Odcinek 2118: Jarosław Iwaszkiewicz, 1958 rok

Z dzienników Jarosława Iwaszkiewicza
20 lutego 1958 roku

Jak przeglądam za sobą wszystkie moje imieniny, chyba nie
Jarosław Iwaszkiewicz jako poseł, 1957 rok,
fot. Zbyszko Siemaszko, ze zbiorów NAC.
znajdę równie samotnych jak dziś. Nawet w 1936 roku (dwadzieścia dwa lata temu!) jakoś coś się zrobiło, córki mi przyniosły klasyczne rysunki i było jakoś lżej. Nie wzdycham do tego, co było cztery lata temu, to było niepotrzebne i zbyt „pyszne”. Prawdziwy pisarz nigdy by na to nie pozwolił. Wtedy zresztą nie byłem jeszcze prawdziwym pisarzem i powiedziałem prawdę, że jeszcze nic nie napisałem. Dopiero od pierwszego tomu Sławy i chwały zaczyna się moje prawdziwe pisarstwo. Ale tu nie chodzi o sprawy pisarskie. Nigdy po ludzku nie było mi w ten dzień tak smutno jak dzisiaj. Może właśnie w 1937 roku tylko. Ale mam te same troski co wtedy i jeszcze trochę więcej. Stan nerwów Hani bardzo ciężki. Trudno jest wytrzymać – trzy dni, które ona była na Stawisku przed wyjazdem moim do Rabki, były straszne. Córki takie strasznie obce i obojętne. Zadowoliły się dziś depeszami. Nawet Teresa nie osobną, ale wspólną z Hanią. A przecież jeżeli się kogoś kocha, to się do niego nie depeszuje – tylko pisze. Ale nawet sobie nie mógłbym wyobrazić listu na przykład od Marysi. Drugi wielki smutek to Jurek. Nie miałem nic od niego, chociaż obiecał napisać w poniedziałek zaraz po wizycie u lekarza. Zresztą jest mi wszystko jedno, czy pisze, czy nie pisze. Mam ciągle to okropne wrażenie, że on przefajdał życie. Przez swą lekkomyślność zatracił tę cherubińską urodę, swoje zdolności organizacyjne, swóją inteligencję, swój niezwykły, taki spokojny charakter, żonę, dziecko, przyjaciela. Wszystko tak jakoś głupio przepuścić. I co on z tego ma? Patrzę na jego fotografię (żadna z jego fotografii nawet w części nie oddaje tej fascynującej urody) co chwila, postawiłem sobie ją tak, aby moje oczy padały na nią zaraz po przebudzeniu – i powiadam sobie: co ci po tym? [...]

Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1956– 1963, oprac. Agnieszka i Robert Papiescy, Radosław Romaniuk, Czytelnik 2010, s. 201.

Komentarze

Prześlij komentarz