej, najświeższym męskim głosem mówił Adam P. jako przewodnik chóru. Doczekałam się tedy już i na scenie pociechy z młodzieńca, który z pasją bawił się mymi lalkami, w czasie, gdy ja już ich nie potrzebowałam.
Arystofanes.
Znajomość moja z Arystofanesem jest dawnej daty i zaczęła się bardzo mile, choć tamta Lizystrata Koźmiana była nieco operetkowa. Wczoraj w sztuce jego, wystawionej żywcem, miałam sposobność podziwiać aktualność starego Greka, tak wieczną jak aktualność człowieka. Wieleż zdań komedii zdaje się być wyrwanych z dzienników dzisiejszych, traktujących o Rosji.
Rektor Morawski naturalnie - w bardzo zresztą dobrym przemówieniu - nie omieszkał nad nami ubolewać, że nie doczekaliśmy się jeszcze „swego" dramatu. Zapewne oni nie doczekają się już owego nigdy, bo przecież poezja się rozwija, jak wszystko.

Elżbieta Kietlińska, Wrażenia i wspomnienia młodej teatromanki, oprac. Jan Michalik, Księgarnia Akademicka 2012, s. 240-241.