Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Apollinaire Guillaume. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Apollinaire Guillaume. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 grudnia 2011

Odcinek 165: Guillaume Apollinaire, 1915 rok

List Guillaume'a Apollinaire'a do Madeleine Pagès

4 grudnia 1915 roku
Guillaume Apollinaire.
Kochanie, mam nareszcie Twoje dwa czarowne listy z 23 i 24 listopada. Te dwa listy odmieniły dla mnie transzeję. Z listu z 23-go wnioskuję, że napisałaś mi 22-go list rozkoszy, którego nie dostałem. Ponieważ zawsze potwierdzam odbiór listów, z łatwością możesz sprawdzić, czy wspomniałem Ci o nim i czy się mylę przypuszczając, że się zawieruszył. Jeśli się zgubił, zastąpisz go innym, dobrze?
Uwielbiam Cię. Tak, czuję Twoje pieszczoty, czuję przy mnie giętkie ciało mojej Madeleine, przytulam Cię do siebie, stanowimy jedność, czuję słodkie ciepło, które mnie przenika, miękkość Twoich nóg i rąk, które mnie obejmują, i odurzający zapach Twego ciała. Płynąca od Ciebie rozkosz jest moim uniesieniem w najgorętszej i najgłębszej pieszczocie. Uwielbiam Twoje giętkie biodra, Twój brzuch i piersi wystawione na moje pocałunki. Biorę Cię, kochanie z nadludzką siłą. Jestem Ciebie szaleńczo spragniony, Madelon, pochłaniam Cię. Uwielbiam Twoje paznokcie, delikatną porcelanę. Kocham Madeleine, mojego kameleona. 
Madeleine i Guillaume.
Kocham ostro zakończone paznokcie u Twoich rąk i okrągłe paznokcie u Twoich nóg. Uwielbiam Twoją szyję o ciepłej karnacji. Przypadnę z zapamiętaniem do tej szyi krągłej i giętkiej. Będę pochłaniał Twoje pukle, kochanie, oswobodzę je z upięcia Twego niskiego koka. Będę szaleńczo lizał Twoje  zmysłowe  nozdrza  drżące  jak  schwytany wróbel [...]
Zgłosiłem prośbę o urlop, pułkownik kazał mnie zapytać, czy mam rodzinę w Oranie albo czy jest to miejsce mego zamieszkania. Odpowiedziałem, że chciałbym tam pojechać do rodziny mojej narzeczonej, nauczycielki, w orańskim gimnazjum dla dziewcząt, i że mer Oranu może to poświadczyć. Spodziewam się, że to zrobi, skoro to prawda. Myślę, że przyznano by mi wówczas urlop dość szybko. Mogę tylko pragnąć, aby wojna skończyła się tak rychło jak przewidujesz, ale nie widzę jeszcze końca.
Zaczynam dzisiaj swoją piątą dobę w okopach. Błoto, osuwająca się ziemia, z którą dzień i noc trzeba walczyć jak Syzyf ze swoim głazem.
Uwielbiam Cię, kochanie, i Twoja miłość jest mi pociechą we wszystkim [...]
Gui.
Guillaume Apollinaire, Listy do Madeleine, tłum. Julia Hartwig, Wydawnictwo Literackie 1976, s. 289-290.

piątek, 5 sierpnia 2011

Odcinek 44: Guillaume Apollinaire, 1915 rok

List Guillaume'a Apollinaire'a do Madeleine Pagès
 
5 sierpnia 1915 roku
Madeleine Pagès
Moja uwielbiana Madeleine,
Równocześnie z dwoma listami z Oranu dostałem kartkę z Marsylii [bez daty], będę więc teraz miał, najdroższa, nowiny świeższe niż dawniej.
Z radością odpisuję z głębi mojej pieczary. Wysłałem małą przedawnioną książeczkę i aluminiową obsadkę wygodniejszą niż poprzednia.
Teraz, kiedy jesteśmy oboje w tej samej części świata, opóźnienia poczty będą mniejsze. Nie ma jednak takiej minuty, w której nie myślałbym namiętnie o Tobie i nie powinnaś się niczym trapić.
Masz o swoim niewolnictwie wyobrażenie, które powinno być moim, nie Twoim, inaczej będziesz tylko małą zbuntowaną służką. Tymczasem jest mi to obojętne. Moja najdroższa, tak świadoma siebie, należy do mnie. To najważniejsze z wszystkiego. Madeleine, jesteś wspaniałą zdobyczą, uwielbiam Cię do głębi, gdyż miłość nasza jest czymś najbardziej cudownym. Upodobanie fizyczne znaczy w niej nie więcej od muśnięcia, podczas kiedy duchowo i moralnie przenikamy się w sposób niezwykły. Przychodzi mi czasem na myśl Heloiza i Abelard. A przecież nie jestem Abelardem, daję Ci słowo. Twój sen był cudowny. Wyzwalam Cię i wyzwolę jeszcze ze wszystkiego, co może Cię krępować i jedyne moje marzenie to zastąpić sen.
Guillaume Apollinaire
Mimo wszystko nie powinnaś mieć o mnie przesadnego mniemania. Bierz mnie takim, jakim jestem: nie brzydki, ale z pewnością i nie urodziwy, o nie. Byłem dzieckiem dużej urody i ładny za młodu, ale teraz nie jestem już piękny. Nie niekształtny bynajmniej, bujna czupryna, ale często uważam się za prawie brzydkiego. I wiele wad. Zalety: nie jestem graczem ani pijakiem, poza tym poeta, to wszystko. Bardzo wesoły, z nagłymi przypływami smutku. Zdrowie wspaniałe, które wojna osłabiła i osłabi jeszcze. Ale żeby Cię kochać, zapał mój będzie niewyczerpany.
Oczywiście, mamy wiele wspólnych upodobań, ale żeby uprzedzić mnie jeszcze o swoich gustach, pisz mi o nich, zrobię, co możliwe, by mieć podobne, jednak za każdym razem, kiedy gusty nasze początkowo będą się różniły, powiadomię Cię, że z góry przyjmuję Twoje. Ale chcę zwracać Ci także uwagę na różnice, abyśmy uniknęli wysiłków zbyt kosztownych dla naszych osobowości, a raczej, by nie było między nami żadnego kłamstwa. Pisz mi o swoich gustach, snach, upodobaniach, pieszczotach, jakie Ci się marzą we śnie, zrób dla mnie wyimaginowany portret Twego władcy.
Lody poziomkowe będą lepsze, kiedy będą to lody a la Madeleine rozpuszczone w moich ustach.
Nasz sekret jest najpiękniejszym z sekretów.
I na mapie czułości nie ma już etapów. Zajmujemy wszystkie ważne punkty strategiczne.
Ale tak jak we śnie biorę Cię w ramiona, całuję Twoje włosy i cudowne usta, których piękny wykrój przypomniała mi karta z Marsylii, ich łuk, łuk Miłości samej, dla której chcę żyć i umierać.
Gui.
Guillaume Apollinaire, Listy do Madeleine, tłum. Julia Hartwig, Wydawnictwo Literackie 1976, s. 86-87.