Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bliziński Józef. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bliziński Józef. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 kwietnia 2014

Odcinek 1007: Józef Bliziński, 1881 rok

List Józefa Blizińskiego do Władysława Bełzy

Ustrzyki, 3 kwietnia 1881 roku
Kufer podróżny z przełomu XIX i XX wieku.
Kochany Władeczku!
Ledwie przyjechałem, a właściwie jeszcze nie przyjechałem, bo zostałem na noc w Ustrzykach (niech zobaczy stempel pocztowy i nie łże w pamiętnikach), a już piszę, i to nie z czułości, tylko w interesie. Znowu mnie spotkała strata, jak onego czasu z kapeluszem. W Ustrzykach odebrałem kuferek otwarty i zawięzany przy zamku sznurkiem. Zrewidowawszy rzeczy, znalazłem brak jednej pary nowo kupionych u Schajera kolorowych skarpetek, jeszcze z przylepioną kartką sklepową, i nożyczek, które umyślnie wziąłem do wyszlifowania. Drugie dwie pary skarpetek zostały i inne drobiazgi. Wobec portiera, który mi oddawał rzeczy, zamknąłem jak najlepiej na powrót kuferek, widać był otworzony wytrychem. Nie zamkniętym być nie mógł, bo byliby nie przyjęli we Lwowie, zwłaszcza że zamyka się tylko na kluczyk bez pasków. Widocznie pomiędzy konduktorami jest jakiś złodziej, który sobie po trochu dla niezwracania zbytecznej uwagi i systematycznie dokonywa kradzieże. Nie chodzi mi już o odzyskanie straty, bo to zdaje się niepodobieństwem, ale o zwrócenie uwagi Dyrekcji i o przedsięwzięcie kroków dla odkrycia złodzieja — wreszcie o zrobienie hałasu, bo nie chodzi już o moje 3 reńskie, ale o bezpieczeństwo publiczne. Wiecie, którym pociągiem jechałem, zatem mogą dojść, którzy jechali konduktorowie. Na której linii dokonano kradzieży, trudno wnioskować. Poprzednią razą jechałem tylko do Przemyśla, gdzie dostrzegłem stratę kapelusza i o co robiłem daremną reklamację na ręce Szukiewicza, dyrektora czy naczelnika ekspedycji d[rogi] ż[elaznej] łupkowskiej. Obecnie wydaje mi się podejrzanym, że pomimo mojego żądania zwlekano mi wydanie pakunków, póki pociąg nie ruszył — a że było na stacji, czyli przed stacją, koło wagonów zupełnie ciemno, więc nie widziałem pakunków i nie mogłem dostrzec, że kuferek był nie zamknięty. Pociąg stał przeszło pół godziny. Zresztą jeżeliby trzeba było, dostarczyłbym więcej szczegółów. Otóż czyby nie można było napisać o tym, a swoją drogą udać się do Dyrekcji z żądaniem śledztwa i ukrócenia nadużycia — może by to zrobił Miłaszewski junior. Zróbcie to zaraz, mój drogi, i podajcie skargę do Dyrekcji w moim imieniu. Serdecznie będę wdzięcznym. Więcej nie piszę, bo mi spieszno do domu, tylko ściskam serdecznie.

Wasz szczery druh
Józef Bliziński

Józef Bliziński, Listy, oprac. Aleksander Żyga, Wydawnictwo Literackie 1975, s. 260-261.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Odcinek 776: Józef Bliziński, 1879 rok

List Józefa Blizińskiego do Władysława Bełzy

Bóbrka, dnia 15 sierpnia 1879 roku
Władysław Bełza.
Kochany Władeczku!
Hej, hej, gdzie się to owe czasy podziały, gdy takie dwie znakomitości, jak Wy i ja, periodycznie co parę miesięcy dostarczaliśmy sobie wzajemnie autografów, o które kiedyś amatorowie tych drogocennych pozostałości rozbijać się będą? Cóż powie potomność, dostrzegłszy w naszej korespondencji trzymiesięczną przerwę? Jakież stąd pole do najdzikszych wniosków! Zaprawdę, opatrzmy się, póki czas. Pierwszy daję do tego przykład, przerywając milczenie, chociaż wina nie z mojej strony, bo diabliż wiedzieli, gdzie Was szukać? Dochodziły mnie tylko oderwane głosy, luźne wzmianki po pismach, opiewające znane światu Wasze inicjatorstwo: Wyobrażam sobie, co się Władeczek napocił, nim zorganizował jakąś partyjkę, owacyjkę itp., jak następnie krył się w ustępowe miejsca celem snucia z siebie jedwabnych rymów, jak wreszcie wypowiedziawszy, co miał na wątróbce, ulatniał się w najstosowniejszej drwili, to jest właśnie, gdy zabawa dochodziła do pełni rozwoju! Hej, hej!... Ale ad rem. Nie powiem, abym rzeczywiście list niniejszy pisał dla wyżej przytoczonych powodów, to jest w interesie potomności. Tak nie jest. Interes jest mój własny i oto jak się rzecz ma cała:
Odbywacie co rok podróże, kręcicie się tu i ówdzie, stąd więc wnoszę, że lubicie letnie wycieczki. Ja je także lubię (to jest nie jaje, tylko podróże), ale z konieczności siedzę w domu. Miałem właśnie teraz być we Lwowie, ale w tych dniach musiałem z polecenia fakultetu medycznego wyprawić moje żonisko poczciwe do Ostendy, co pochłonęło całą rozporządzalną gotówkę. Jestem więc samotny słomiany wdowiec.
Józef Bliziński.
Czybyście się nie zlitowali nad tą moją sytuacją i nie przyjechali do mnie choć na parę dni — dawnoście mi to obiecali — a może byście przybrali sobie socjusza z naszego literacko-artystycznego bractwa — nie wiem, kto tam jest do wzięcia, bo to wszystko podobno się porozjeżdżało. Szkoda, że nie znam żadnego z lwowskich mistrzów ołówka; prosiłbym go o zeszkicowanie z rozmaitych punktów mojej Bóbrki-Damazówki, jak ją sąsiedzi przezwali. No jakże? przyjedziecie? Sądzę, że bylebyście mieli dobrą wolę, jest to możebnym. Kolej, zdaje mi się, możecie mieć bezpłatnie, od kolei ja Was zabiorę, więc kosztów prawie nie będzie — aż powrotem może bym Was sam odwiózł do Lwowa, nb. jeżeli mnie który u siebie przytuli, bo na hotel nie mam. Jeżeli mi zrobicie przyjemność, o którą proszę, to donieście zawczasu, którego dnia i godziny przyjedziecie do Ustrzyk, a ja będę czekał z końmi. Tylko zawczasu powiadam, że u mnie teraz po kawalersku, więc lukullusowskich uczt nie będzie ani wygód, jakie być mogą, gdy gospodyni domu pamięta o gościach. Sądzę jednak, że z Wami nie potrzebuję robić ceremonij —
Czekam odpowiedzi i ściskam najserdeczniej
Wasz
Józef Bl[iziński]
Że też nie napisaliście do mnie ani słóweczka z Iwonicza — miałem ochotę tam przyjechać na jaki dzień lub dwa, ale nie wiedziałem, kiedy. Tęskno mi bez Waszego oblicza, którego nie oglądałem już blisko dwa lata. Jak nie przyjedziecie, to z desperacji pojadę sam do Lwowa, choćby się przyszło w Żydy zastawić — tylko donieście mi, czy jesteście, bo cóż bym ja sam począł bez Władka?
Czybyście nie mogli jakim sposobem dostać dla mnie ostatniego, jaki wyszedł przed zamknięciem, numeru śp. „Ruchu Literackiego", tj. 32-go z dnia 10 sierpnia 18782. Jest mi koniecznie potrzebny i byłbym serdecznie wdzięcznym, gdybyście mi go dostarczyli.
Józef Bliziński, Listy, oprac. Aleksander Żyga, Wydawnictwo Literackie 1975, s. 215-216.

czwartek, 28 marca 2013

Odcinek 645: Józef Bliziński, 1878 rok

List Józefa Blizińskiego do Władysława Bełzy

Bóbrka, dnia 28 marca 1878 roku
Józef Bliziński.
Kochany Panie Władeczku
Na miłość boską, zróbcie mi jedną przysługę — starajcie się w te pędy zobaczyć z doktorem którym znajomym, np. z Dębickim — jeżeli z Dębickim, to uściskajcie Go ode mnie i proście o to, co niżej:
Piszę powiastkę i koniecznie mi są potrzebne niektóre wiadomości z medycyny, mianowicie co do chorób gwałtownych, jak apopleksja, paraliż itp., na które mają wpływ wypadki, interesa etc. Przed kilku laty widziałem w Kujawach u jednego proboszcza jakąś książkę pod tytułem specjalnym na fika czy sica, srakakastyka czy coś, dziełko policyjno-księżo-medyczne, głupstwo wierutne, ale właśnie mnie takie potrzebne. Jest tam opis przebiegu każdej choroby, jej oznak i „przebiegu śmiertelnego", niby żeby ksiądz przybywszy do chorego wiedział, czy ten obowiązany już umierać. Podług tego dzieła każda choroba, bodaj prosty ból zębów, ma przebieg śmiertelny, którego oznaki łatwo dostrzec podług przepisu. Nie mogę sobie w żaden sposób przypomnieć tytułu i na próżno przejrzałem wszystkie katalogi, jakie posiadam. Ale może Dębicki zna to opus. Jeżeli zaś nie zna, to niech mi wskaże jaki wykład, podręcznik czy coś podobnego chorób w rodzaju wyżej wymienionych — byleby nie za duże i niedrogie, bo gdy wskaże, to raczcie zaraz, nie zwlekając, przysłać mi za pobraniem pocztowym — a gdyby się dało tak skąd pożyczyć, to jeszcze lepiej — odesłałbym za parę dni — ale jeżeli nie, to już kupię, bo mi to koniecznie potrzebne. Mój złoty, zróbcie mi to zaraz.
„Strzechy" zeszyty 5 i 6 razem odebrałem w dniu wczorajszym dopiero.
Donieście mi, kiedy ostatni termin i dokąd należy posłać złr 3 na medal dla Kraszewskiego.
Odebraliście mój list onegdajszy?
Ściskam oburącz
Wasz serdeczny
J. Bliziński
PS. Jeżeliby nie było co innego, to może by mi się zdało: Batting Wiliam, Otyłość, sposoby jej powstawania, zapobiegania i leczenia. Poznań 8-ka, str. 30, 1865, albo Wolf Aleks[ander]. Uwagi nad fizjologią żółci. Rozprawa konkursowa etc. 8-ka, str. 28. Warszawa 1868.
W ostateczności może by mi się przydała: Starość, tylko że to, zdaje mi się, drogie, a nie mam ochoty dużo płacić.
Józef Bliziński, Listy, oprac. Aleksander Żyga, Wydawnictwo Literackie 1975, s. 174-175.