Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bunin Iwan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bunin Iwan. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 czerwca 2014

Odcinek 1072: Iwan Bunin, 1918 rok

Z dziennika Iwana Bunina 

7 czerwca 1918 roku
Odessa, 1918 rok.
Byłem w księgarni Iwasienki. Wszystkie jego książki zostały „znacjonalizowane" i obecnie sprzedawane są tylko tym, którzy mają „upoważnienia”. I oto zjawiają się różni wozacy, czerwonoarmiści i zabierają, co popadło: Szekspira, książkę o kładzeniu betonowych rur, rosyjskie prawo stanowe... Biorą po narzuconej niskiej cenie i mają nadzieję sprzedać drożej.
Iść na front nikt nie ma ochoty. Na „uchylających się" organizowane są obławy.
Wozy, załadowane zrabowanym w sklepach i domach burżuazyjnych mieniem, całymi dniami jadą dokądś po ulicach.
Mówią, że do Odessy zostali przysłani petersburscy matrosi, najbardziej bezlitosne bestie. To prawda, marynarzy zrobiło się w mieście więcej i wyglądają inaczej, dzwony ich nogawek są potworne. W ogóle straszno teraz chodzić po ulicach. Wszyscy wartownicy bawią się karabinami - tylko patrzeć, jak zastrzelą. Bez przerwy widzi się takie sceny - dwóch chuliganów stoi na chodniku i rozbierają brauning.
Po obiedzie byliśmy na bulwarze koło armaty. Grupki, dyskusje, agitacja - niezmiennie na temat bestialstwa białogwardzistów, a jakiś żołnierz rozpowiada o swojej poprzedniej służbie; wciąż to samo: jak dowódcy „brali wszystko sobie do kieszeni" - dalej niż kieszeń fantazja tych bydlaków nie sięga.
- A Przemyśl to nasze generały za dziesięć tysięcy sprzedały - mówi jeden. - Ja tę sprawę dobrze znam, sam tam byłem.
Iwan Bunin.
Iwan Bunin, Nieszczęsne dni [w:] Późna godzina, wybór, przekłady i komentarze Renata Lis, Wydawnictwo Sic! 2012, s. 231.

czwartek, 7 lutego 2013

Odcinek 596: Iwan Bunin, 1918 rok



Z dziennika Iwana Bunina

7 lutego1918 roku
Bolszewik, mal. Borys Kustodiew, 1920 rok.
We „Własti Naroda” wstępniak: „Nadeszła godzina próby - ginie Rosja i Rewolucja. Wszyscy na ratunek rewolucji, która tak niedawno wschodziła nad nami jutrzenką!” - Gdzieście widzieli tę jutrzenkę, oczy wasze wszeteczne? [...]
Śnieg jeszcze lśni jak w zimie, lecz niebo już jaskrawo błękit­ne, wiosenne, przebija przez błyszczące opary chmur.
Na Strastnej rozlepiają afisze o benefisie Jaworskiej. Gruba, różowo-ruda baba, zła i napastliwa, powiedziała:
- Patrzcie ich, rozlepiają! A ściany kto później pomyje? Burżujom chodzić po teatrach się zachciało! Zabronić im! My przecie nie chodzimy. Wszyscy Niemcami straszą - przyjdą, przyjdą, a ci jakoś nie przychodzą!
Moskwa, ulica Twerska, 1922 rok.
Twerską idzie pani w pince-nez, w żołnierskiej baraniej czap­ce, w rudej pluszowej kamizelce, w porwanej spódnicy i w nie­możliwie okropnych kaloszach.
Wiele pań, studentek i oficerów stoi na rogach ulic, sprze­dają coś.
Do tramwaju wsiadł młody oficer i czerwieniąc się powie­dział, że „nie może, niestety, zapłacić za bilet”.
Przed wieczorem. Na placu Czerwonym oślepia niskie słoń­ce, wyślizgany, ubity śnieg. Mróz ściska. Wstąpiliśmy na Kreml. Na niebie księżyc i różowe chmury. Cisza, ogromne zaspy śnie­gu. Koło składu artyleryjskiego skrzypi walonkami żołnierz w tułupie, twarz jak wyciosana z drewna. Jak bardzo niepo­trzebna wydaje się teraz ta warta!
Wyszliśmy z Kremla - a tu biegną chłopaczki i z zachwytem, nienaturalnie akcentując słowa, krzyczą:
- Mohylew zdobyty przez wojska niemieckie!
Iwan Bunin, Nieszczęsne dni [w:] Późna godzina, wybór, przekłady i komentarze Renata Lis, Wydawnictwo Sic! 2012, s. 118-119.