Odcinek 2098: William Wordsworth, 1812 rok

List Williama Wordswortha do przyjaciela, Roberta Southeya
2 grudnia 1812 środa, wieczór

Mój drogi Przyjacielu,
William Wordsworth,
rys. Henry Edridge, 1804 rok
objawy odry pojawiły się u mojego syna Thomasa w ostatni czwartek; do wtorku wszystko wyglądało korzystnie, a pomiędzy godziną dziesiątą i jedenastą tego dnia byliśmy szczególnie dobrej myśli, jednak bez żadnego wyraźnego powodu jego stan uległ nagłemu pogorszeniu, zaś zapalenie przeniosło się na płuca, czego nie było możliwości sprawdzić, i przed godziną osiemnastą mój słodki niewinny chłopczyk oddał duszę Bogu. Nie wyglądał, jakby bardzo cierpiał na ciele, obawiam się jednak, że mógł cierpieć w środku, był już bowiem w takim wieku, że wiele rozmyślał, szczególnie o śmierci, o której przypominał mu grób jego siostry.
Moja żona znosi utratę dziecka zadziwiająco mężnie. Odnośnie do mnie samego, drogi Southeyu, nie śmiem pisać, w jakim stanie umysłu się znajduję; kochałem tego chłopca całą moją duszą, a teraz mi go odebrano – a jednak, mimo bólu po utracie tego skarbu, wiem, że jestem tysiąckrotnie bogatszy, niż byłbym, nigdy go nie posiadając. Niech Bóg ochroni Ciebie i wszystkich naszych przyjaciół przed podobną tragedią – współczuj mi, Southeyu! Jeśli nie boisz się zarażenia, a właściwie powinienem napisać: jeśli przechodziłeś już tę chorobę, odwiedź nas! Najlepsze życzenia od wszystkich – podziel się tą smutną informacją z żoną, panią Coleridge, panią Lovel, panienką Barker i panią Wilson. Biedna kobieta! Była dla niego tak dobra – Bóg jej to wynagrodzi.
Niech Cię Bóg błogosławi
Twój serdeczny przyjaciel
W. Wordsworth

Listy niezapomniane, t. 2, oprac, Shaun Usher, tłum. Jakub Małecki, SQN 2016, s. 212.

Komentarze

Prześlij komentarz