Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gippius Zinaida. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gippius Zinaida. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 grudnia 2013

Odcinek 888: Zinaida Gippius, 1917 rok

Z dziennika Zinaidy Gippius

5 grudnia, wtorek [1917 roku]
Rewolucyjny plakat.
Niczego szczególnego. Rabunki i strzelanina we wszystkich częściach miasta. (Dzisiaj ósmy dzień). Kulomioty wciąż terkoczą. Do nich i do grabieżczych orgii, które przenoszą się teraz na domy i sklepy, już się przyzwyczajono. Rannych i zabitych w ciągu dnia nie jest aż tak wielu: do 10 zabitych i 50 rannych.
Zastrajkowali dozorcy i szwajcarzy, domagając się jakichś pieniędzy od właścicieli domów, chociaż bolszewicy przejęli je na swoją własność. Główne wejścia są wszędzie zamknięte na głucho, bramy zaś otwarte na oścież przez całą noc. Tak postanowili dozorcy.
Oficerowie są już bez naramienników. Naramienniki mają tylko Niemcy, których powoli, ale stale przybywa.
W Kriestach siedzi teraz ponad 800 oficerów. „Prawda" ogłosiła, że to „oficerowie, kadeci i burżuje porozstawiali piwnice z alkoholem, żeby kontrrewolucyjnie zrobić z ludu idiotów" (sic!).
Jak sobie popijesz, to wszystko staje się jasne. Skończyłeś z piwnicą - idź rabować burżuja. Sam sobie winien, po co „kontrrewolucyjnie rozstawiał piwnice".
Może się przestraszą i wszystko oddadzą. Bo mamy władzę i nad piwnicami, i nad samymi burżujami.
Zinaida Gippius.
Zinaida Gippius, Dzienniki petersburskie 1914-1919. Dziennik warszawski 1920-1921, tłum. Henryk Chłystowski, Czytelnik, 2010, s. 244.

niedziela, 29 września 2013

Odcinek 821: Zinaida Gippius, 1914 rok

Z dziennika Zinaidy Gippius

29 września 1914 roku
Zinaida Gippius.
Wojna.
Zniszczona Belgia (wczoraj wzięli na koniec Antwerpię), bomby nad bliskim nam Paryżem, Notre Dame, nasza niejasna sytuacja w zdobytej Galicji i ze zdobytymi przez Niemców polskimi miastami, a jutro, być może, także z Warszawą... Bitwa generalna we Francji trwa już ponad miesiąc. Rozum odmawia przyjęcia tego, co się dzieje.
„Upadek Niemców, w sensie ich druzgocącej zaciekłości, jest niewątpliwy. Reims, Louvain... ale cóż to jest wobec czerwonej wody rzek, wobec krwi, którą dosłownie ociekają stopnie tejże katedry w Reims?
Niczym dymna zasłona wisi kłamstwo nad wszystkimi bez wyjątku, z dodatkiem jakiegoś przyrodzonego zezwierzęcenia.
U nas w Rosji... dziwnie. Rosja trzeźwa - z nakazu cara. Z nakazu cara Petersburg wielkiego Piotra przepadł, zniknął. Zły znak! Stworzyć jakiś Nikołograd - oficjalnie „Piotrogród. Spasły dworak Witner podsunął carowi do podpisania: że niby patriotycznie, bo co to za „burg, to przecie po niemiecku (!?!).
W Rosji źle i źle. Nasi szczęśliwi sojusznicy nie mają pojęcia o bólu, jaki w tych trudnych dniach rozdziera do głębi duszę Rosji. Nie wiedzą i beztrosko nie chcą się dowiedzieć, nie chcą zrozumieć. Nie mogą. Tam, na Zachodzie, ani narodom, ani rządom nie jest wstyd łączyć się w tym koniecznym powszechnym szaleństwie. A my! Co z nami!
Tutaj nasi sojusznicy nas opuścili.
Boże! Wybaw naród z głębi jego podwójnego nieszczęścia: i ukrytego, i jawnego!
Niemal nie wychodzę na ulicę, żałosne mi są te zaplanowane „patriotyczne demonstracje, ze sztandarami, z flagami i z „partretami".
Zinaida Gippius, Dzienniki petersburskie 1914-1919. Dziennik warszawski 1920-1921, tłum. Henryk Chłystowski, Czytelnik, 2010, s. 32.