Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dawydowa Natalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dawydowa Natalia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2011

Odcinek 188: Natalia Dawydowa, 1914 rok

List Natalii Dawydowej do Karola Szymanowskiego

Rzym, 27 grudnia 1914 roku

Karol Szymanowski, 1911 rok.
Chéri,
czuję się tak winna wobec Pana, że kara, jaką muszę obecnie ponosić — Pańskie długie milczenie, zupełny brak wiadomości o Panu, nawet nieznajomość miejsca Pana zamieszkania — jest całkiem sprawiedliwa! Nie odpowiedziałam Panu na ostatni list, nie napisałam nawet, podczas gdy Pan prosił, by pisać często. I to wiedząc, że jest Pan samotny! Mam w końcu to, na co zasłużyłam, ale teraz, Chéri, proszę nie trzymać mnie dłużej w niepewności, proszę nie pozbawiać mnie Pańskich listów, proszę mi przynajmniej napisać, gdzie Pan jest? Depeszowałam do Pana do Zakopanego (poste restante), odpowiedzi brak. Jeśli jeszcze jeden dzień lub dwa nie otrzymam odpowiedzi na mój telegram, zadepeszuję do Lwowa, by dowiedzieć się Pańskiego adresu. Na stole znajdują się książki, które również czekają na to, by je wysłać — to Lorenzo da Medici, którego nareszcie zdobyłam w Rzymie. Przypuszczam, że znajdzie Pan tam sonety. Loescher (księgarz) powiada, że to najlepsze wydanie, jedyne kompletne. Jest tam także „portret nieznajomego z Florencji. Czy to jest to, czego Pan chciał? Jeśli nie, poszukam czegoś innego. Ale ta głowa jest Perugina, z Galerii Uffizi. Myślę, że o to Panu chodziło?
Co Pan robi, Chéri? Byłam tak daleko od Pana przez cały ten czas! Napełnia mnie to smutkiem, lecz niech mi Pan wierzy, Karolu, moje myśli powracają, wciąż do Pana, a całe moje serce wypełnia wtedy czułość. Ta czułość pozostaje zawsze, nic nie może jej odmienić...
Pracuje Pan? Jest Pan sam? Jakże chciałabym być z Panem! Odczuwam taką potrzebę zobaczenia Pana! Oddałabym w tej chwili wszystko w świecie, by widzieć Pańską drogą twarz!
Tydzień już jak jestem w Rzymie, przez cały ten czas przebywałam w Neapolu. Jeśli byłam tam szczęśliwa, to również i przecierpiałam wiele... wiele, wiele, lecz nie mówmy o tym, to dla mnie zbyt bolesne. Potrzebuję teraz dużo spokoju... Rzym jest jak zawsze wspaniały, pogoda piękna! Mieszkamy w Hotel de Russie, który posiada wielki ogród od strony Pincio. Z okien mojego saloniku widzę Piazza del Popolo z jego fontanną, kościołami. Niech Pan o mnie nie zapomina, Karolu, niech Pan napisze jak najszybciej. List posyłam do Wiednia, może zostanie Panu przesłany dalej. Gdzie, gdzie Pan jest, Chéri? Proszę kochać mnie zawsze                                                        
Pańska
Nathalie
Karol Szymanowski, Korespondencja, t. 1, oprac. Teresa Chylińska, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, 1982, s. 409.

piątek, 14 października 2011

Odcinek 114: Natalia Dawydowa, 1919 rok

List Natalii Dawydowej do Karola Szymanowskiego

Kijów, 14 października 1919 roku
Karol Szymanowski, ok. 1918 r.
Chéri,
ani przez moment proszę nie myśleć, że mogłam o Panu zapomnieć lub mało o Panu myślałam. Powinien Pan wiedzieć i wyczuwać, Karolu, że to niemożliwe, a jeśli pisałam do Pana niewiele i rzadko, to właśnie dlatego, że kocham Pana, że bardzo cierpiałam, a tak trudno wtedy pisać! Wszystko we mnie rwało się na strzępy, czułam niemal wewnętrzne zbroczenie krwią, lepiej było milczeć. Lecz myślałam o Panu tak często, iż uśmiechnęłam się tylko na myśl, że mogłabym o Panu zapomnieć. To zupełnie niemożliwe. Pan i ja jesteśmy złączeni, złączeni zbyt głęboko, by mogły zajść takie zmiany. — Kochany, ten rok był straszny dla Pana, dla mnie, dla wszystkich. To coś tak tragicznego, tak ohydnego, iż są momenty, że nie można już wyżyć w tej atmosferze. Za dużo nienawiści, krwi, szaleństwa. Moje własne życie, życie prywatne i rodzinne było bardzo, bardzo ciężkie. Kiedyś opowiem Panu o tym. Ręka, która tak wielkodusznie dała mi w życiu tak wiele, zjawiła się, by mi wszystko odebrać. Nie skarżę się, byłam bardzo szczęśliwa, potrafię być nieszczęśliwa. Jest jeszcze jakaś głębia, jakaś resztka szczęścia, której nie można mi wydrzeć. Jest jeszcze we mnie jakaś cząstka żyjąca. Z jakąż czułością przypominam sobie nasze lata spędzone razem, Artura [Rubinsteina], i to wszystko, co było piękne i wielkie!
Pisałam do Pana i telegrafowałam, Karolu, czy dostał Pan moje listy? Długi list z Pisariewa także nie?
Pyta mnie Pan, gdzie są chłopcy [synowie Natalii]. Od zeszłego lata, to już jakieś półtora roku, są za granicą. Dymitr Lwowicz jest w Konstantynopolu. Kika, mimo swych 14 lat, właśnie wstąpił do Armii Ochotniczej. Nie mogłam dłużej go powstrzymywać, tak był zdecydowany tam pójść. Jest teraz w Pachmarr. Smutne było to przystanie na jego wyjazd, już trzy dni, jak pojechał. Assia jest w Odessie.
Jestem bardzo znużona, bardzo zmęczona, chcę wyjechać — na południe, do Odessy, na Krym, ale boję się podróży. Myślę jednak, że wyjadę.
Jedzie Pan? Kiedy i gdzie Pan będzie? Pojadę tam, gdzie będzie Pan. Wydaje mi się, że przed nami będą jeszcze piękne dni. Jakże chciałabym ujrzeć morze, słońce.
Niech Pan będzie szczęśliwy, Karolu, proszę mnie kochać. Proszę powiedzieć Nuli, że ściskani ją i napiszę do niej.
Bardzo, bardzo oddana
Nathalie
Rzym, 1912 r. Od lewej: Karol Szymanowski, Jadwiga Spiessowa, 
Natalia Dawydowa, Grzegorz Fitelberg.
Karol Szymanowski, Korespondencja, t. I, oprac. Teresa Chylińska, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, 1982, s. 594-595.