Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domeyko Ignacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domeyko Ignacy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

Odcinek 926: Ignacy Domeyko, 1855 rok

List Ignacego Domeyki z Chile do Władysława Laskowicza

Santiago, 12 stycz[nia] [18]55

Ignacy Domeyko z żoną,

Enriquetą Sotomayor Guzmán, ok. 1854 r.
Kochany mój Władysławie.
Tydzień temu, jak doszedł mię pakiet książek i dagerotyp, które przesłałeś mi przez pana Levrana. Trudno ci wypowiedzieć, co się działo ze mną, jakem obaczył brata mego i jego familią. Wtenczas to uczułem ważność owego wynalazku nieoszacowanego przesłania o ćwierć kuli ziemskiej prawdziwego i najprawdziwszego wejrzenia drogich nam osób. Zdawało mi się, że już jestem w Polsce, w domu, w Niedźwiadce. Z książek, które odebrałem, wielką będę miał pociechę tych wakacji i począłem już od życia błogosławionego Bobolego. Wielce mi się też podobały kazania ks. Jełowickiego, mianowicie miane z okazji pożaru w Krakowie. [...]
Używam teraz wakacji — pieszczę moją Anusię, która mi się dziwnie podobną udała do swojej matki. A jednak, kiedy się w nią wpatruję, to widzę czasem w niej fizjognomią matki mojej, to znowu wejrzenie siostry mojej nieboszczki, to innych dziatek, jakich nigdy od wyjazdu z Polski nie widziałem. Urodziła się z oczkami błękitnymi i włosek miała ciemny, teraz oczy jej ciemnieją i zapewne będą tak czarne jak jej matki i wysypuje się włosek tak jasny jak naszych dzieci litewskich. Twarz ma okrągłą i główkę bardzo pięknego kształtu, czoło wypukłe i wyniosłe. Śpi tuż przy łóżku naszym, a nieraz przez całą noc głosu jej nie posłyszym. Za to skoro zaświta, poczyna ruszać się w kołysce swojej, wyrzuca nóżkami i rączkami i uśmiecha się. Nigdy jej od urodzenia nie spowito. W tych dniach poczęła jednak nieco niespokoić matkę z przyczyny świerzbu, jaki czuje w dziąsłach. Znać, że prędko zębów dostanie. Pojutrze też jej ospę zaszczepią. Nie uwierzysz, co to za rozkosz przypatrzyć się dobrze dzieciątku od jego urodzenia i wpatrywać się ciągle w jego rozwinięcie od dnia do dnia, od ranka do ranka.
Owoż, mój kochany, buletin mojego tu życia w zamian za twój buletin spod murów Sewastopola.
Uściskam z duszy mego kochanego Walerego i moich kochanych Zaleskich, Mikulskich, Parczewskiego i wszystkich dawnych przyjaciół. Żona też moja i Anusia was pozdrawiają.
Wasz Ignacy
Ignacy Domeyko, Listy, opracowanie Elżbieta Helena Nieciowa, Instytut Wydawniczy Pax 1976, s. 198-199.