Odcinek 2109: Maria Dąbrowska, 1953 rok

Z dzienników Marii Dąbrowskiej
12 stycznia 1953 roku. Poniedziałek.
Całą noc padał gęsty śnieg, przy niedużym, ale zdecydowanym mrozie. Stopień przyodziania drzew bielą jeszcze się wzmógł, choć zdawało się, że nie mogą już być potężniej w biel zakute. Zima jak na efektownych reklamach turystycznych. Brak tylko jeszcze słońca, ale na nowiku pewno się pięknie wypogodzi.
Tu śniadania przynoszą do pokoju, wskutek tego wstajemy później, a nie wychodzimy nigdy przed 10-tą, często dopiero koło 11-tej.
Dziś wyszłam na Krupówki kupić papierosów i miodu, który tu mają w jednym prywatnym sklepiku, przewyborny, dziwnego, szaro-zielonkawego koloru. Kupiłam też andrutów i w aptece różnych lekarstw. Wracając spotkałam Annę i Tulcię, które mi wyszły na przeciw. Tulcia dojechała na nartach prawie do samego miasta. Będzie niebawem dobrze jeździć, bo jest odważna, ambitna i zawzięta w uprawianiu tego sportu.
Po południu spałam z Anną, a Tulta bawiła się w ich pokoju z córeczką kucharki. Po kolacji Anna z Tulcią do „Anny-Marii” odwiedzić ową panią Słoniewską.
Anna Kowalska z córką Tulą i Maria Dąbrowska.
Zostałam sama, pokończyłam zaczęte listy i siadłam do tych notatek. Tula dostała tu już dwa listy: od Piotrusia Parand[owskiego] i od Joanny Olczakówny. My nie mamy żadnej korespondencji, Anna dotąd nic z domu, ja tylko na moje listy w sprawach domowych – odpowiedź od Erazma i Kowalewa. Z przerażeniem widzę, jak robi się pusto koło mnie. Całe moje życie osobiste, mężowie, kochankowie, większość rodziny pod ziemią, nie jestem już przedmiotem niczyjego osobistego zainteresowania, bo i dla Anny Tulcia staje się coraz bardziej głównym ośrodkiem życia. Zainteresowań mną jako pisarką nie liczę, to nie daje nawet cienia tego szczęścia, jakim żyłam, gdy mnie kochano i lubiono dla mnie samej, nie dbając o to, czy piszę albo nie piszę. Ale za człowiekiem żywym, tak jak i za pogrzebem. Z początku idą tłumy, potem rzedną, do końca idzie już tylko kilka osób.

Maria Dąbrowska, Dzienniki 1914–1965, Instytut Badań Literackich.

Komentarze