Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bachmann Ingeborg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bachmann Ingeborg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 września 2012

Odcinek 461: Ingeborg Bachmann, 1951 rok

Niewysłany list Ingeborg Bachmann do Paula Celan

Wiedeń, 25 września 1951 roku
Ingeborg Bachmann i Paul Celan.
Drogi Paulu,
W najbliższych dniach chcę odesłać Ci pierścionek, który dałeś mi zeszłego roku; nie jestem tylko pewna, czy mogę [go] zwyczajnie powierzyć poczcie, czy też odczekać, aż ktoś będzie jechał do Paryża. Jak tylko się dowiem, napiszę, czy mogę obrać tę pierwszą, prostszą drogę.
Najpierw muszę powiedzieć, że teraz wreszcie miałam okazję widzieć się z Nani sam na sam; ujawniło się więc wiele rzeczy, wiele z tego, co bardzo chciałam wiedzieć.
Twoje życzenie, by odzyskać pierścionek, mniej mnie przy tym zaskoczyło niż wspomnienia, jakie z nim wiążesz. Zrozumiałabym przecież, że bardzo zależy Ci na tym, by zachować tę rodzinną pamiątkę i już choćby z tego powodu nie zwlekałabym ani chwili ze zwrotem, na pewno zrozumiałabym wszystko dobrze i nie czułabym się urażona.
A tymczasem z aluzji Nani, zresztą bardzo taktownych, wynikałoby, że któreś z nas, Ty albo ja, ma zmącone wspomnienia o przesłankach tego „podarku”. Podejrzenie pod moim adresem, jakie przy tym żywisz w sercu - a także wypowiadasz wobec Nani - wydaje mi się tak potworne, że teraz, dwa dni po tym, jak się o tym dowiedziałam, trudno mi zdobyć się na jasną myśl i nie okazywać ogarniającej mnie goryczy i rozpaczy.
Paulu, czy naprawdę sądzisz, że mogłam ten pierścionek, którego historię znałam - a ta historia jest dla mnie święta, i przy wszystkich zarzutach, jakie mi czyniłeś, tego przecież nie mogłeś mi zarzucać - przywłaszczyć sobie przez kaprys, bo go zobaczyłam i spodobał mi się? Nie zamierzam się przed Tobą usprawiedliwiać, nie chcę upierać się przy swojej racji, bo tu nie chodzi, w każdym razie z mojej strony, o Ciebie i o mnie - tylko o to, czy to, co sobą przedstawiam, może ostać się wobec tego, co przedstawia sobą ten pierścionek. I mogę Ci tylko powiedzieć, że wobec zmarłych, którzy ten pierścionek nosili, mam czyste sumienie. Przyjęłam go i nosiłam albo przechowywałam jako dar od Ciebie, zawsze ze świadomością jego znaczenia.
Dziś wiele rzeczy rozumiem lepiej: wiem, że czujesz do mnie odrazę i głęboką nieufność; i żal mi Ciebie - bo nie znajduję żadnej drogi do Twojej nieufności - i nigdy jej nie zrozumiem - żal mi Ciebie, bo żeby przeboleć zawód, musisz tak strasznie, we własnych i w cudzych oczach, niszczyć kogoś, kto Ci ten zawód sprawił.
Że mimo wszystko Cię kocham, to teraz już moja sprawa. W każdym razie nie będę usiłowała, jak Ty, w ten czy w inny sposób, wysuwając takie czy inne pretensje, rozprawić się z Tobą, zapomnieć o Tobie albo wyrzucić Cię z mego serca; dziś wiem, że może nigdy się z tym nie uporam, a jednak nie utracę nic z mojej dumy, i Ty będziesz kiedyś dumny, że nii1 niepokoją Cię już myśli o mnie, jak myśli o czymś bardzo złym.

Nie zapomnij, proszę, dać mi znać w sprawie wierszy; nie chciałabym, żeby nasze inne ustalenia ucierpiały wskutek naszych osobistych starć.  
Ingeborg Bachmann, Paul Celan, Czas serca. Listy, tłum. Małgorzata Łukasiewicz, Wydawnictwo a5 2010, s. 31-32.