Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Havel Vaclav. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Havel Vaclav. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lutego 2012

Odcinek 247: Vaclav Havel, 1980 rok

List Vaclava Havla z więzienia do żony, Olgi
24 lutego 1980 roku
Vaclav Havel w maju 1978 roku.
Droga Olgo!
Kończy się niedzielne popołudnie, a ja wciąż nie mogę przyjść do siebie po szczególnym przeżyciu, jakim jest widzenie, wciąż od nowa przypominam sobie wszystko, o czym mówiliście, cieszę się ze wszystkich dobrych wiadomości, równocześnie jednak radość moją zakłóca jakieś dziwne przygnębienie i zdenerwowanie. Nie mogę powiedzieć, że to depresja - w zasadzie jestem w dobrym nastroju - trochę tylko wytrącony z równowagi, roztargniony, rozkojarzony i niespokojny. Żyję tu w zupełnie innym świecie niż wy, a kiedy tak nagle zjawicie się tutaj, przynosząc ze sobą inny świat, w którym żyjecie wy i do którego należę też ja, jest to dla mnie bardzo szczególne wydarzenie, które cieszy i podnosi na duchu, ale równocześnie niepokoi i na swój sposób boli. Muszę do tego dopiero przywyknąć.
Ciekawe, że jest to właściwie innego rodzaju przeżycie niż widzenia w areszcie. Tam, co prawda, też byłem oderwany od swojego świata domowego, ale nie był to jeszcze świat tak krańcowo inny, był to raczej jakiś tymczasowy „nie-świat”, zawieszony w próżni. To zderzenie nie było więc tak gwałtowne.
Jeśli chodzi o samo widzenie: chociaż atmosfera była trochę nerwowa, a rozmowa nieco chaotyczna (zresztą inaczej być nie mogło), myślę, że się udało i jestem z niego bardzo zadowolony. Nie spodziewałem się, że w ciągu godziny zdążymy sobie tyle powiedzieć, a przede wszystkim, że usłyszę tyle dobrych wiadomości. Wszystko, o czym mówiliśmy, dobrze zapamiętałem i teraz to sobie odtwarzam, analizuję i oceniam. Cieszę się oczywiście, że moje sztuki grają w dobrych teatrach, cieszę się, że pamiętają o nas przyjaciele, że nie opuściłaś rąk i zrobiłaś coś nawet w tak trudnej sprawie, jak planowana przez nas zamiana mieszkania. Głównie jednak - jak zawsze - cieszę się, że wszystko jest jak dawniej, to znaczy w porządku, krótko mówiąc, że Ty, Puzuk i wszyscy przyjaciele jesteście wciąż tacy sami, tacy, jakich was znam. Wierność i - jak to określam - stałość stawiałem zawsze ponad wszystko inne i muszę powiedzieć, że z biegiem lat cechy te cenię coraz wyżej. To nie jest konserwatywne ukochanie status quo, a tylko szacunek dla ludzkiej tożsamości i kontynuacji. Zresztą nie jest chyba sprawą przypadku, że wszystkie moje sztuki krążą wokół kwestii continuum i rozpadu tożsamości.
[...] To dziwne, ale w tej chwili wydaje mi się prawie niemożliwe, że kilka godzin temu widzieliśmy się i rozmawialiśmy jak gdyby nigdy nic. Czy to była prawda? Chyba tak. Nie mogę wyjść ze zdumienia. A więc obojgu wam za to widzenie dziękuję - i raz jeszcze wszystkich serdecznie pozdrawiam -
Twój Vaszek
Olga i Vaclav Havlowie, październik 1989 roku.
Cyt. za: Ogrody listów miłosnych: Od Owidiusza do Kieślowskiego, oprac. Marlena Krzyżostaniak, Astrum 1999, s. 151-152.