Odcinek 2122: Lena Muchina, 1942 rok


Z dziennika Leny Muchiny, uczennicy z oblężonego Leningradu
5 marca 1942 roku

Lena Muchina.
Wkrótce Dzień Kobiet. Pogoda jest słoneczna, ale mroźna. Racji chleba nam jeszcze nie zwiększyli. Gdy sobie pomyślę, ile już przeżyłam, ogarnia mnie strach, a zarazem radość, że najgorsze już minęło. Przeżyłam to i jedyna z naszej trójki pozostałam przy życiu. Gdyby dostawy żywności spóźniły się jeszcze o pół miesiąca, to ja również, w ślad za Aką i mamą, pojechałabym na ulicę Marata 76. Marata 76! Ten złowieszczy adres poznało wielu leningradczyków. Ja ocalałam i chcę żyć. Więc nie powinnam tu zostać. Muszę pojechać do miasta Gorki, tam jest Żenia. [...]
Teraz plan moich działań jest następujący: wyślę do Żeni kolejny telegram, a potem będę się starała dotrzeć do miasta Gorki. [...] Jeśli zostanę tutaj, będzie mi bardzo ciężko. Pracować byłoby mi teraz bardzo trudno, jestem strasznie osłabiona, jeśli zaś pozostanę bezrobotna, zaliczona do kategorii tych, którzy nie pracują, narzucą mi obowiązek pracy i w ten sposób zadręczą. Zacznie się wiosna, zrobi się cieplej, roztopią się nieczystości, będzie mnóstwo roboty, a może jeszcze popędzą na cmentarz, do zakopywania trupów, i nas też wykończą. O nie, muszę jechać do Żeni. Żenia pisze, że żyje się im znośnie, nawet dobrze jak na dzisiejsze czasy. Mogłabym tam trochę się podkarmić, wzmocnić się i iść do pracy, tam pracować, a mieszkać z Żenią lub z Niurą. Przecież są mi bliskie, kochają mnie i z pewnością nie wypędzą. [...]
Serce mi się kraje, gdy wspominam mamę. Wciąż mi się wydaje; że wyjechała tylko na krótko, załatwi swoje sprawy i lada chwila wróci. Jakże chce mi się jeść. Czy rzeczywiście nie zwiększą nam racji chleba? Jakże mi obrzydła ta półgłodowa wegetacja! Jednak pracować teraz nie mogę, nie dam rady, jestem zbyt słaba. Do Żeni, tylko do Żeni powinnam jechać, tam znajdę ratunek.
Mamo, mamusiu, nie wytrzymałaś tego i straciłaś życie. Mamusiu, mamciu, moja najdroższa! Boże, jaki okrutny jest los, tak przecież chciałaś żyć. Umarłaś odważnie. Byłaś bardzo silna duchem, ale, niestety, zbyt słabe miałaś ciało. Mamusiu, umarłaś, słabłaś z każdym dniem, ale bez jednej łzy, bez skarg i jęków, starałaś się mnie pocieszyć, nawet żartowałaś. Pamiętam, że 5 lutego jeszcze wstawałaś. Podczas gdy ja biegałam od kolejki do kolejki, ty przygotowywałaś drwa na rozpałkę. Po obiedzie spokojnie powiedziałaś, że teraz położysz się, żeby trochę odpocząć. Położyłaś się, poprosiłaś, żebym cię przykryła twoim paltem, i... już więcej nie wstawałaś. [...]
Lena Muchina, Dziennik czasu blokady. Zapiski nastolatki z oblężonego Leningradu, tłum. Alicja Wołodźko-Butkiewicz, Świat Książki 2014, s. 199–200.

Komentarze