Odcinek 2116: Tadeusz Boy-Żeleński, 1921 rok

List Tadeusza Boya-Żeleńskiego do Wacława Borowego
Kraków, 28 stycznia 1921 roku

Kochany Panie, dziękuję za b. miły list. [...] Dziękuję bardzo za interesujące uwagi w sprawie przekładów. Co do Brantôme’a, to od dawna sobie myślałem, że z punktu lingwisty to tam musi jechać skandal na skandalu [...]. Ale w gruncie nie chodziło mi bardzo o ścisłość i myślę nawet, że gdyby nawet dało się to spuryfikować, toby może rzecz straciła na zabawności, i że wobec monotonii treści trzeba było ją ożywiać błazeństwem językowym.
Wacław Borowy, ok. 1919 roku.
Bardziej mnie bolą inne rzeczy, ciągle jestem w fazie ostrego katzenjammeru poprawiając jeden tom po drugim do drugiego wydania. Dużo się nauczyłem w „międzyczasie”, ale dużo zaniedbań też wynika z tego, że nie przepisywałem. Mam zwyczaj pierwszą redakcję robić byle jak, tak szybko jak pióro nadąży, boby mnie inaczej nudziło, i dopiero w drugiej redakcji gruntownie stylowo wyporządzać — otóż przy poprawianiu na tym samym skrypcie ogarnia po jakimś czasie znużenie, zatraca się świadomość polszczyzny i wiele rzeczy się puszcza — a w korekcie niepodobna już radykalnie zmieniać — natomiast przepisując, już ręka dęba staje przed powtórnym napisaniem wadliwego zwrotu. Dlatego sądzę, że ostatnie rzeczy będą znacznie poprawnie j sze.
Jest też wielka różnica w epokach — staroświeckie gawędziarstwo albo znów „ozdobny” styl romantyczny mają swoje odpowiedniki po polsku, ale są niektóre rzeczy tak gęste i precyzyjne intelektualnie, że nigdy nie miały po polsku swego odpowiednika — i w tych jest ogromna trudność, żeby zachować wiernie i bogactwo myśli, i ton stylu, i żeby to wszystko było po polsku.
Masę jest przy tym po prostu truc’ów, których dopiero człowiek się uczy stopniowo.
Słowem, nastrój mój jest taki, że uważam to za cud boski, że mi to tak przyschło i że mnie dotąd ktoś gruntownie nie oporządził, i dopiero będę kontent, kiedy wszystko będę mógł ujrzeć w drugim radykalnie poprawionym wydaniu (tj. rzeczy prozą). [...]
Bardzo serdecznie proszę na przyszłość o komunikowanie mi też usterek, które pan zauważy, tak jak w tym liście, i bardzo proszę o ten „negatywny materiał”. Będzie on dla mnie łagodnym klapsem dobrej matki po tym mordobiciu, jakie sam sobie codziennie teraz aplikuję. Tak mówię to panu jak księdzu na spowiedzi.
Serdeczny uścisk dłoni.
Boy
Czy Biblioteka Polska przesyła Panu egzemplarze moich rzeczy?

Tadeusz Żeleński „Boy”, Listy, oprac. Barbara Winklowa, Państwowy Instytut Wydawniczy 1972, s. 165–166.

Komentarze

  1. "Będzie on dla mnie łagodnym klapsem dobrej matki po tym mordobiciu, jakie sam sobie codziennie teraz aplikuję.". Gdzież są teraz aplikujący sobie mordobicia tłumacze i korektorzy? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pardą, są tacy, co sobie aplikują :P

      Usuń
    2. Pisałem, pomijając oczywistości, a odnosząc się do rzeczy czytanych w przeciągu kwartału :) O temacie poruszonym przez KM nawet nie wspomnę :P

      Usuń
    3. No, KM trafiła na ekstremum :) Ale fakt, zdarza się, sam właśnie z 0łówkiem w ręku czytam jedną książkę.

      Usuń
    4. Mnie się nie chce, choć czasem mi coś w czytanej pozycji zazgrzyta. No, chyba że trafię na ekstremum właśnie, to zdarza mi się piętnować. Nawet publicznie :P

      Usuń
    5. Szczególnie lubię, jak piętnujesz publicznie :)

      Usuń
    6. Dobrze, że jestem niszowym grafomanem, bo inaczej zaraz bym się musiał nasłuchać o braku warsztatu, wykształcenia i ogólnym braku uprawnień do takich akcji :) A tak to po cichu dołączam do rzeszy bezimiennych ekspertów od wszystkiego :P

      Usuń
    7. Idź Ty, niszowy grafoman, myślałby kto :D

      Usuń
    8. Reich-Ranicki to ze mnie nie jest :P

      Usuń
    9. Szkoda, przydałby się chociaż jeden :D

      Usuń
    10. Są przecież poważni blogerzy. Z tytułami naukowymi :P

      Usuń
    11. Ale żaden nie ma mocy utrącić grafomana ani wypromować zdolnego.

      Usuń
    12. Taka karma. Nawet nie chcę myśleć, że mógłbym mieć taką moc sprawczą. Zresztą bywało, że znani namaszczali również grafomanów. I nie wnikam w powody :P

      Usuń
    13. Dlatego przydałby się ktoś bezkompromisowy z ciętym językiem.

      Usuń

Prześlij komentarz