Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kahan Anna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kahan Anna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2014

Odcinek 925: Anna Kahan, 1915 rok

Z dziennika czternastoletniej Chany (Anny) Kahan z Siedlec

Poniedziałek, 11 stycznia 1915 r.
Chana (Anna) Kahan, 1918 r..
Itka, ja i Estusia siedzimy przy szyciu i rozmawiamy o miłości. Jakie to dziwne! Nie potrafię wzbudzić w sobie tego uczucia. Czasem myślę, że to najświętsza rzecz na świecie, ale ludzie zszargali ją swymi brudnymi rękami i miłością nazywają coś zupełnie innego. Może bardzo trudno jest znaleźć prawdziwą miłość, dlatego jej imieniem nazywa się przelotną miłostkę. Itka wątpi w istnienie czystej miłości.
- Ależ oczywiście, że ona istnieje! - odpowiadam z głębokim przekonaniem. - Rzadko się ją spotyka, ale ludzie wciąż jej szukają. Ludzie, którzy pragną doskonałości i piękna, kiedy już znajdą prawdziwą miłość, trwają przy niej.
- Ale jak rozpoznasz, czy to miłość, czy zauroczenie? - pyta Estusia.
- Musisz wykazać się charakterem - odpowiadam. - Nie zakochuj się w pośpiechu. Ja myślę, że jeżeli uczucie do kogoś trwa przez długi czas, to musi być miłość.
Rzeczywiście, widzę dziewczyny, które spotykają chłopców i zaczynają wzdychać już po krótkiej wymianie zdań. Mija tydzień, a one już są zakochane po uszy. Nie śpią, nie jedzą, cierpią. Mija kilka miesięcy, uczucia stygną, a one są już zadurzone w kimś innym. Jakie to głupie! Dzięki Bogu, na razie uniknęłam tej zarazy. Mam nadzieję, że tak pozostanie. Oczywiście nikt nie wie tego na pewno, ale silna wola może przezwyciężyć wszystko.
Serka mówi, że się mądrzę, a jestem tylko dzieckiem. Jeśli ktoś ma powiedzieć coś przykrego, można to zawsze zostawić Serce.
Chana (Anna) z przyjaciółkami, 1913 r.
Miałyśmy już wychodzić, kiedy zjawiła się klientka [Anna pracowała w zakładzie kapeluszniczym]. Zanim została obsłużona, wybiła dziewiąta. Kupiłam papier do pisania, potem wpadłam na Moryca i Szaję, którzy odprowadzili mnie do domu.
Matka, ojciec oraz wujowie Icchak i Awrum dyskutują o nowych zasadach poboru do wojska. Wielu z naszych przyjaciół zostanie powołanych. Jaka szkoda! Tyle młodych istnień złamanych! Ciotka Róźka mówi nam, że Motl Eta-Simes został ranny i będzie trzeba amputować mu nogę. Jakie to okropne! Kaleka. To gorsze niż śmierć.
Mameszi czyta na głos gazetę. Anglicy świętowali Boże Narodzenie w okopach, podobnie Niemcy. Na tę jedną noc zapomnieli o wzajemnej wrogości, wyszli do siebie, uścisnęli dłonie i wymienili podarki. Czy to nie coś? Myślę, że zwykli żołnierze wcale nie chcą tej wojny. Walczą, bo są do walki zmuszani.
Dziennik Anny Kahan. Siedlce 1914-1916, tłum. zespół, Stowarzyszenie Tutajteraz 2012,  s. 22-23.