Odcinek 2104: Maria de Sévigne, 1670 rok

List Marii markizy de Sévigne do Emmanuela Coulanges’a
Paryż, piątek 19 grudnia [1670 roku]
Spaść z obłoków na ziemię — to właśnie stało się wczoraj
Antoine Nompar de Caumont,
książę de Lauzun, mal. Alexis Simon Belle
wieczór w Tuileriach. Ale trzeba zacząć od początku. Wiecie o radościach, uniesieniach, zachwytach księżniczki i jej szczęsnego wybrańca. Sprawę ogłoszono w poniedziałek. Wtorek zeszedł na gadaniu, zdumiewaniu się, komplementach. We środę księżniczka uczyniła darowiznę panu de Lauzun, chcąc nadać mu godności i tytuły, które byłyby ozdobą kontraktu małżeńskiego, spisanego w tymże dniu. Tak tedy na początek ofiarowała mu cztery księstwa: po pierwsze — hrabstwo d’Eu, z którym łączy się tytuł para Francji i prawo do najpierwszego miejsca; po wtóre księstwo de Montpensier, i z tym tytułem obnosił się wczoraj przez cały dzień; księstwo de Saint-Fargeau, księstwo de Chatellrault: to wszystko szacowane na cztery miliony. Potem spisano kontrakt, w którym pana de Lauzun nazywano Montpensier. We czwartek rano, to znaczy wczoraj, księżniczka była pewna, że Król podpisze, jak obiecał, ale około siódmej wieczorem Jego Królewska Mość, przekonany przez Królową, księcia Filipa i różnych staruchów, że ta sprawa przyniesie mu ujmę — postanowił wszystko zerwać i wezwawszy księżniczkę wraz z panem de Lauzun, oświadczył im w obecności księcia Filipa, że zabrania im nawet myśleć o tym związku. Pan de Lauzun przyjął ten nakaz z uszanowaniem, uległością, siłą ducha tudzież rozpaczą, na jaką zasługiwał taki upadek. Księżniczka zaś, zgodnie ze swoim usposobieniem, wybuchła płaczem, krzykiem, żałością i niepomiarkowanymi skargami; a potem przez cały dzień nie wstała z łoża, posilając się jedynie rosołem. Otóż i piękne marzenie, otóż i piękny wątek do romansu albo do tragedii, ale nade wszystko do roztrząsania i do gadania, co też robimy we dnie i w nocy, rankiem i wieczorem, bez końca, bez wytchnienia. Pewno i z wami tak będzie, e fra tanto vi bacio le mani [i na tym kończąc, ręce wam całuję].

Listy pani de Sevigne, tłum. Michał Mroziński i Anna Tatarkiewicz, Państwowy Instytut Wydawniczy 1981, s. 64–65.

Komentarze

  1. (...) nade wszystko do roztrząsania i do gadania, co też robimy we dnie i w nocy. Świat się kręci, a pewne rzeczy się nie zmieniają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tak dobrze nie robi na samopoczucie jak odrobina ploteczek :D

      Usuń

Prześlij komentarz