Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kicka Zofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kicka Zofia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 maja 2016

Odcinek 2063: Zofia z Matuszewiczów Kicka, 1812 i 1813 rok

Z dziennika Zofii z Matuszewiczów Kickiej

Dnia 31 maja 1812 roku
Dziś ostatni dzień maja — przeżyłam go tak szczęśliwie! Maj wydaje mi się być w roku tym, czym rok piętnasty w ludzkim życiu. Nic już późn
Portret Adèlie Auguié,
mal. François-Joseph Kinsoen, 1810 rok.
iej nie jest tak świeżym ani w życiu, ani w naturze. Rozsądek dojrzewa, kwiaty się rozwijają, ale już brak tej swobody, tej nadziei dni jasnych, już życie nie tak pachnie, a urok marzeń o chwili obecnej i o chwilach przyszłych — zgaszony. Pory roku wracają i zapewne niejedną jeszcze obaczę wiosnę, równie piękną jak ta, którą przebyłam, ale czy i mnie te wiosny taką samą zastaną, jaką jestem dzisiaj? Będę mędrszą — ale czyż utrata złudzeń jest szczęściem? Własne doświadczenie jeszcze mi na to odpowiedzi nie daje, ale serce jakoś szepce, że nie jest tak dobrze i wygodnie na świecie! Chciałabym was zatrzymać, moje piętnastoletnie majowe wrażenia — ale czy zdołam? W moim wieku na nie liczyć nie można — trzeba iść w życie uzbrojonym w wiosnę, trzeba jej zaczerpnąć dużo i wziąć zapas na drogę. Zdaje mi się, że zapas wzięłam, ale być może, iż mi się tylko zdaje...

Dnia 31 maja 1813 roku
Ale w tym roku... cóż mam powiedzieć? Maj moich lat szesnastu źle się wyda wobec poprzednich. Niebo było wciąż zachmurzone, przez duszę moją również przechodziły chmury. W czasie, który pomiędzy nimi upływał, serce moje było tak zrażone, tak często zmartwione i smutne, że już się mniej łatwo wesołości otwiera, a przeciwnie często przykrości powszednie i boleść smutnych wypadków ogólnych łatwiejszy doń przystęp znajdują. Wprawdzie odczuwam to, co mi się przytrafi dobrego, ale gdy mam zmartwienie, odczuwam je stokroć silniej. Odtąd każdy dzień przyniesie mi jakieś nowe spostrzeżenie, a natomiast zniweczy jakieś złudzenie, każdy — jakąś nadzieję zastąpi wspomnieniem. Więcej jest urojeń niż rzeczywistości. Wszystkie moje sny szczęścia koncentrują się dzisiaj w jednym wyrazie: spokój. Bodaj serce moje nie zaznało nigdy namiętności, które by uwieść je mogły; bodaj życie moje upłynęło spokojnie wśród jednostajności i ciszy!

Z dziennika Zofii z Matuszewiczów Kickiej [w:] Kufer Kasyldy, czyli wspomnienia z lat dziewczęcych, oprac. Danuta Stępniewska i Barbara Walczyna, Nasza Księgarnia 1983, s. 73-74.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Odcinek 55: Zofia z Matuszewiczów Kicka, 1818 rok

Z dziennika Zofii z Matuszewiczów Kickiej

16 sierpnia 1818 roku
Zofia Kicka
Ludwik Kicki
P[an Ludwik] Kicki powrócił. Papa przyjął go niesłychanie życzliwie i namówił, aby nam towarzyszył w dwudniowej wycieczce naszej do Solca. Zda mi się, że tym razem jestem schwytana. Serce mi się ściska, bo nie mam dla niego żadnego słodszego uczucia, a widzę, że nie powinnam już odmawiać tej partii. Mówią mi o nim tak wiele dobrego, mówią, że się zastosuje do wszystkich moich życzeń. O, jeżeli to prawda, to z mego wpływu zrobię tylko jeden użytek: będę łagodna, powolna, zrobię, co tylko będzie w mojej mocy, aby go uszczęśliwić, byle on mnie pozwolił być co roku trzy czy cztery miesiące szczęśliwą w Sieniawie . Widzę bowiem, że jeżeli nie wyjdę za mąż, ojciec mnie będzie tylko pożyczał Księżnie [Izabeli Czartoryskiej], i to gdy będzie w Puławach. Tak jest – trzeba się zdecydować, i to z odwagą; trzeba sobie powiedzieć, że Bóg mi nie przeznaczył małżeństwa z miłości, że zaś w takich warunkach człowiek, któremu się na zimno oddaje serce, zaufanie i całe swe życie, musi się zdawać poniekąd wstrętnym, ale też z czasem można się przywiązać i przez to samo używać pewnego rodzaju negatywnego szczęścia. Co do prawdziwego szczęścia – tego już nie szukam, chyba w pamięci. Czas, jaki mi do życia zostaje, zda mi się jakoby strumień opuszczający kwieciste brzegi, by iść się gubić w jakąś nieznaną dal.

Z dziennika Zofii z Matuszewiczów Kickiej [w:] Kufer Kasyldy, czyli wspomnienia z lat dziewczęcych, oprac. Danuta Stępniewska i Barbara Walczyna, Nasza Księgarnia 1983, s. 89–90.

PS. Wbrew obawom Zofii małżeństwo z rozsądku okazało się szczęśliwe, ale krótkotrwałe. Zofia zmarła na gruźlicę w 1822 roku, w niemowlęctwie zmarły też dwie córeczki Kickich. Ludwik Kicki (od 1831 roku generał) zginął w bitwie pod Ostrołęką 26 maja 1831 roku.