Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eile Marian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eile Marian. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 października 2012

Odcinek 484: Marian Eile, 1951 rok


List Mariana Eilego, redaktora naczelnego „Przekroju”, do Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego

Kraków, 18 października 1951 roku
Kochany Kocie!
Okładka „Przekroju”
z 14 X 1951 roku.

Masz 100% racji. Bijemy się w piersi, wątrobę, puzon i całą dróbkową perkusję, lecz Helas! Ezop przychodzi zawsze tak późno, że nie mamy czasu po politycznym zadiustowaniu go przysłać Ci (wiersze) do literackiej ogłady. Rozumiem, że poprawianie wierszy jest bezczelnym świństwem, dlatego błagamy, przysyłaj wcześniej, żebyśmy mieli jakiś zapas i żebyśmy mieli jakiś czas do ewentualnego odesłania Ci w celach korekcyjnych. Weź jeszcze pod uwagę, że nikt z nas nie ma serca zatrzymywać tak świetnego materiału i mając do wyboru dwa zła: 1) wydać numer bez Gałczyńskiego lub 2) wydać ze zniekształconym Gałczyńskim, my wybieramy mniejsze zło i wybieramy tę drugą ewentualność. Powtarzamy: gdybyśmy mieli jakieś zapasy, mielibyśmy czas na korespondencję co do pozycji wątpliwych. Co do posiadanych materiałów
to:
a) Kapelusz już wydrukowany bez zniekształceń,
b) Testament Nerudy pójdzie w najbliższym numerze,
c) Komedii możemy wydrukować ew. tylko obszerny fragment, ale jeszcze nie wiem na pewno, w każdym razie nie zaraz. Egzemplarz odeślę, szczegóły podam w następnym liście.
d) Paustowskiego Skrzypiących podłóg nie wykorzystamy. Dlaczego, wyjaśnię Ci ustnie.
e) Co do Wita Stwosza mamy poważne zastrzeżenia: primo – za dużo Matki Boskiej, secundo – (ważniejsze!) zakończenie fragmentu mówiące o obojętności wszystkich Niemców, skoro w XVI wieku byli postępowi, dobrzy Niemcy, którzy cenili ołtarze (widzisz jakie kręte są drogi filozofii politycznej współczesnych gryzipiórków dziennikarskich).
Prośba praktyczna: przyślij inny fragment lub cały poemat, żebyśmy wyboru fragmentów mogli dokonać sami. Przysięgam na Srebrną Natalię i zielone sztandary, że samowolnie w tym poemacie niczego nie zmienimy.
Jeszcze raz przypominam, że nie chcielibyśmy opuszczać Ezopów, które się świetnie przyjmują na stałą rubrykę. Przyciśnij pasa, zrób z miejsca ze trzy sztuki, żeby te, w których będą wątpliwości, mieliśmy czas posłać Ci do ew. zmiany.
Całujemy w lutnię, lirę i pegazy
Marian E.
Pozdrowienia dla Czarodzieja. Korespondencja K.I. Gałczyńskiego, oprac. Kira Gałczyńska, Świat Książki 2005, s. 82–83.