Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grydzewski Mieczysław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grydzewski Mieczysław. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 marca 2012

Odcinek 268: Mieczysław Grydzewski

List Mieczysława Grydzewskiego, redaktora „Wiadomości Literackich”, do Jana Lechonia

Londyn, 16 marca 1941 roku
Drogi Leszku.
Mieczysław Grydzewski w Londynie, lata 50.
[...] Z listów Waszych widzę, że wyobrażacie sobie nasze tutaj życie znacznie gorzej, niż wygląda ono naprawdę, albo raczej, że nie macie pojęcia, do ja­kiego stopnia jest ono normalne. [...] chcę, żebyście uwierzyli, że nie ży­jemy w żadnym „piekle”, jak o tym piszą różne gazety na szerokim świecie. Bombardowanie Londy­nu, aczkolwiek teraz znowu się wzmogło, miało najwyższe natężenie we wrześniu i październiku. Było ono oparte na zaskoczeniu, na nieprzygotowaniu do obrony (liczne pożary powstawały po prostu z tego powodu, że nie było żadnego dozoru), obecnie wszy­stko gruntownie się zmieniło. [...]
Jeżdżę dużo po Londynie i obserwuję: najisto­tniejsze szkody przypadają na wrzesień i paździer­nik i na nalot z końca grudnia – od tego czasu nic się w wyglądzie miasta nie pogorszyło, przeciwnie, postępuje naprzód praca nad uprzątaniem rumo­wisk. Poza tym szkody w ogromnej większości wypadków wynikają z kruchości budowli londyńskich. Wszystkie gmachy solidniejsze, nawet o ile były tra­fione bezpośrednio, stoją; w gruzach leżą domki z cegły, które – powiedzmy sobie otwarcie – nie zasługują na inny los. [...]
Nie zaliczam się do ludzi specjalnie odważnych, ale ani jednej nocy nie spędziłem jeszcze w schro­nie. W pensjonacie, w którym przez pierwsze mie­siące mieszkałem, schodziłem w najprzykrzejszych chwilach do salonu na dół, co oczywiście nie miało sensu, bo ten domek, trafiony bezpośrednio, i tak zostałby zniesiony. [...]
Londyńska ulica, 1941 rok.
Nie chcę dawać Wam zbyt różowego obrazu „we­sołego miasta”, ale i nocne życie płynie tutaj jak na te warunki normalnie. Tak samo dobrze jest pod względem aprowizacyjnym, w restauracjach nie od­czuwa się właściwie żadnych istotnych braków, po­dobno trudniej jest przy prowadzeniu gospodarstwa prywatnego, ale jeśli wyznam, że moje codzienne ranne śniadanie składa się z grapefruita, jajka na boczku, czasem porridge’u z mlekiem, marmola­dy, masła, herbaty i świetnych bułek, przyznasz, że wiadomości o „głodzie” w Londynie są lekko prze­sadzone. [...]
Gorzej jest z piciem, bo alkohol jak na moje możliwości jest za drogi, szczególnie wino. Ma to swoje dobre strony, bo mam lepszą głowę do pra­cy, której jest bardzo dużo. [...]
Drogi Leszku, ściskam Cię najserdeczniej. M.
[...]
Mieczysław Grydzewski, Listy do Tuwima i Lechonia, oprac. Janusz Stradecki, Państwowy Instytut Wydawniczy 1986, s. 26–42.