Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hłasko Marek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hłasko Marek. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 listopada 2011

Odcinek 133: Marek Hłasko, 1965 rok

List Marka Hłaski do matki

Paryż, 2 listopada 1965 roku
Marek Hłasko i Sonia Ziemann.
Kochanie moje!
Dziękuję za listy, otrzymałem oba. Najważniejsze jest Twoje zdrowie i nie ma sensu, abyś przejmowała się mną i moją sytuacją. Jak wiesz, całe życie miałem tylko kłopoty i nie robi to na mnie dużego wrażenia. Sprawa z Sonią [Ziemann, żona Hłaski] jest bardzo bolesna, ale nie umiem tego zmienić. Wiem, że jestem człowiekiem trudnym, ale jeśli można w ogóle mówić o pozytywnych stronach mego charakteru – jest to chyba wierność, której umiem dokazać ludziom, jeśli ich kocham czy lubię. To nie było możliwe w tej sytuacji: od lat pętam się po rozmaitych krajach i mieszkam w rozmaitych hotelach – a nie jestem już młody, chcę mieć jakieś miejsce, gdzie będę mógł zebrać do kupy własne książki i wiedzieć, że zostanę tu tak długo, jak mam ochotę. Przez lata nie byłem w stanie zaprosić Ciebie, gdyż nie wiedziałem, gdzie będę w czasie dwóch następnych miesięcy. A teraz jestem zmęczony [...]. Jest tu jeszcze jedna fatalna historia: dziecko Soni [syn z pierwszego małżeństwa] jest nieuleczalnie chore, a ja siedzę w Paryżu i nie mogę przemóc się, aby do niej pojechać i starać się ją pocieszyć. Ale i tym nie ma sensu się przejmować: nie odnoszę wcale wrażenia, że potrzebuje ona mojej osoby i mojej pomocy. Przykro mi, że nie mogę tego zmienić. Ale jak powiadam: nie mam już siły żyć dłużej na walizkach, wyjeżdżam z Europy na zawsze – za jakiś rok czy dwa – i nie wrócę tu nigdy.
Ale najważniejszą sprawą jest sprawa Twojego zdrowia, tak że proszę, nie myśl o moich kłopotach, a jeśli tylko możesz – to pomódl się za mnie, tak jak ja każdego wieczoru modlę się za Ciebie.
Twój Marek

Marek Hłasko, Utwory wybrane, t. 4, Czytelnik 1989, s. 77–78.