Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hoffmanowa Klementyna z Tańskich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hoffmanowa Klementyna z Tańskich. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 lutego 2013

Odcinek 607: Klementyna z Tańskich Hoffmanowa, 1825 rok


Z dziennika Klementyny z Tańskich Hoffmanowej

18 lutego 1825 roku
Klementyna z Tańskich Hoffmanowa.
Matka znosi głód [ostra dieta] bardzo cierpliwie, humor jej nawet trochę lepszy, nie cieszy mnie tylko zupełne jej opuszczenie się. Niczym się nie zajmuje, cały dzień na jednym siedzi miejscu, dla mnie taka nieczynność byłaby śmiercią. Szczęście przynajmniej, że w karty grać lubi, co dzień od siódmej do dziesiątej to jest jej zatrudnieniem i zabawą. Nieoszacowany Wyszkowski co dzień przychodzi. Wujostwo poczciwi nieodstępni towarzysze; szwagier, siostra co dzień przychodzą. Taki od poniedziałku porządek w godzinach moich: Wstaję skoro świt, pacierz zmówiwszy piszę lub czytam, matka moja przed dziesiątą się budzi, idę do niej i do dziesiątej schodzi mi na rozmowie z nią, śniadaniu, myciu, ubiorze, gospodarstwie... Od dziesiątej do pierwszej pracuję, zaglądając niekiedy do matki; o pierwszej idę do niej z robotą, ubieram się na cały dzień i już siedzę do siódmej, wybiegam tylko na obiad do wujostwa, którzy mnie zaprosili do siebie na cały ten czas głodu matki. O siódmej gdy już wszystko przyrządzę dla gości, biegnę do drugiej siostry, bawię do dziesiątej; wróciwszy siedzę godzinę z gośćmi moimi, potem rachunek z kucharką, pacierz, spać. Dziś porządki w papierach moich robiłam i listy pisałam; zostałam urzędniczką. Po wielu namowach i prośbach Kossakowskiego, członka komisji edukacyjnej, przyjęłam urząd eforki [inspektorki pensji], bardzo pochlebny, czy go dopełnić potrafię, ale chcieli. Matka sobie tego życzyła, przyjęłam; dwie pensje i dwie szkoły będę miała pod swoim dozorem – prosiłam o najbliższe mego pomieszkania, ażebym snadniej do nich dochodzić mogła. Ciekawam moich tam odwiedzin, mnie się zdaje, że to istna komedia.
Dziennik Klementyny z Tańskich Hoffmanowej w: Kufer Kasyldy, oprac. Danuta Stępniewska, Barbara Walczyna, Nasza Księgarnia 1983, s. 211.

wtorek, 26 lipca 2011

Odcinek 34: Klementyna z Tańskich Hoffmanowa, 1831 rok

Z dziennika Klementyny z Tańskich Hoffmanowej 

Warszawa, 26 lipca 1831 roku
Klementyna z Tańskich Hoffmanowa
Po mieście jest dziesięć odmiennych nowin przez dzień, a żadnej urzędowej; jedne pocieszają, a drugie trwożą, a nie można wiedzieć, czy która prawdziwa. Wódz [Jan Skrzynecki] powtarza, że Moskale grób sobie tu gotują, że życzy sobie, żeby wszyscy pod Warszawę przyszli; ja szanuję to jego zdanie, ale jednak sercem wtórować mu nie mogę i nie chcę myśleć, co by z jego spełnienia wynikło. Bądź co bądź, gotuje się nam burza. Wszakże spokojność w mieście jest zupełna, każdy myśli najwięcej o zaopatrzeniu się w żywność, lubo nikt jeszcze w oblężenie nie wierzy; zdaje się, że przecież obce mocarstwa nie powinny tego dozwolić. Sypanie okopów ciągle postępuje, nad pięknością szańców wszyscy się unoszą. W wojsku jakieś agitują się rzeczy, ale jeszcze na jaw nie wyszły, to jednak pewne, że Umiński i Krukowiecki przystępują do zgody z wodzem. Wojsko, badane względem zmiany wodza, okazało w Skrzyneckim wielką ufność i chęć, żeby pozostał.
Plac Zamkowy w Warszawie, pierwsza połowa 1831 roku.
Klementyna z Tańskich Hoffmanowa [w:] Kufer Kasyldy, czyli wspomnienia z lat dziewczęcych, oprac. Danuta Stępniewska i Barbara Walczyna, Nasza Księgarnia 1983, s. 223–224.