Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Darasz Wojciech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Darasz Wojciech. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 maja 2012

Odcinek 320: Wojciech Darasz, 1832 rok

Z dziennika Wojciecha Darasza, publicysty i polityka

7 maja 1832 roku
U. de Parns, W restauracji w paryskim Lasku Bulońskim.
Stół tak wychwalany Francuzów nie wiem, czy może przypaść cudzoziemcowi tak bardzo do smaku, gdyż nam, Polakom, wcale się nie podoba. Zupa jest powszechnie z bułką, niekiedy z ryżem lub z makaronem, ale będąc bez korzeni zbyt jest słodka i nie ma tego cokolwiek ostrego smaku jak w Polsce. Ubożsi pospolicie gotują zupę gęsto, przez co jeszcze się nieznośniejsza staje. Sztuka mięsa najpowszechniej  jest z musztardą. Do omletów, mianowicie jajecznych, ubożsi dodają pewien rodzaj zieleniny. Sałata stanowi u Francuzów osobną potrawę i nigdy jej nie jedzą z pieczystym. Pieczeń bardzo często, mianowicie u uboższych, przysposabiają na rożnie, co sprawuje, iż ją zawsze dymem słychać. Na południu najwięcej  jedzą baraniny,  lubo  wołowina jest tańsza.  Deser składa się z sera, fig, migdałów lub orzechów włoskich, oliwek, konfitur, pomarańcz. Po obiedzie piją niekiedy kieliszek likieru i kawę z wódką, koniak lub  arak.  Rano pospolicie majętniejsi piją czekoladę, zwykle o godzinie dziesiątej, lecz dopiero po zjedzeniu śniadania mięsnego. Czekoladę piją z ogromnych filiżanek, a raczej jedzą z nadrobionymi bez ceremonii grzankami. Obiad jedzą zwykle o 4 lub 5 godzinie.
Cyt. za: Francja w pamiętnikach Polaków, oprac. Andrzej Gawerski, Interpress 1981,  s. 144.