Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borowski Tadeusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borowski Tadeusz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2014

Odcinek 1163: Tadeusz Borowski, 1945 rok

List Tadeusza Borowskiego do rodziców

Monachium, 12 września 1945 roku
Kochani moi, piszę do Was na ślepo, nie wiedząc, czy i jak żyjecie. Spodziewam się najgorszego. Po powstaniu dostałem kartkę od Julka, stąd znam Wasz nowy (czy aby ostatni) adres. Gnębi mnie myśl, czy daliście sobie radę. Ja – przeżyłem tę parszywą historię, choć różnie bywało. Amerykanie zastali mnie w Dachau. Obecnie jestem w Monachium, Polski Komitet, Pienzenauerstr. 15, gdzie pracuję...
Wybieram się do kraju, ale wolałbym dostać od Was list.
Napiszcie mi szczegółowo, jakie macie życie, jakie warunki panują w kraju, kto ze znajomych i przyjaciół żyje (bardzo mi zależy na wiadomości, kto z moich profesorów żyje). Jak najszybciej wyślę Wam szczegółowy list (ten idzie zaraz przez okazję).
Trzymajcie się mocno, wiem, że wszystko będzie dobrze.
Mamciu, jestem wszystkim ogromnie wdzięczny za pomoc. Dlatego przecie się żyje. Nie daj ani Tatuśkowi, ani Julkowi upadać na duchu.
Przyjadę, gdy tylko będzie można. Naprawdę tęsknota jest gorsza od głodu.
Pozdrowienia dla Przyjaciół. Całuję Was mocno
Tadeusz Wasz syn
Personel obozu dla dipisów w Monachium przy Pienzenauerstrasse 15, 1948 rok.
Niedyskrecje pocztowe. Korespondencja Tadeusza Borowskiego, oprac. Tadeusz Drewnowski, Prószyński i S-ka 2001, s. 44. 

piątek, 9 marca 2012

Odcinek 261: Tadeusz Borowski, 1946 rok

List Tadeusza Borowskiego do narzeczonej, Marii Rundo

Monachium, 9 marca 1946 roku
Maria Rundo c/o Brown, Siriusgatan 5, Lund, Suede
Tadeusz Borowski, około 1946 roku.
Pisałem do Ciebie dużo listów. Wszystkie na maszynie i – bardzo krótkie prócz jednego, który trzema kopiami wysłałem w świat. Może dojdzie Ciebie. Od Ciebie dostałem pięć listów i kartkę z PCK. Ten wysyłam korzystając z uprzejmości ojca mego przyjaciela, który jutro jedzie do Anglii. Powinien dojść. Wszystkimi siłami staram się, żebyśmy byli razem. [...]
Myślałem, Tusieńko, że wrócimy. Ale jeśli Ci to nie odpowiada, to nie. Spróbujemy gdzie indziej. W każdym razie wyczerpię wszystkie środki, aby być z Tobą. Inaczej nie chcę. Były niedawno Twoje urodziny i jakaś tam rocznica naszego aresztowania. Skrom­nie i cicho obchodziłem je (Twoje urodziny) na próżno licząc, ile to też masz lat. Ha!
***
[...] Słuchaj no, miła, dość tego. Teraz sobie porozmawiajmy po ludzku, po skaryszewsku, choć na pół kontynentu. Najpierw jednak zapal nocną lampkę i gdy będziesz czytała te słowa i wiersze, które Ci zasyłam, myśl, jakbym był z Tobą. Na świecie jest znów to samo, jak wtedy, za oknem: świat przedzielony ramami okien­nymi, pełno kroków żołdackich i krzyku ludzi mordowanych.
Otworzyło się dla nas wielkie koło dziejów i wróci i zamknie się dopiero wtedy, gdy będziemy razem. [...]
Myślę nieraz o tęsknocie, która mnie opanowuje. Coraz bardziej żyję Tobą. Bywały chwile w obozie, kiedy oddalałaś się ode mnie i byłaś czymś zupełnie nieświadomym, instynktownym. Ale teraz coraz bardziej żyję Tobą. I coraz bar­dziej niepokoję się. Dziwna rzecz, poznałem wszystkie wielkie namiętności: strach i zazdrość, nienawiść, ból, ale wszędzie byłaś na dnie – Ty. I nigdy nie myślałem (nigdy przed Tobą, ja swoje życie dzielę na dwa okresy – przed Tobą i z Tobą), że miłość może być tak przytłaczającą, powiedziałbym niemęską, potęgą. Trudno mi znaleźć lepsze określenie. A piszę Ci to po to, żeby z Tobą rozmawiać. Chętnie bym Ci to powiedział. I jeszcze raz bym się zdziwił, że przyszłaś do mnie.
***
[...] ...Kiedy będziemy razem, będę Ci opowiadał bardzo dziwne rzeczy, które układam co wieczora. Nie piszę Ci o nich, bo nie umiem. Będę Ci też opisywał najprostsze przedmioty – one tak zmieniają treść i tak się umieją dostosować do człowieka!
A myślę też, że wybiję Ci z głowy owe wyczerpujące i nerwowe życie. I tych, z którymi grywasz w brydża. Życie i bez szukania go jest tak wyczerpujące, że człowiek boi się, iż może przestać żyć. [...]
***
Aha. Zgaś nocną lampkę i jeszcze pomyśl o mnie.
Tadeusz
Niedyskrecje pocztowe. Korespondencja Tadeusza Borowskiego, oprac. Tadeusz Drewnowski, Prószyński i S-ka 2001, s.  113-116.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Odcinek 152: Tadeusz Borowski, 1943 rok

List Tadeusza Borowskiego do rodziców

Oświęcim, 21 listopada 1943 roku
Kochani Rodzice, Wasz już pełnoletni syn pozdrawia Was z całego serca. Uczę się poznawać życie, by umieć stawić czoła przyszłości. Sam nie zmieniłem się zupełnie. Jestem zawsze miękki i lekkomyślny. Być może jest to sprzeczność, ale z tą wielką do Was tęsknotą łatwiej jest żyć, gdyż daje ona nadzieję na powrót do domu. U nas jest także zimno i często pada, ale to nic nie szkodzi. Noce stały się już długie, tak że myślę wiele o Was, o Tuśce [narzeczona, Maria Rundo] i o przyjaciołach. Chciałbym bardzo napisać do nich osobno, mogę jednak tylko zbiorowo ich pozdrowić. Szczególne pozdrowienia ode mnie dla Staszka i Zofii. Wiem, ile trudów poświęca Zofia, żeby mi pomóc. Julek, do Ciebie tylko kilka słów: jestem Tobie bardzo, bardzo wdzięczny. U mnie wszystko w porządku. Właśnie w dniu urodzin otrzymałem dwie paczuszki (Na marginesie: do nr. 40 wszystko dobrze opakowane i w najlepszym porządku, ciasto było extra, sardynki pierwszorzędne, bardzo dziękuję za adresy). Jestem zdrów, brakuje mi tylko domu. Nie zapomnijcie napisać do Tusi na jej imieniny 8 XII, życzyć jej cierpliwości i odwagi i przesłać moje pozdrowienia dla Mamy Tuśki
Tadeusz Borowski
Tadeusz Borowski z rodzicami, Olszyn, 1946 rok.
Niedyskrecje pocztowe. Korespondencja Tadeusza Borowskiego, oprac. Tadeusz Drewnowski, Prószyński i S-ka 2001, s. 27–28.

wtorek, 12 lipca 2011

Odcinek 20: Tadeusz Borowski, 1946 rok

List Tadeusza Borowskiego do narzeczonej, Marii Rundo, ewakuowanej z obozu Ravensbruck do Szwecji

Warszawa, 12 lipca 1946 roku
Kochana, tak bardzo chciałbym dostać od Ciebie choć słowo. Wysłałem do Ciebie dwie depesze i list - nie wiem, co dostałaś. Gorzej, bo zupełnie nie wiem, co zamierzasz robić i czy spotkamy się w życiu. Czuję, że jeśli nie spotkamy się, moje życie będzie zmarnowane. Bardzo odczuwam brak Ciebie - tak, jakbym nie był sobą. Może mi nie wierzysz - inaczej nigdy pisał nie będę. Trudno mi się zdobyć na obojętne słowa, których być może chcesz. Nie potrafię.
Wszyscy - Twoja i Moja Matka, Baśka, mój Ojciec, wszyscy nasi przyjaciele - Maria, Jerzy, Czesław, Piotr etc. - uważamy, że powinnaś być z nami. Nie wierz temu, co piszą o Polsce - jest w tym dużo histerii i niezdrowego niepokoju, zupełnie niepotrzebnego. W każdym razie frazes o odbudowie nie jest tylko frazesem. Są gruzy, także moralne. Trudno - to była wojna. U nas była w najgorszej postaci. Nie, nie zmieniłem się w niczym. Ale pragnę być uczciwym. Pisałem Ci, dlaczego wróciłem. Powtórzę Ci raz jeszcze: uważam, że dobrze uczyniłem. Ten kraj trzeba zobaczyć, żeby weń uwierzyć. I żeby wróciła miłość do czegoś, co ogólnikowo nazywamy Polską. Są to sprawy wstydliwe i może mówię o nich komunałami. Wybacz mi.
Po trochu uczę się. Po trochu piszę. W tej chwili jest na literaturę koniunktura jak nigdy jeszcze: brak zupełny ludzi. Staram się robić rzeczy dobre. Trudno mi. Warunki materialne mam dobre. Baśka stara się osiedlić w Warszawie. Ja na razie nie mam mieszkania, tylko pokój na Rozbrat. Coś a la Skaryszewska, ale to się wyklaruje. Jest za to świetne locum w Olsztynie i w Łodzi. Od jesieni będę miał coś w stolicy jako asystent Krzyżanowskiego. Poza tym posad jest do cholery i dobre, tylko szkoda mi marnować czasu. Wolę pisać, selekcjonować i czasami coś drukować. To jest najlepsza droga - prócz Ciebie, bo ty jesteś najdroższa, miła moja.
Jeśli możesz - odpisz. Tak bardzo chciałbym dostać od Ciebie - choćby jedno słowo!
Tadeusz
Tadeusz Borowski (pierwszy z lewej) 
i Maria Rundo (trzecia z lewej) 
na warszawskiej Pradze, 1941 rok

Niedyskrecje pocztowe. Korespondencja Tadeusza Borowskiego, oprac. Tadeusz Drewnowski, Prószyński i S-ka 2001, s. 148.