Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duncan Isadora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duncan Isadora. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 marca 2013

Odcinek 633: Isadora Duncan, rok

List Isadory Duncan do Edwarda Gordona Craiga

16 marca, 1905, Magdeburg
Isadora Duncan.
Drogi... Otrzymałam Twój list tego ranka. „Bądź spokojna, wielkoduszna, jasna i chłodna”, zamiast rozwścieczona, małostkowa, purpurowa i gorąca.
Spróbuję.
W każdym razie nie będę więcej „leżeć całą noc z otwartymi oczami opłakując swoje grzechy”. Zwalę to wszystko na prymitywne instynkty, dziedziczne skłonności (prawdopodobnie moja prapraprababka była osobą szokująco występną), i w ten sposób zrzucę ze swoich barków odpowiedzialność — bo jeśli dalej będę myśleć, że zrobiłam coś takiego, z pewnością zwariuję. Nigdy nie miałam wysokiego mniemania o swoich cnotach, jeśli już o to chodzi, ale są pewne rzeczy, których się nie robi. Jednak samo to, co się stało, było już dostatecznie okropne i nie trzeba było doprowadzać Cię do utraty zmysłów wyrzutami.
Moje okna wychodzą na Bahnhof. Z tego, co widzę, wnoszę, że Magdeburg jest piekielnie stary i malowniczy, ale strasznie się boję, że to jeszcze jedno z tych szacownych miast, którego zacni obywatele nie pozwolą sobie sypać piaskiem w oczy... A przez cały ten czas mój brat, mój mądry mały braciszek, przyśpiewuje na zboczu wzgórza kozom do taktu, podczas gdy jego mała Greczynka gra na flecie — a za nimi wznosi się zalany płomiennym słońcem Partenon w pełnej chwale i Błękitne, Błękitne Niebo — Ach... — Jak strasznie bym chciała pojechać tam z Tobą. Jestem pewna, że gdybyś to zobaczył, rozpocząłbyś nowe życie. Inne miejsca mogą należeć do różnych czasów — Grecja jest wieczna. Piękno jest sprawą Wieczności.
Skoro już mowa o Czasie i Wieczności — będę w domu jutro rano, wyjeżdżam stąd 8.20, [przyjeżdżam] około 10.20. Dokładną godzinę prześlę telegraficznie. Nie wychodź po mnie na stację, ale jeśli chcesz, przyjdę do studia na filiżankę herbaty około 10.30.
Nie musisz mi pisać „nigdy mnie nie kochaj” — kocham wszystko, co piękne, i zawsze będę cię ubóstwiać, bo jesteś Piękny. (Czy to dość spokojne i chłodne?) Poza tym dałeś mi Wiecznotrwałą Radość — powiedziałabym więcej, ale Radość jest najwyższa. Radość obejmuje również Cierpienie — przypuszczam, że Cierpienie jest składnikiem Radości. Cóż, dałeś mi dosyć radości, i w razie potrzeby starczy jej na całe życie. (Czy to dość wielkoduszne i jasne?) Tak, dałeś mi niewysłowioną radość i szczęście, o jakim nie miałam wyobrażenia. Zaprowadziłeś mnie na wyżyny — najwyższe; a teraz, cokolwiek się zdarzy, będę zawsze szczęśliwa i pełna wdzięczności...
(Widzisz, jaka jestem spokojna.)
Cudowne, prawda?
Edward Gordon Craig.
Jak mówi Platon: „Dusza, która kontemplowała najwyższe Piękno, żyć będzie po wiek wieków w błogosławionej harmonii.”
Jak powiada Marek Aureliusz: „Nic nie może zakłócić spokoju rozumującej duszy.”
Jak powiedziała Beatrycze do Dantego: „Wszyscy tu żyją w pokoju i powszechnej miłości.”
Jak powiedział Chrystus: „Kochajcie się.” Powiedział również coś o małych dzieciach — Isadora zastanawiała się nad tym i modliła: „Uchroń mnie przed Zielonym Demonem Zazdrości i Czerwonym Diabłem Żądzy Całkowitego Posiadania i dziesięciu albo dwudziestu tysiącami przyjaciół, którzy im towarzyszą.”
„Glory, Glory, Alleluja — śpiewała Armia Zbawienia — Pójdź z nami, a będziesz zbawiony!"
Francis Steegmuller, Twoja Isadora: historia miłości Isadory Duncan i Gordona Craiga zawarta w ich listach i dziennikach, tłum. Agnieszka Kreczmar, Państwowy Instytut Wydawniczy 1985, s. 97-99.

niedziela, 11 marca 2012

Odcinek 263: Isadora Duncan, 1907 rok

List Isadory Duncan do Edwarda Gordona Craiga

Mont-Boron Palace Hotel
Nicea
11 marca 1907
Isadora Duncan
Drogi. Dzisiaj zrobiłyśmy z Fräulein długi spacer pod górę, więc już prawie całkiem wróciłam do siebie. Cały dzień na dworze w ciepłym słońcu, w dole błękit morza, w górze błękit nieba. Znowu zaczynam czuć się tak świeżo, jak w dniu stworzenia w rajskim ogrodzie. Chwyta mnie jakieś dzikie pragnienie pieszej wędrówki — maszerować z plecakiem dookoła świata. Gdzie jest nasz mały domek na kółkach?
Dzidzia objawia teraz swoją radość równie hałaśliwie jak rozpacz. Ma dzikie napady wesołości — macha rączkami i nóżkami. W pokoju obok jest mały piesek zaledwie czteromiesięczny. On też skacze, szczeka i wydaje się zachwycony życiem. Wieczna odnowa — żyć jeszcze i jeszcze raz. To miłość — to piękno, a z niego tworzymy następne piękno, najwyższe. Czytałam Gorkiego, ale mnie przeraża, i zawsze myślę, że w życiu, jak w gimnastyce, główna sprawa to wiara w siebie. Wyobraź sobie akrobatę, który się boi — spadłby przy pierwszym przewrocie — więc nie będę czytać Gorkiego — przez niego życie wydaje mi się straszną, wielką pułapką. To źle i jestem pewna, że to nieprawda. A gdyby nawet tak było, to opowiadać o tym ludziom jest taką samą podłością jak prosić człowieka, który z uśmiechem chodzi po linie, żeby „spojrzał w dół” i stracił równowagę. Pisze wspaniale, ale co im wszystkim dolega — Ibsenowi, Strindbergowi, Gorkiemu? Mon Dieu! Shelley i Keats przy nich to wierszyki dla dzieci — Tennyson i Longfellow to paplanina niemowląt. Tylko jeden z nich wszystkich się ostaje — W[alt] W[hitman]. On ma rację! Wszystko jedno. Kiedyś usuną tę tandetę i rumowisko, zrobią trochę wolnego miejsca i będziesz miał szansę pokazać im Piękno. To będzie początek nowej epoki. A jak bardzo świat jej potrzebuje — niebo świadkiem! Z przyjemnością zobaczę, co napisałeś.
Dzisiejszy spacer porządnie mnie zmęczył. Teraz idę spać. Leżę tutaj sama, zamykam oczy i zapadam w ciemność — słodką i miękką — ale wbrew Gorkiemu czuję się całkiem bezpieczna i wcale nie samotna — czuję Twoją miłość.
Dobranoc Ci
Twoja Isadora

Edgar Gordon Craig.
Reżyser, pedagog i scenograf,
Francis Steegmuller, Twoja Isadora: historia miłości Isadory Duncan i Gordona Craiga zawarta w ich listach i dziennikach, tłum. Agnieszka Kreczmar, Państwowy Instytut Wydawniczy 1985, s. 233-234.