Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hamilton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hamilton. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

Odcinek 1158: Hamilton (Jan Zbigniew Słojewski), 1963 rok

Felieton Hamiltona (Jana Zbigniewa Słojewskiego)


1 września 1963 roku
Maszyna cybernetyczna zamiast nauczyciela
Rozpoczęcie roku szkolnego 1963/1964. [Źródło]
1
W związku ze zbliżającym się rokiem szkolnym, ale niewykluczone, że także w związku z obecnymi upałami, pewien publicysta zaproponował zastąpienie nauczyciela maszyną cybernetyczną. Maszyny cybernetyczne miały już zastąpić księgowych, sprzedawców, ministra kultury, poetów, krytyków literackich, był także podobno projekt zwolnienia na próbę ludzi w Instytucie Badań Literackich i zatrudnienia maszyn cybernetycznych, ale projekt ten upadł, ponieważ ludzi mamy w Polsce z górą trzydzieści milionów, a maszyna cybernetyczna jest jedna i nie chce się rozmnażać, w związku z czym łatwiej u nas zastąpić maszynę cybernetyczną człowiekiem niż człowieka maszyną cybernetyczną. Jeśli chodzi o wspomnianego publicystę, to niewykluczone, że przesadziłem mówiąc, że proponuje on zastąpienie nauczyciela maszyną cybernetyczną; jego projekty są na razie skromniejsze, proponuje, byśmy przygotowali się „psychicznie” na wkroczenie maszyn cybernetycznych do szkół, które ma nastąpić już w niedalekiej przyszłości, wyraża obawę, że w Ministerstwie Oświaty nie zdają sobie sprawy z powagi tego zagadnienia. Nie ulega wątpliwości, że rozmyślanie o zawrotnych perspektywach, jakie otworzy przed szkołą cybernetyka, byłoby zajęciem godnym intelektualisty. Ale jako skromny dziennikarz lubię także rozmyślać o sprawach drobnych. Oto błahy incydent: nauczycielkę przeniesiono z jednej szkoły do drugiej za obniżenie autorytetu wizytatorowi. Nauczycielka ta wiedziała, czego się po owym wizytatorze można spodziewać, ale nie podejrzewała, że interesują go generałowie napoleońscy.

2
Szkoła w Krzycku Wielkim, rok szkolny 1963/64. [Źródło]
Kiedy wizytator zapytał ucznia, ilu generałów napoleońskich występuje w Panu Tadeuszu (podać nazwiska), nauczycielka parsknęła śmiechem, ponieważ sądziła, że wizytator żartuje. Ale kiedy wizytator, niemile zaskoczony taką reakcją, domagał się natarczywie odpowiedzi, nauczycielka powiedziała, że sama nie wie, ilu generałów etc. Zdumienie wizytatora nie miało granic, nigdy bowiem dotąd nauczyciel w obecności dzieci nie obniżał mu tak złośliwie autorytetu. Zdumienie udzieliło się czynnikom nadrzędnym, w związku z czym nauczycielkę przeniesiono, dając do zrozumienia, że jeśli się incydent powtórzy, to zostaną wyciągnięte konsekwencje ostrzejsze. Wizytator ten przypomina mi pewnego dyrektora liceum, który ma to do siebie, że gdy o nim myślę, to przypomina mi się zdanie z humoreski absurdalnej Juana Pantarasco: „Jako nauczyciel gimnastyki mógł awansować tylko na dyrektora liceum, jako dyrektor liceum mógł uczyć tylko nauki o Portugalii współczesnej.” Chciałbym tu podkreślić, że nie piszę tego felietonu po to, by obniżyć autorytet wizytatorowi, dyrektorowi, a może nawet komuś, kto jest wyżej albo tylko niżej, ale po to, by dać rozrywkę czytelnikowi zatrudnionemu w resorcie oświaty. Jest rzeczą oczywistą, że szkoła jest nie tylko po to, by uczyć i wychowywać. Ideałem szkoły nie jest szkoła, która dobrze uczy, tylko szkoła, w której nauczyciel ma dobry autorytet wobec uczniów, kierownik wobec nauczyciela, wizytator - wobec kierownika, inspektor - wobec wizytatora etc. Jest rzeczą oczywistą, że nauczyciel, który obniżył autorytet wizytatorowi, musi być ukarany; jest rzeczą oczywistą, że nauczyciel, który obniżył autorytet wizytatorowi w sposób złośliwy - musi być przeniesiony, a w wypadkach złośliwości szczególnej zwolniony. Ale zastanawiam się, czy nie byłoby prościej zwolnić wizytatora, który jest tak mądry, że jeśli nauczyciel chce w jego obecności zachować się w sposób rozsądny, to musi mu obniżyć autorytet.

3

Zajęcia praktyczno-techniczne w latach sześćdziesiątych. [Źródło]
Howard Mac Door pisze, że maszyna cybernetyczna ma to do siebie, że można z nią zrobić wiele rzeczy, niewykluczone, że można jej także obniżyć autorytet, ale maszynie cybernetycznej - w przeciwieństwie do człowieka - jest obojętne, czy jej autorytet podwyższono, obniżono czy też zlikwidowano zupełnie. Toteż zastąpienie niektórych osób maszynami cybernetycznymi mogłoby niektóre problemy jeśli nie zlikwidować, to w każdym razie sprowadzić do rozsądnych rozmiarów. Ale, jak powiedziałem, istnieje trudność, której nie zdołano dotychczas rozwiązać, polega ona na tym, że ludzi mamy w Polsce z górą trzydzieści milionów, a maszyna cybernetyczna jest jedna i nie chce się rozmnażać, w związku z czym etc. Jeśli chodzi o wspomnianego na wstępie publicystę, to interesuje on się także problemem zastąpienia podręczników, słowników, atlasów, które już dziś zaczynają zamieniać się w anachronizm - kieszonkowymi maszynami cybernetycznymi. Zamiast szukać w podręczniku jakiejś daty czy jakiegoś twierdzenia fizycznego, uczeń naciśnie odpowiedni guzik, maszyna odpowie. Uczeń, uwolniony od balastu wiedzy pamięciowej, będzie mógł uczyć się wyłącznie rozumienia procesów historycznych, fizycznych, chemicznych etc. Ale jeśli maszynę cybernetyczną będzie można nauczyć dat, twierdzeń, słówek etc., to nie widać powodów, dla których nie można by jej nauczyć także rozumienia procesów historycznych, fizycznych, chemicznych etc. Gdyby więc zdołano rozwiązać trudność, o której była mowa wyżej, to wyłoniłaby się natychmiast trudność nowa: trzeba by rozstrzygnąć, w którym miejscu należy przerwać edukację maszyny cybernetycznej. Jak bowiem pisze Howard Mac Door, maszyna za mądra stanowiłaby w szkole czynnik demoralizujący. Nie widać powodów, dla których uczeń nie chciałby nacisnąć odpowiedniego guzika nie tylko wtedy, gdy nie wie, w którym roku odbyła się bitwa pod Kircholmem, ale i wtedy, gdy nie wie, jak należy rozumieć proces historyczny. W ten sposób na lekcjach historii wskutek wprowadzenia maszyn cybernetycznych uczono by nie tyle sztuki rozumienia procesów historycznych, co sztuki naciskania odpowiednich guzików. Ale wróćmy do wizytatora, któremu obniżono autorytet. Jeśli w roku 1980 wizytatorzy nadal interesować się będą ilością generałów w Panu Tadeuszu (podać nazwiska), to odpowiednio skonstruowane kieszonkowe maszyny cybernetyczne mogą okazać się dla uczniów dobrodziejstwem. Ale zastanawiam się, czy nie kosztowałaby taniej likwidacja wizytatorów zadających głupie pytania niż konstrukcja maszyn dających na nie odpowiedzi.
1 IX 1963

Uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego 1963/64. [Źródło]

Hamilton, Maleńka złota szubienica: felietony z lat 1963-1967, Państwowy Instytut Wydawniczy 1970, s. 8-9.