Odcinek 2105: James Stanier Clarke, 1815 rok

List Jamesa Staniera Clarke’a, kapelana księcia Walii, do Jane Austen
Carlton House, czwartek, 21 grudnia 1815 roku

Wielce Szanowna Pani
List, którym w łaskawości swojej zechciała mnie Pani zaszczycić, przesłano za mną do Kentu, gdzie chronię się przed zgiełkiem i tumultem w pewnej wiosce, Chiddingstone nieopodal Sevenoaks, wzmacniając ducha przed zimową kampanią i gromadząc siły niezbędne do zniesienia ran od noży, które niejeden Shylock już ostrzy, gotów mi wyciąć z serca więcej niźli funt ciała, gdy tylko Jakub II” ujrzy światło dzienne.
W poniedziałek wyjeżdżam do lorda Egremonta w Petworth, gdzie pochwały na cześć Łaskawej Pani rozbrzmiewają od dawna, jak to Jej się słusznie należy. Następnie przez parę wieczorów oglądać będę towarzystwo w Pawilonie, za czym powrócę, aby w kaplicy Park Street na Green St. wygłosić kazanie na Święto Dziękczynienia.
James Stanier Clarke, rys. John Russell.
Okazała Pani wielką łaskawość, przesyłając mi „Emmę”, na którą w żadnym razie nie zasłużyłem. Podążyła do księcia regenta. Przeczytałem zaledwie parę stronic, które szczerze mnie zachwyciły – ileż tam naturalności – i doskonałe pochwycenie charakteru w każdym opisywanym przedmiocie.
Zaklinam Panią, aby pisała dalej i nakłoniła wszystkich swoich przyjaciół do podsyłania Jej pomocnych szkiców – oraz memoires pour servir, jak to określają Francuzi. Proszę zaprezentować nam angielskiego duchownego wedle własnej fantazji – można wnieść tu wiele nowego – proszę unaocznić, Łaskawa Pani, ile dobra przyniosłoby całkowite zniesienie dziesięciny, i opisać go grzebiącego własną matkę – jak ja to czyniłem – gdyż zwierzchnik duchowy parafii, w której zmarła, nie okazał jej szczątkom należnej czci. Po dziś dzień nie zdołałem otrząsnąć się z szoku. Proszę posłać swego duchownego na morze, czyniąc go przyjacielem powiązanej z dworem znakomitości z kręgów marynarki – w ten sposób zyska Pani, jak Le Sage, możność wprowadzenia wielu ciekawych scen i zajmujących postaci.
Lecz proszę mi darować, nie potrafię pisząc do Pani wyzbyć się chęci podsycania Jej geniuszu – czego, obawiam się, dokazać nie umiem bez nadużycia Jej cierpliwości i dobroci.
Zobowiązałem pana Murraya, aby, o ile to możliwe, wystarał się o dwa dziełka, które ośmieliłem się wydać z czasów pobytu na morzu: kazania, którem pisał i głosił na oceanie, oraz rzecz, w której opisałem katastrofę statku sokolników.
Proszę Łaskawą Panią, aby pamiętała, iż prócz celi w Carlton House posiadam też drugą, o którą dr Barne wystarał mi się na Golden Square pod nr. 37, gdzie też często szukam schronienia. Jest tam niewielka biblioteczka do dyspozycji Łaskawej Pani – a gdyby celka mogła przysłużyć się Łaskawej Pani jako stacja podróżna na czas pobytu w mieście, byłbym wprost uszczęśliwiony. Służąca moja jest stale na miejscu. [...]
Kreślę się z całym szacunkiem dla Łaskawej Pani
J.S. Clarke.
Listy wybrane Jane Austen, wybór R.W. Chapman, tłum. Jolanta Kozak, Prószyński i S-ka 1998, s. 169–170

Komentarze